nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


5 Komentarzy

Ubrania narciarskie w Warszawie

screenshot ze strony fashionhouse

Natknąłem się dość niespodziewanie na zagłębie ubrań narciarskich, sportowych, trekkingowych i wspinaczkowych w całkiem przyzwoitych cenach. Zawsze myślałem że Fashion House w Piasecznie służy dziewczynom do kupienia torebki Korsa w przecenie, więc jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem tam tuż obok siebie outlety: Salewy, Salomona, Mammuta, Hi Mountain, 4F i Mountain Warehouse. Zaczyna się sezon więc ceny mnie jakoś strasznie nie powaliły (chociaż było parę przecen), ale zamierzam zajrzeć tam w marcu.

Godziny otwarcia: pon-sob 10-21, niedziela 10-20.

A jak jest w innych miastach? Jeśli są outlety poza centrum i poza galeriami handlowymi, z podobną liczbą sklepów górskich i szansą na niezłe ceny – napiszcie w komentarzach.

PS. To nie jest post sponsorowany.


4 Komentarze

Nowe narty – tanio w lipcu

20160714_105358137_iOS

chude jak patyki… ostatni raz miałem taką nartę w posiadaniu jakieś 15 lat temu…

Coraz więcej jeżdżę z córkami. Ostatnio w Zębie jak wariat na szerokich pozatrasowych Rossi Bandit. Zacząłem rozglądać się za szybką nartą w stylu – gigant / super gigant. Byłem we wszystkich skiteamach i paru innych sklepach narciarskich w Warszawie. Kiedy pytałem o narty-wyścigówki powyżej 180cm – sprzedawcy rozkładali ręce i pytali retorycznie „panie – ludzie się tak boją, kto by to kupił”. Pomijam już fakt, że taka narta w skiteamie kosztowałaby majątek.
Zajrzałem do sklepu Ski Race Center w Pruszkowie i po 30 minutach wyszedłem z Salomonem Lab X-race GS, 183cm długości. Jeździłem na czymś podobnym już tutaj i opisywałem jaka to fajna narta na trasę. Model sprzed dwóch sezonów, ale narta nowiutka. A cena? Dżentelmeni nie rozmawiają o kasie. Niech wystarczy, że kupiłem ją za około 25-30% ceny katalogowej (czyli z obniżką ponad 70%). Do tego super fachowy serwis. Dokręcili wiązania i już mam na czym bawić się po trasie 🙂 polecam z czystym sumieniem. Sklep ma jakieś umowy z Salomonem i Atomic’em i schodzą do nich niesprzedane wyścigowe narty z całej Polski. A lipiec jest całkiem niezłym miesiącem na takie zakupy 🙂


16 Komentarzy

Test narty z pucharu świata: Salomon X-Race

Ostatnio w Soelden miałem okazję przetestować narty wyścigowe z pucharu świata (tzw. „world cup’owe”) Salomon X-Race o długości 180cm. Salomon oznacza je również kodem „free to go fast” – co wróży nieźle fanom dużych prędkości. Czy tak jest rzeczywiście? Zobaczmy…

DCIM102GOPRO
Narta ładnie się prezentuje. Szczególnie w porównaniu do freeride’owych nart na których zwykle jeżdżę, Salomon wydawał mi się bardzo smukły z piękną talią, niczym Cindy Crawford. (co prawda nie 90-60-90 😉 , ale 102-67-87) – dawno nie jeździłem na narcie, która pod butem miałaby mniej niż 7 centymetrów. I to się czuje: kiedy wjedziesz w odrobinę głębszy śnieg, poczujesz natychmiast, że na tym modelu nie tędy droga. Chudzina Salomona nie daje sobie rady, co chwila jest „łapana” w zakrętach. W kopnym śniegu to nie jazda, ale raczej w moim przypadku walka.

Wystarczy jednak wjechać na twardy, dobrze ubity stok, by poczuć to, do czego ta narta została stworzona. Idealne trzymanie w zakrętach i w dużych przechyłach. Krawędzie wycinające niemal dziury w oblodzeniach. Bardzo duża twardość i sprężystość narty, a co za tym idzie pewność jazdy, pełna kontrola i panowanie przy dużych prędkościach. Przy 80-90 km/h, kiedy mój miękki freeride’owy Rossi Super7 zaczyna się niepewnie trząść i wibrować – tutaj dopiero zaczyna się zabawa! Przy dużej prędkości i dobrym dociśnięciu narty w zakręcie i wyczuciu jej sprężystości narta sama nas „wyrzuca” z jednego zakrętu w drugi i jazda staje się niesamowitą przyjemnością – popatrzcie sami:

DCIM102GOPRO

Wejście w zakręt z dużą prędkością i dociśnięcie narty do twardego stoku…

 

DCIM102GOPRO

…i po pół sekundy dostajemy tę energię w prezencie: narta wyrzuca nas w powietrze niczym sprężyna przy przejściu w kolejny skręt 🙂

Takie wejście w rytm wymaga trochę wprawy i dobrze jest wyczuć tę specyficzną amplitudę przy trochę wolniejszej jeździe dociskając nartę / kucając rytmicznie. Ale kiedy już wyczujemy nartę i wejdziemy w większy zakres prędkości – przyjemność z jazdy jest naprawdę duża, i co ważne, wszystko odbywa sie z zachowaniem pełnej kontroli.

Jazda wyścigówką Salomona była dla mnie dużą przyjemnością. Jeśli jesteście w górach i nie macie swoich desek – warto poprosić w wypożyczalni o ten model. Szczególnie jeśli wstaliście rano, stoki są puste i dobrze ubite – gwarantuję wam dobrą zabawę.


5 Komentarzy

Powrót do biegówek…

Biegałem na nartach bardzo dawno temu. Pomyślałem: skoro biegam teraz bez nart, a przerwę świąteczną spędzam na Mazurach, gdzie szlaków do biegówek jest sporo – może tak by wrócić do biegania na nartach?

Jak zrobić to budżetowo?

Po pierwsze – postanowiłem, że zacznę od kupna podstawowych, jak najtańszych butów, a narty i kije spróbuję pożyczyć.

Po drugie strój – będzie miksem stroju do biegania i narciarskiego: wewnętrzna warstwa to dwuczęściowa bielizna termiczna jaką zakładam na narty, na to getry do biegania, polar i cienki gore-tex. Powinno się sprawdzić.

Buty do biegówek: Rossignol X3. W promocji i w necie da się je dostać poniżej 300PLN.

Buty do biegówek: Rossignol X3. W promocji i w necie da się je dostać poniżej 300PLN.

Dość dobry poradnik do dobierania butów możecie znaleźć tutaj – nie ma sensu żebym się powtarzał:

Moje dodatkowe rady: inaczej niż w narciarstwie alpejskim, gdzie każdy but pasuje do każdego wiązania – w narciarstwie klasycznym / biegowym – istnieją dwa główne standardy używane obecnie. Są to: SNS oraz NNN. Buty SNS będą pasować tylko do wiązań SNS i analogicznie buty NNN będą pasować do wiązań NNN.

  • SNS, to głównie wiązania i buty Salomona oraz kilku firm zależnych
  • NNN, to wiązania pozostałych producentów. Narty z wiązaniami w systemie NNN mają wszystkie wypożyczalnie biegówek z jakimi udało mi się skontaktować na Mazurach i w Warszawie. Jeśli chcecie pożyczać narty – jak ja – wtedy system NNN to JEDYNA sensowna opcja. Poza tym między SNS a NNN, różnice są w zasadzie jedynie marketingowe.

Odwiedziłem kilka sklepów sportowych w poszukiwaniu czegoś niedrogiego, i od razu mogę wam stanowczo odradzić Intersport. Jak już pisałem w kilku miejscach na tym blogu sklepy Intersport współpracują z firmą Amer Sports – producentem sprzętu Salomona i Atomica (myśleliście, że Salomon i Atomic to konkurencja? heh).  Co za tym idzie w dwóch sklepach Intersport jakie odwiedziłem nie uświadczyłem innych butów niż te w systemie SNS (do których, jak piszę powyżej nie da się wypożyczyć biegówek w znanych mi wypożyczalniach). Na dodatek sprzedawcy w Intersport nie wydawali się chętni aby poinformować (albo wręcz nie wiedzieli?), że istnieje inny, znacznie bardziej popularny system wiązań nart biegowych: NNN.

Trochę lepiej, chociaż daleko od ideału było w sklepach Ski Team. Był rozsądny wybór sprzętu w obu systemach. Sprzedawcy za bardzo się na tym nie znali, nie umieli czegokolwiek doradzić (patrzyli na mnie z wyższością typu „co za cienias będzie jeździł na biegówkach jak baba, nie to co my – hardkory”), ale był chociaż wybór.

Na Mazurach spadło w ten weekend sporo śniegu. Jeśli uda mi się pobiegać w sezonie – na pewno wrzucę coś na bloga…


1 komentarz

Salomon/Atomic bujają, a Onet: gulp, gulp, gulp…

Z coraz większą uwagą przyglądam się PR’owi firmy Amer Sports – właścicielowi marek Salomon i Atomic. Recz idzie o technologię, którą Salomon/Atomic nazywają „rocker” czyli bujak.

W wielkim skrócie, jeśli jeszcze o tym nie słyszeliście: zdaniem Salomona i Atomica jeśli narta będzie miała kształt bujaka – to nawet na trasach będzie łatwiejsza w nauce, bardziej skrętna, da lepszą kontrolę podczas dużych prędkości w przechyleniu, etc. etc. Po prostu taki kształt narty to rzekoma rewolucja i panaceum na wszystkie problemy. Wydaje się, że celem jaki upatrzył sobie Salomon/Atomic jest wręcz zakodowanie w głowach narciarzy, że „nowinka techniczna” o nazwie „rocker” jest absolutną koniecznością dla każdego kto jeździ, i że firma chce aby narciarze pytali się nawzajem: „masz TE narty z rockerem czy te stare”? I tak dalej. Abstrahując w ogólne od mojego zdania na temat posiadania rockera lub jego braku, abstrahując od tego, że pomysł wcale nie jest nowy i ma ponad 10 lat (vide: Volant Spatula), abstrahując od tego co mówią inni producenci i tego, że moim zdaniem nie da się myśleć w kategoriach mieć/nie-mieć rockera, bo rocker wcale nie jest zero-jedynkowy – chcę pokazać coś dużo groźniejszego.

Otóż coraz więcej serwisów narciarskich wrzuca na swoje strony teksty, recenzje i wywiady nieopatrzone nigdzie komentarzem o lokowaniu produktu i materiale marketingowym. Zobaczcie na przykład tę perełkę z onetu:

http://narty.onet.pl/sprzet/andrzej-osuchowski-o-technologii-rocker,1,5324392,artykul.html

i identyczny „wywiad” z narty.pl:

http://www.narty.pl/tresc-artykulu/artykulu/wywiad-z-andrzejem-osuchowskim-o-technologii-rocker-w-narciarstwie.html

i kolejny taki sam „wywiad” tym razem ze skionline.pl:

http://www.skionline.pl/sprzet/osuch-o-technologii-rocker,newsy,5298.html

Zwróćcie uwagę: nigdzie nie ma nazwiska ani nawet podmiotu, który wywiad przeprowadził. Najlepszy polski freerajder opowiada nam natomiast o tych wszystkich zaletach rockera. Cały artykuł skupiony jest na rockerze, gwiazdor „mimochodem” wspomina kilka razy markę Salomon, ale głównie rzucają się w oczy odsyłacze do strony rockerski.pl – wydawałoby się jakaś niezależna strona promująca rocker? Sami nazywają siebie „bazą wiedzy na temat rozwiązania rocker”. Nie jest napisane kim są, nie są podane żadne nazwiska, żadna nazwa firmy/organizacji. Stawiam dolary przeciw orzechom, że to brzydki, marketingowy potworek firmy Amer Sports promujący tylko swoje brandy: Salomon i Atomic. Nie łudźmy się. Tu nie ma żadnej niezależności. Większość ludzi nie wie nawet że te dwie marki to żadna konkurencja, i że to jeden i ten sam właściciel, ale w ich głowach rodzi się schemat: „Mmmhmmm. Czyli ten rocker naprawdę jest świetny. Promują go >>wszyscy<< producenci. Ta >>baza wiedzy<< jest naprawdę niezależna”. I o to chodzi. Ciemny lud to kupi. Biznes się kręci.

Czy można mieć pretensje do Salomona czy Atomica, albo ich właścicieli, że próbują wszelkimi dostępnymi środkami wrzucić swój marketingowy pomysł do umysłów ludzi i wygenerować miliony euro zysku? Średnio. Firma może nie działa do końca etycznie, ale wydaje się, że wszystko jest w granicach prawa.

Czy można mieć pretensje do człowieka, że swoim nazwiskiem promuje sponsora? Wyobrażam sobie, że kolega jest po prostu bardzo zadowolony, że znalazł sponsora. Jeśli Ty czy ja żylibyśmy z nart i dostalibyśmy bogatego sponsora, to czy na pewno zachowalibyśmy się inaczej? Wątpię. (a przy okazji: trzeba oddać szacun człowiekowi: super jeździ)

A więc: pół biedy gwiazdor, pół biedy firma. Zdecydowanie największe pretensje trzeba mieć do redaktorów za to, że przepuszczają takie teksty bez właściwego oznaczenia/komentarza. I to przede wszystkim *ich* zachowanie należy napiętnować.

Artykuł 36 paragraf 3 prawa prasowego mówi wyraźnie:

„Ogłoszenia i reklamy muszą być oznaczone w sposób nie budzący wątpliwości, iż nie stanowią one materiału redakcyjnego.”

W portale narciarskie wlewany jest hektolitrami marketingowy szajs i nikt nie protestuje, bo media w kryzysie: jeśli ktoś zapłaci, da redaktorom darmowe narty albo zaprosi chociaż na gratis testy – trzeba pisać! Bez krytycyzmu. Bez zająknienia. Broszura reklamowa + copy + paste = artykuł! Hej! Jest content, są gratisy, i nie trzeba się narobić! Cieszymy się! A że czytelnikom robi się wodę z mózgu… Cóż. Któżby tam się przejmował czytelnikami… Sam Grzegorz Miecugow wyjaśnił to przecież nam wszystkim użalając się nad mediami, że to my – odbiorcy jesteśmy debilami, a media tylko się do nas dostosowują.