nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


5 Komentarzy

Ubrania narciarskie w Warszawie

screenshot ze strony fashionhouse

Natknąłem się dość niespodziewanie na zagłębie ubrań narciarskich, sportowych, trekkingowych i wspinaczkowych w całkiem przyzwoitych cenach. Zawsze myślałem że Fashion House w Piasecznie służy dziewczynom do kupienia torebki Korsa w przecenie, więc jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem tam tuż obok siebie outlety: Salewy, Salomona, Mammuta, Hi Mountain, 4F i Mountain Warehouse. Zaczyna się sezon więc ceny mnie jakoś strasznie nie powaliły (chociaż było parę przecen), ale zamierzam zajrzeć tam w marcu.

Godziny otwarcia: pon-sob 10-21, niedziela 10-20.

A jak jest w innych miastach? Jeśli są outlety poza centrum i poza galeriami handlowymi, z podobną liczbą sklepów górskich i szansą na niezłe ceny – napiszcie w komentarzach.

PS. To nie jest post sponsorowany.


2 Komentarze

Rękawiczki narciarskie do smartfona

Są na rynku już jakiś czas – wreszcie przetestowałem i ja. Ze znanych mi marek przeszukanych na Zalando, tylko North Face jasno pisze, że model ETIP działa ze smartfonem.

Ciepłe, z dodatkowym windstopperem, pełna rozmiarówka: S-M-L-XL (używam XL).

A tu krótki film z obsługi kalkulatora – całkiem precyzyjne jak widzicie:

 

Cena na Zalando 179 PLN: https://www.zalando.pl/the-north-face-m-apex-etip-rekawiczki-pieciopalcowe-czarny-th342l002-q11.html

WRESZCIE nie będę musiał zdejmować rękawiczek, żeby obsłużyć telefon. Dobry pomysł na prezent dla narciarza?


Dodaj komentarz

Narty w Afryce?

Marrakesz, Jamaa al-Fna /Fot.Shutterstock

Jest środek lata, za oknem przelewa się dramatyczny żar, czas więc pomyśleć o formie i o sezonie. W głowie mam co najmniej parę pomysłów i to jest jeden z nich.

Z gór Wysoki Atlas w Maroku ponoć widać Saharę. Nie ma tam rzecz jasna pizzerii ani Wi-Fi w każdej dolince. Wystarczająco daleko jest też do marokańskiego koszmarku o nazwie Agadir. Pusto, dziko, a powyżej 2 tysięcy śnieg powinien leżeć w lutym i marcu. Połączenia lotnicze do Marrakeszu codziennie ma Lufa i Swiss, a z lotniska w Marrakeszu do podnóża gór terenówka jedzie ponoć nieco ponad godzinkę. No i to hasło „narty w Afryce”.

Spośród stałych partnerów wyprawowych, Kuba nie dał się przekonywać długo (mam nadzieję, że jego żona nie czyta tego bloga, bo nie wiem, czy już jej mówił) 😉 Stwierdził tylko, że przyczepi wiązania tourowe do swoich Polsportów. Czy będzie aż tak źle?

Where is my home? Where is my land?

Way down in Africa… 😉


Dodaj komentarz

Genialne przeceny na narty freeride w Laponii

Wiem, że wciąż wiszę notkę o Laponii (przepraszam – praca mnie przygniotła). W międzyczasie, na szybko sugestia dla wszystkich ludzi którzy wybierają się do Laponii na “spring skiing”: promocje na narty freeride.

ceny są w Koronach Szwedzkich (SEK), a ich obecne osłabienie zachęca do zakupów jeszcze bardziej…

Intersport w Kirunie jest bardzo dobrze zaopatrzony w narty freeride, i na koniec sezonu (przełom kwietnia i maja) ma BARDZO dobre promocje, jakich nie spotkacie nigdzie w Polsce. Jeśli pasują Wam narty sprzed kilku sezonów w cenach grubo poniżej 1000 PLN – warto zastanowić się i zaplanować z góry odnowienie sprzętu. Zaznaczam, że nie jest to sytuacja jednorazowa: identycznie było rok temu – z tą różnicą, że teraz zrobiłem fotki i to udokumentowałem. Bilet do Kiruny kosztuje w promocjach poniżej 1000PLN z Warszawy i Gdańska w obie strony, można więc tu za rok przylecieć, pojeździć, przelecieć się na jednym z najtańszych heli w Europie, a także odnowić sprzęt.

Wrzucam tu parę przykładów:

  • Volkl Shiro 193cm, 119mm pod butem, pełen rocker – ok. 820 PLN
  • Dynastar Cham 184cm, 115mm pod butem – ok. 780 PLN
  • Nordica Girish 193cm, 110mm pod butem – ok. 980 PLN

Tak – to są faktycznie narty sprzed paru sezonów (i to raczej sprzed 4-5 niż sprzed 2-3), ale również na te nowsze są ISTOTNE przeceny (chociaż nie aż tak dobre jak te powyżej – raczej 30-50%). Są też oczywiście narty trochę krótsze, są dla kobiet, są bardziej na tury. Ja z racji wzrostu i innych preferencji zwróciłem uwagę właśnie na te.


2 Komentarze

Italia, słoneczna Italia

Każdy freerider, nawet taki najświetniejszy, ma czasem tak, że musi powozić się po trasie, poopalać, popić trochę Aperolu.

Pisałem wam już o tym, jak wyjechać tanio do Włoch na narty: tutaj. Dwa razy do roku otwieram ten wpis, i grzecznie postępuję według udzielonej przez samego siebie instrukcji. Tak też się stało tym razem. I znowu wylądowałem w Val di Sole.

O ile poza trasą nigdy nie jeżdżę w słuchawkach, o tyle po trasie mi się zdarza.

Tym razem dzielę się więc z Wami niezbyt narciarskim tematem – playlistami jakie towarzyszą mi tego wyjazdu w słuchawkach.

  • Pierwszą playlistę nazwałem „sexy”. Muzyka jest raczej wolniejsza niż szybsza, nastrojowa, sexy – i daleko od głównego nurtu: link jest tu.
  • Druga, to „alternative”. Nie usłyszycie tych kawałków w RMF ani Zetce. To najlepsza alternatywa jaką udało mi się uzbierać: link dostępny tutaj.

Apple Music na próbę jest za free (na androidach też).

Posłuchamy razem?


Dodaj komentarz

Dołączam do Snapchata (bakstejdż kontent)

Nakreche ma już FB i Instagrama. Chciałem spróbować w snapchata. Wiem – zorientowałem się jakieś dwa lata za późno. W każdym razie założenie jest takie, by snapchat był relacją “zza kulis” tego co dzieję się w moim narciarskim życiu. Będą więc snapy na gorąco, o całych przygotowaniach do wyjazdów, z podróży i fotki, czy filmiki “na żywo” bez obrabiania.

Jestem z generacji X, a jak wiemy, generacja X słabo w snapchata – więc Drodzy Millenialsi wybaczcie – tłumaczę rzeczy dla was oczywiste (które nie były WCALE oczywiste dla mnie) – ale napiszę teraz do swojej grupy rówieśniczej:
Instalujecie snap’a na swoim telefonie i klikając w niezbyt jasny sposób naciskacie po tych różnych ikonkach i przesuwających się to w lewo to w prawo ekranach – dojdziecie w końcu do kamery. Potem przesuwacie kamerę tak, by uchwycić ekran waszego komputera i to logo – to się nazywa snapcode i jest czymś w rodzaju kodu QR – potem przyciskacie palcem na nim na ekranie:

nakreche-snapcode

Jeśli czytacie ten tekst na telefonie, to musicie wyszukać usera “nakreche” i tam będą moje snapy do odtworzenia. Snap da się otworzyć tylko przez określoną ilość czasu, potem znika. I właśnie dlatego te snapy mogą być durne i nie do końca przemyślane (w odróżnieniu do wymuskanego instagrama). Ale to zdaje się była idea tego medium. Tak więc nie do końca pewnie, i z lekką podnietą – zrobiłem parę snapów. Czekają tam na Was w kolejce wśród moich „stories”.

Docelowo na snapchacie znajdziecie dużo więcej informacji o bieżących sprawach niż na blogu. Chciałbym też uruchomić na blogu content tylko dla snapchaterrów. Czy wyjdzie? Zobaczymy.

Do zobaczenia na snapchacie…