nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


Dodaj komentarz

Laponia – heliski


Laponia to nie Japonia. Nie spada tu 14 metrów puchu. Poza tym jest prawie maj a nie styczeń. Ale Laponia to prawdopodobnie najlepszy wiosenny śnieg w jakim miałem okazję jeździć. Dobry do jazdy wiosenny śnieg jest dość trudny do znalezienia: zbyt twardy/zmrożony – to po prostu lodoszreń. Jeżdząc po niej tracisz plomby w zębach. Zbyt miękki – chwyta narty w zakrętach i powoduje, że jazda zaczyna być walką zamiast przyjemności. Idealny „spring corn” daje ci lekki opór w zakrętach i przykrywa kilkucentrymetrową warstwą twardą szreń. Szybka, agresywna jazda po takim śniegu to prawdziwa rozkosz. 


Miałem szczęście trafić na doskonały tandem: pilot + przewodnik. Pilot umiał też jeździć poza trasą, a przewodnikowi zależało, by klienci byli zadowoleni. Dyskutowali cały czas pogodę, warunki, nasłonecznienie, stromiznę i wysokość – każdy z tych parametrów ma kluczowe znaczenie na miękkość śniegu. Do dyspozycji było dziesiątki nienazwanych szczytów i bardzo wiele wariantów tras wiodących z każdego. Pilot często okrążał każdy szczyt albo podlatywał bliżej, dyskutując trasę z przewodnikiem. Byli po prostu dobrzy. Jazda z przewodnikiem w Europie jest może mniej „dzika”, ale ma swoje bezsprzeczne zalety. 

Było zajebiście. Więcej – jutro. 


1 komentarz >

Lotnisko Kiruna: narty na dach

Jezioro Tornetrask: gruby lód – to nieźle wróży. Trzeba dopytać o skutery…

Bardzo stęskniłem się za łosiami… Ale warto było czekać… To wyjątkowe zwierzęta… 


(Ten był długo marynowany w whisky)

Starzy znajomi w Abisko odwiedzeni. 


A już jutro…


4 komentarze

Za chwilę Arktyka…


Musicie mi wybaczyć. Wiem, że ostatnio Was zaniedbałem. Miałem na głowie projekt związany trochę z nartami, trochę z blogiem – póki co, nie mogę napisać jaki, ale liczę, że w ciągu paru miesięcy będę mógł wyjawić coś więcej (a uważni pewnie i tak wiedzą o co chodzi).
Za chwilę długo oczekiwany wylot na Artykę, do Laponii. Co będzie się działo? Cóż – wiele zależy od pogody – nie chcę zapeszać. Ostatnio byłem w Laponii aż 7 lat temu. Odświeżyłem już stare znajomości, umówiłem się z przewodnikami, odgrzebałem mapy, zarezerwowałem kluczowe sprawy. Jutro pakowanie. 
Lubię przygotowywać się i pakować się na kolejne wyjazdy. Podczas pakowania uwielbiam odnajdywać te drobne artefakty z poprzednich wyjazdów: tag bagażowy z Kirgistanu, rachunek za smażonego halibuta z Alaski, opakowanie po herbacie kupionej w japońskim Sapporo, albo mapa tras chilijskiego Portillo. Każdy taki drobiazg przywołuje wspomnienia. Powoduje często, że przysiadam na chwilę i nie mogę przestać się uśmiechać. Albo dzwonię do Rafała mówiąc „Nie zgadniesz, co właśnie znalazłem!”. Pakowanie na narty pozatrasowe jest dla mnie jakąś celebrą, świętem. Z radością robię z mieszkania koszmarny bałagan, odhaczając kolejne elementy z listy rzeczy do zabrania. Z listy, która przed każdym wyjazdem musi zostać dokładnie przemyślana, dostostosowana do prognoz, planów jazdy i warunków. Uwielbiam nawet zamawiać taksówkę kombi i uwielbiam wywracać przesadnie oczami, kiedy pani przy odprawie na Okęciu tłumaczy mi procedurę nadawania ponadwymiarowego bagażu narciarskiego. Przecież znam to na pamięć. 😉
Zaglądajcie do mnie w najbliższych dniach. 


5 komentarzy

Tanio na narty

us-dollarsPisałem już pół żartem-pół serio o tanim wyjeździe do Włoch TUTAJ.

Ten sezon dla mnie jeszcze się nie skończył, i również zaliczam go do bardzo udanych i bardzo tanich. Popatrzcie jak można ograniczyć koszty na moim własnym przykładzie:

  • Japonia w styczniu. do Japonii można było kupić w październiku bilet za 1500 PLN liniami Turkish. Ja zdecydowałem się dołożyć 200 i polecieć bezpośrednio Dreamlinerem, który się… popsuł! Stał w Warszawie na lotnisku 3 godziny a ja się wkurwiałem. Na Tokio-Narita wylądował 3h i 2′ po rozkładowym czasie. Przepisy unijne mówią, że w tej sytuacji, przy spóźnieniu ponad 3h z winy przewoźnika, należy mi się 300 EUR odszkodowania (które LOT już przelał na moje konto). Uwzględniając ten niespodziewany bonus, bilet do Tokio w dwie strony kosztował mnie 440PLN 🙂 Bilety po Japonii były bardzo tanie (np. ok. 150PLN Tokio-Sapporo). Spałem w najtańszych hotelach kapsułowych i pensjonatach – proponuję to potraktować jak egzotyczną przygodę i z uśmiechem znieść naprawdę drobne niewygody. Sushi było tańsze niż w Warszawie. Karaoke też 😉
  • Tatry w styczniu z maluchami. Zdecydowałem w tym sezonie, że pięciolatki nie muszą jeździć w Alpy i krótka podróż autem w Tatry będzie dla nich mniej męcząca. Uczyłem je na talerzyku w Zębie, gdzie 12 zjazdów kosztuje jakieś 20 PLN. Jeśli nie musicie mieszkać przy wyciągu albo w Zakopanem – cena noclegu z wyżywieniem to 55PLN za osobę dorosłą i połowę tego za malucha. Z dziećmi dochodzi jednak jeszcze jeden koszt: ubranka narciarskie. O ile moje ubrania wystarczają na wiele sezonów, o tyle maluchy szybko rosną i trzeba je wyposażyć niemal co rok. Pisałem sponsorowany post o kolekcji Tchibo TUTAJ. Zrozumiecie, że nie mogę pisać o szczegółach umowy, ale domyślicie się pewnie i tak, że dostałem niektóre ubrania do testów odrobinę taniej ;-). Myślę jednak, że Tchibo jest dobrym pomysłem na ubranie dziecka w przyszłości – i za to zdanie nie dostaję już żadnych profitów, bo umowa się już dawno zakończyła. Ciuchy są przetestowane: są naprawdę niezłej jakości, ładne, wyposażone w membrany, dobre ocieplenia, klejone szwy, wodoszczelne suwaki, no i mają jedną zasadniczą zaletę: są znacznie tańsze.
  • Noc w jamie śnieżnej w Tatrach w Lutym. No cóż. Krótko i treściwie: Wejście do Dolinki za Mnichem: 2 PLN (jak za wejście do TPN). Wykopanie jamy i nocleg – 0 PLN. Zjazd poza trasą po podejściu na fokach – 0 PLN. Jajecznica na kiełbasie w Morskim Oku – 9,50 PLN. Wspomnienia na całe życie – nie do przecenienia.
  • Szwajcaria w marcu. Skorzystałem z promocji LOT’u (bilety do Zurychu kupione znacznie wcześniej za mniej niż 300PLN) i Kolei SBB (bilet Zurych-Engelberg za 17 CHF). Posiłki w restauracjach są tam koszmarnie drogie, ale wizyta w supermarkecie Coop pozwala jednak na oddech: butelka wina – 2 CHF, lokalny szwajcarski ser – 3 CHF, salami – 3 CHF. Da się żyć. Ceny noclegów warto sprawdzać w pensjonatach bezpośrednio (nie przez booking.com) – mogą wtedy być tańsze nawet o 20%. To samo tyczy się innych lokalizacji – nie tylko Szwajcarii. Ceny wszystkich przelotów kupuję między wrześniem i listopadem. Bardzo dokładnie śledzę portal fly4free.
  • To nie koniec. Jeszcze w tym miesiącu lecę za koło podbiegunowe do Laponii. Bilety SAS’em kupiłem jeszcze we wrześniu za jakieś 800PLN. I powiem Wam, że nie mogę sie wprost tego doczekać!

Można? Można!