nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


5 komentarzy >

No i sypnęło wreszcie.

Jeśli jak ja – macie możliwość wyskoczenia gdzieś bez wcześniejszych planów – okazuje się że można znaleźć coś w Zako nawet na Sylwestra bez drenowania kieszeni dosłownie w ostatniej chwili. Jak? To mój prywatny patent: wchodzicie na booking.com na 3 lub 7 dni przed planowaną datą przyjazdu między godziną 20 i 24 i odświeżacie je często. Powinny się pokazywać nowe (w tym całkiem tanie) oferty. Chodzi o to, że do terminu 3 lub 7 dni przed przyjazdem sporo ludzi trzyma rezerwację z bezpłatnym odwołaniem i wtedy właśnie zwalnia pokój (bo mają lepszy, bo decydują zostać w domu, bo się rozchorowali, itd). Ja znalazłem pokój z łazienką w Zakopanem za stówkę za dobę w Sylwestra.

Jeśli narzekacie na korki – pisałem o tym już tutaj: https://nakreche.com/2013/02/17/kasprowy-dzisiaj/ – i na BOGA: kupcie łańcuchy i pamiętajcie, żeby nie polegać na samych zimówkach. (o praniu mózgów producentów opon pisałem już tutaj: nakreche.com/2012/12/10/opony-zimowe-yada-yada-yada-hmmmm/ ).


6 komentarzy

Globalne ocieplenie

Zimy były kiedyś siarczyste i snieżne. Nie raz miałem odwołane lekcje w szkole z powodu mrozów, kiedy temperatura spadała do minut trzydziestu stopni. Niemal każde święta były białe, a od grudnia do marca rzeki i jeziora skute były grubym lodem. Pamiętacie w ogóle jak wysoki ton, ma śnieg skrzypiący pod butami przy minus trzydziestu stopniach? Słabo? No tak. Bo tak bywało 25 lat temu. A teraz? To już drugi taki grudzień z rzędu. I w zasadzie można mówić o regule, gdy w Święta i Nowy Rok ulice i chodniki są czarne.

Globalne ocieplenie przestało być fenomenem o który spierają się naukowcy. Według źródeł Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) uważa, że „większość obserwowanego wzrostu średniej temperatury globalnej od połowy XX wieku spowodowana jest najprawdopodobniej antropogenicznym wzrostem koncentracji gazów cieplarnianych”. W XX wieku czynniki naturalne, takie jak aktywność słoneczna i wulkany, spowodowały łącznie tylko niewielkie ocieplenie w stosunku do okresu sprzed rewolucji przemysłowej. Wnioski te poparło ponad 45 stowarzyszeń i akademii naukowych, wliczając wszystkie narodowe akademie nauk 8 najbardziej uprzemysłowionych państw. [Wikipedia] Globalne ocieplenie stało się faktem.8845010-stop-global-warming

Nie trzeba być jednak klimatologiem, by dojść do tych wniosków. Wystarczy porozmawiać z dowolnym alpejskim przewodnikiem powyżej czterdziestki na karku, by dowiedzieć się jak bardzo za jego życia cofnęły się czoła lodowców, które zna od dziecka. To proces tak szybki, że kiedyś trzeba było setek lat by go zaobserwować, a teraz wystarczy dobra pamięć ćwierć wieku wstecz. Możecie poczytać blogi, jak np. ten o historii naturalnej i cofaniu się lodowców, a możecie obejrzeć trwający kilkanaście sekund film pokazujący jak zniknął lodowiec Columbia na Alasce. Jeśli lodowce nadal będą znikać w Alpach w podobnym tempie, być może jesteśmy ostatnim pokoleniem, które doświadczy ich obecności! Z globalnym ociepleniem spierają się już w zasadzie tylko pajace pokroju Janusza Korwina-Mikkego i kilku jego fanów.

Wiecie jednak co jest najsmutniejsze? Że Ty i ja niewiele możemy już zrobić. Mam wrażenie, że Unia zrobiła w kierunku ustabilizowania klimatu bardzo wiele. Nie mamy już w domu lodówek opartych o freon, wszystkie nasze dezodoranty w łazience już dawno mają logo z Misiem Pandą i WWF, a nasze auta spełniają coraz bardziej restrykcyjne normy spalania EURO.

Weliminowaliśmy z naszego życia wszystkie poważniejsze elementy odpowiedzialne za globalne ocieplenie do tego stopnia, że obecnie za emisję ponad połowy gazów cieplarnianych na świecie odpowiadają Chiny i USA. Mam wrażenie, że walka o światowy klimat toczy się teraz w amerykańskim kongresie, i to od amerykańskiego troglodyty z Teksasu czy Georgii głosującego na republikanów zależeć będzie, czy proces ocieplenia klimatu się utrzyma. Nigdy nie życzę ludziom źle, ale w tym kontekście, jeśli na wiosnę kilka huraganów zrobi im z Florydy i Zatoki Meksykańskiej jesień średniowiecza, to może zaczną śpiewać trochę inaczej?


2 komentarze

Konkurs Lirene: Góry i Słońce

2014_10_28_09_10_36_odzywczy_krem_na_zime_10e0202_mDziś mamy konkurs. Wraz z producentem kosmetyków Lirene – w tym odżywczego kremu na zimę Lirene organizujemy tu i teraz konkurs pt. „Góry i Słońce”, w którym do wygrania są trzy duże i fajne zestawy kosmetyków Lirene dla facetów. Nie trzeba wcale wiele, żeby je wygrać! (nie trzeba być nawet facetem, można wygrać dla faceta swojego albo jakiegoś innego).

Zasady konkursu:

  • Aby wziąć udział w konkursie należy wysłać fotografię przedstawiającą góry i słońce na adres blog.nakreche@gmail.com
  • Fotki mogą (nie muszą) przedstawiać osoby biorące udział w konkursie, może przedstawiać Waszą rodzinę na tle gór, z nartami lub bez, ale może też być sam fajny górski krajobraz, mogą to być Alpy, Tatry, czy Beskidy, no jakiekolwiek góry wysokie lub niskie, o jakiejkolwiek porze roku, a jedyny warunek to po prostu spełnienie tematu konkursu: „Góry i Słońce”.
  • Mail MUSI zawierać informację „Jestem właścicielem praw autorskich do załączonych fotografii i w razie wygranej zgadzam się na ich publikację na blogu.”, a także podpis: imię i nazwisko osoby je wysyłającej
  • Jury konkursowe składa się z dwóch osób: właściciela bloga nakreche.com oraz przedstawiciela firmy Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris – producenta kosmetyków Lirene
  • Konkurs trwa 5 dni od daty rozpoczęcia, po którym to czasie Jury wyłania zgodnie trzy finałowe fotki, publikuje je na blogu i wysyła do zwycięzców fajne zestawy kosmetyków Lirene

Fajny konkurs? Wysyłajcie – zestawy są duże i fajne – warto!

=======

Aktualizacja 19 grudnia:

Przyszło kilka fotek – serdeczne dzięki za to. Ale szczerze mówiąc myślałem, że przyjdzie więcej – jesteście chyba mocno zajęci przygotowaniami przedświątecznymi… Cały czas spora szansa wygrania kosmetyków!

=======

Aktualizacja 23 grudnia:

Serdeczne dzięki – przyszło kilkanaście fotek – więc było z czego wybierać. Nagrody idą do Moniki Remiszewskiej, Marcina Bernata i Arkadiusza Drozda. A oto fotki:

fot. Arkadiusz Drozd

fot. Arkadiusz Drozd

 

fot. Marcin Bernat

fot. Marcin Bernat

 

fot. Monika Remiszewska

„Facet, góry i słońce” fot. Monika Remiszewska


2 komentarze

Istebna czy Wisła? (czyli wrażenia z weekendu)

Miałem mus wyskoczyć w weekend na narty. Czasu mało, praca w piątek, praca w poniedziałek: dwa dni jazdy. Za daleko na Słowację czy w Alpy – została Polska. Kasprowy nieczynny. Więc skończyło się na poszukiwaniu czegokolwiek, gdzie tylko dosypali śniegu armatkami. W środku tygodnia nie byli pewni czy dadzą radę otworzyć Jaworzynę i Wierchomlę, więc zdecydowałem, że trzeba jechać gdzieś gdzie bankowo będą warunki. Zostały w zasadzie dwie opcje: Białka albo Śląsk Cieszyński. Bardzo nie przepadam za Kotelnicą, Białką i przyległościami, więc wybór padł na Wisłę i Istebną.

Co polecam? Jakie mam wrażenia z obu miejsc? Zarówno Wisła w Soszowie jak i Istebna na Złotym Groniu postarały się o śnieg. Nigdzie nie wystawały kamienie, trasa była w obu miejscach przygotowana od rana, kolejki bardzo małe tu i tu. W obu miejscach szybkie, wydajne krzesełka – sprawnie działają, trochę walą w dupę, ale nie przesadzajmy – klaps w dupę nikomu jeszcze nie zaszkodził. Również ceny karnetów bardzo podobne: 30 PLN za godzinę, 40 za dwie, 50 za trzy, 60 za karnet od godziny 8 do 13.tej. W Istebnej byłem w sobotę, a w Wiśle w niedzielę: w obu przypadkach parkingi bardzo pojemne, udało się zaparkować nie dalej niż 2 minuty spaceru od dolnej stacji. W obu miejscach otwarte wypożyczalnie sprzętu (nie korzystałem), w obu da się zjeść śniadanie, czy napić sie herbaty (ceny identyczne: jajecznica z trzech jajek: 8 PLN). Wiadomo było, że nie porywam się poza trasy, że otwiera się sezon i że po prostu chcę złapać trochę śniegu, wiatru i prędkości na przygotowanym stoku.

Jakie zatem były różnice? Zasadnicze. Przede wszystkim: wyciąg Złoty Groń kłamie. Łże grubo i po chamsku. Na ich stronie stoi jak wół, że na Złotym Groniu otwarte jest 1,3km tras. To wielka-wieeeelka ściema – i nigdy więcej nie wierzcie w to co zobaczycie na ich stronie. Otwarta była *jedna* trasa o długości 400, moooże 500 metrów. Bardzo płaska, dla początkujących. Trasa ta przedstawiana w górnym odcinku jako czerwona to również wielka ściema. Jest płasko. Bardzo płasko. Jazda znudziła mnie w zasadzie po 30 minutach. Oczywiście o refundacji z powodu niezgodności faktów z opisem na stronie nie ma mowy (byłem gotów pojechać gdzieś indziej). Istebna nadaje się dla rodzin z dziećmi. Ale nawet rodziny z dziećmi powinny BARDZO uważać na informacje na stronie – Istebna po prostu kłamie.

A Soszów/Wisła? Dużo lepiej. Jedna otwarta trasa – ale tym razem pełna zgodność opisu z sytuacją: długość 800-900 metrów, trasa czerwona – zgodnie z tym co wszyscy rozumiemy jako czerwona. Nie zbyt płaska, nie zbyt trudna – idealna na otwarcie sezonu.

Nie macie chyba wątpliwości co polecam? Wybierajcie się do Wisły do Soszowa. Nie są to Alpy, ale można fajnie otworzyć sezon i pośmigać bez strasznego tłoku w fajnych warunkach. Poniżej mapki obu miejsc.

Ściema! Nie wierzcie w te odległości ani w informacje na stronie stoku!

Ściema! Nie wierzcie w te odległości ani w informacje na stronie stoku!

Wisła - Soszów: na otwarcie sezonu jeździłem czerwoną jedynką...

Wisła – Soszów: na otwarcie sezonu jeździłem czerwoną jedynką…