nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


6 komentarzy

Great Things…

great things

Great things are done when men and mountains meet
This is not done by jostling in the street.

Wielkie rzeczy stają się wtedy, kiedy ludzie spotykają się z górami. 
Nie kiedy potrącają się na ulicy. [tłum. własne]

autor: William Blake (1757–1827) – angielski poeta, pisarz, malarz i mistyk.

Fotka zrobiona podczas mocno wykańczających ski-turowych podejść w norweskich fiordach w kwietniu 2013 roku. Na fotce Rafał (prowadzi) i ja (wlokę się za nim). Fotkę zrobił Marcin. Nadaje się na tapetę? 😉


3 komentarze

Stubai: polecam!

Stubai off-piste

Stubai off-piste

Kilkadziesiąt kilometrów od Innsbrucka znajduje się perełka – jeden z lepszych kurortów narciarskich w Tyrolu: Stubai w dolinie Stubaital. Czemu zdecydowałem się opisać Stubai?

Bo Stubai to moim zdaniem świetne miejsce w które możecie pojechać w mieszanej grupie: na trasy i poza trasy. Zwolennicy jazdy po trasach na pewno będą zadowoleni, a ci którzy jeżdżą poza trasą nie powinni być zawiedzeni. 26 wyciągów daje dostęp zarówno do 35 wyznaczonych tras, jak i do licznych terenów off-piste. Czasem, żeby założyć świeży ślad w puchu trzeba kawałek podejść – warto więc zabrać ze sobą sprzęt skiturowy lub freeturowy.

Równocześnie na Stubai dostaniecie to wszystko co w innych dużych, poważnych stacjach narciarskich: przedszkola i szkółki narciarskie, bazę gazstronomiczną / apres-ski, snow parki, wypożyczalnie sprzętu i ponad setkę kilometrów tras dla ludzi, którzy jeżdżą po trasie. To po prostu dobrze naoliwiona, porządna austriacka maszyna do robienia biznesu.

Stubai jest całkiem blisko Polski w porównaniu zarówno do włoskich Dolomitów (2-3 godziny bliżej), jak i Szwajcarii czy Francji (5-10 godzin bliżej). Maksymalna wysokość szczytu Schaufelspitze – około 3200 mnpm daje gwarancję śniegu i warunków zarówno jesienią jak i późną wiosną. To właśnie na Stubai można zjeżdżać poza trasą, kiedy w czołowych freeride’owych miejscówkach Karyntii dopiero zaczyna sypać śnieg i wystają jeszcze kamienie.

Osobiście upodobałem sobie dolinę Stubaital jeszcze w jednym celu: za każdym razem, kiedy jadę autem np. do Włoch, niezależnie od pory roku nocuję właśnie w dolinie Stubai: zaledwie 15 minut od autostrady Innsbruck-Brenner-Verona, a przy tym wspaniałe krajobrazy i czyste powietrze niezmiennie pozytywnie mnie nakręcają i wprawiają w dobry nastrój.

Trochę luźnych linków:

Kwatery i hotele w dolinie: http://tinyurl.com/m94y97e

Link do listy otwartych wyciągów i tras: http://www.stubaier-gletscher.com/eng/Winter/Stubai-Live/Open-Lifts

Dojazd z Wawy: http://goo.gl/maps/fhYOX i z Krk: http://goo.gl/maps/qWwEr

Jeśli nie w smak Wam ponad 10 godzin w aucie, a do Monachium akurat latają tanie linie (a warto sprawdzać Norwegiana), to do Stubaia dostaniecie się w niecałe 3 godziny pociągiem z lotniska w Monachium: http://tinyurl.com/onhquax. Pozostałe lotniska to rzecz jasna Innsbruck (tak w ogóle, to kto tam lata, do cholery? taki potencjał ma to lotnisko!), Mediolan, Bergamo, Verona.


14 komentarzy

Narty i odpowiedzialność społeczna

WhatisCSRJeździsz na nartach, ale chciałbyś robić to odpowiedzialnie w stosunku do swojego otoczenia: do innych ludzi i do środowiska.

Co to oznacza? Wydaje mi się, że jest kilka aspektów odpowiedzialnej społecznie jazdy na nartach… Przyznaję się od razu, że nie wszystkim daję radę sprostać. Staram się jednak zwracać na to uwagę…

Wpływ na otoczenie

Czy bierzesz pod uwagę, że do tych gór gdzie akurat jeździsz, być może będą chciały przyjechać Twoje dzieci albo wnuki? Chciałbyś, żeby zachwyciły się nimi tak jak zachwyciłeś się Ty? Zostaw je więc czyste. Nieśmiecenie w górach to chyba frazes – nie wierzę, że doświadczony turysta zostawia w górach papierki albo puste butelki. Pamiętaj tylko, że jeżeli Twój wpływ na góry będzie minimalny, jest szansa, że będą one służyć dobrze również i następnym pokoleniom.

Ski-touring vs Heli-ski

Pojawia się coraz więcej informacji na temat tego jak negatywnie heliskiing wpływa na zwierzęta górskie i jak zanieczyszcza środowisko i góry.

To fakt: helikoptery robią masę hałasu, płoszą zwierzęta, i przeszkadzają innym ludziom, którzy przyszli w góry. W wielu miejscach loty helikopterów w celach innych niż ratownicze lub patrolowe (a więc w celach turystycznych i sportowych) są zwyczajnie zakazane. Tak jest w Norwegii, Tatrach, w dużej części Włoch i Francji.

Z drugiej strony powstały jednak rozprawy naukowe jak np. ta na temat wpływu Heli-ski na Karibu, które dowodzą, że heli-skiing nie ma większego wpływu na populacje dzikich zwierząt w górach.

Kolejna rzecz: podobnie jak i auta – również cywilne helikoptery stały się bardziej „eko” niż kiedyś: spalają mniej paliwa, i mają jasno określoną emisję CO2 do atmosfery. Nawet jeśli wierzyć opracowaniom jak to wymienione powyżej i uznać, że podobnie jak na auta – należy na helikoptery nakładać normy emisji spalin i w zamian za to pozwolić im latać – trzeba przyznać, że latanie hordami helikopterów po parkach narodowych – to rzeczywiście słaby pomysł.

Można mieć różne podejścia do wpływu heliskiingu na środowisko, ale trzeba przyznać fakt: jeśli RZECZYWISCIE zależy Ci na absolutnie minimalnym wpływie na środowisko, powinieneś przestawić się z helikoptera na własne nogi, a więc wejść na górę samemu, żeby samemu z niej zjechać. I w tym sensie zgadzam się w całej rozciągłości: ski-touring jest formą narciarstwa pozatrasowego, z którego rzeczywiście czerpiesz najwięcej satysfakcji z kontaktu z górami i otaczającą naturą. A przyjemność i satysfakcja z wdrapania się o tysiąc metrów w górę często przewyższa przyjemność dzikiego zjazdu w puchu.

Problem chiński

Czułbyś się lepiej, wiedząc, że siedmiolatek nie stracił palców robiąc Twoje narty? Albo, że nie zostały zrobione w fabryce, która koszmarnie truje ziemię? Jeśli tak, pewnie wolałbyś, żeby nie były robione w Chinach… Jeśli ma to dla Ciebie znaczenie, będziesz chciał unikać nart K2, Voelkl i Liberty. Pozostali więksi producenci: Rossignol, Kastle, Salomon, Head, Dynastar, Blizzard, Stockli – robią swoje narty w USA i Europie, gdzie respektowane są prawa człowieka, prawa pracy i środowisko naturalne – a więc „nasz” system wartości. Nie w każdej dziedzinie taki wybór istnieje. Często jeśli chcemy mieć zapewniony podstawowy poziom egzystencji – jesteśmy zdani na chińskie produkty. Jednak jak widać przy kupnie nart – jest wybór. Może warto z niego skorzystać?

Firmy narciarskie hołdujące zasadom odpowiedzialności społecznej

North Face

Pamiętacie jak spaliła się fabryka ciuchów w Bangladeszu i zginęło setki szwaczek pracujących po kilkanaście godzin dziennie, siedem dni w tygodniu za marne grosze? Pamiętacie jak strasznie miał to w dupie polski LPP/Reserved? Cóż. Nie wszystkie firmy tak się zachowały. North Face przystąpił do porozumień ograniczających chciwość prezesów (czy raczej sam swą chciwość poskromił) i zdziałał całkiem sporo. Tu możecie przeczytać więcej: http://wecare.vfc.com/ Poza tą inicjatywą North Face angażuje się w ochronę środowiska, klimatu i naszej planety. Więcej: http://expeditionsustainability.com/

Uvex

Uvex sponsoruje Kowalczyk i Stocha, ale wydaje się poważnie traktować sponsoring nawet w tych dziedzinach, które nie przynoszą mu ekstremalnej popularności, splendoru i prawdopodobnie zwrotu z takiej inwestycji. To dobrze świadczy o firmie. Polski oddział Uvex’a zaangażowany jest we wsparcie dla młodych, obiecujących sportowców, a także dla sportowców niepełnosprawnych. Lajkujemy. Więcej: http://www.uvex.com.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=21&Itemid=512

Mammut

Również Mammut poważnie podchodzi do spraw odpowiedzialności społecznej. Deklarują, że dbają o traktowanie fair zarówno pracowników swoich, jak i tych w całym swoim łańcuchu dostaw – firma jest członkiem organizacji Fair Wear. Produkty Mammuta są też produkowane w sposób przyjazdy dla środowiska. Więcej: http://www.mammut.ch/images/CR_Infoflyer_EN.pdf 

Peak Performance

Bardzo poważnie do tematu CSR podchodzi Peak Performance. Na swojej stronie listują dokładnie działania i zasady którym hołdują. Wszystko brzmi dość konkretnie (w przeciwieństwie do bełkotu nt. CSR wielu dużych korporacji). Przykłady? Proszę bardzo: firma nie akceptuje wełny z merynosów z gospodarstw na których dochodzi do celowego okaleczania owiec podczas golenia, wprowadziła monitoring swoich dostawców w obszarze wpływu jaki wywierają na środowisko naturalne przy produkcji komponentów odzieży. PP stawia na trwałość produktów: ma sieć punktów w których można niedrogo zreperować ich ubrania bez względu na ich wiek – niestety nie wiem nic o tym w Polsce – ale jeśli kogoś to zainteresuje – obiecuję zbadać temat.

Pozostali

Myślicie, że wszystkie marki narciarskie angażują się w działalność pro-społeczną? Niestety nie. Większość nie robi nic, a niektóre robią sobie wręcz z tego jaja. Np. Intersport chwali się, że w ramach odpowiedzialności społecznej wprowadził karty lojalnościowe dla klientów (WTF?!) i że organizuje testy nart w luksusowych alpejskich hotelach. To nie żart. Tak piszą na swojej stronie.

a Wy?

A Wy macie coś do dodania w tym temacie?

A może bez sensu, że poruszam taki temat na blogu narciarskim?


7 komentarzy

Kirgistan i Tien-Szan – znalezione/wygrzebane

KyrgyzstanJestem cały czas w dobrym humorze dzięki tanim biletom do Biszkek i nartom w Tien-Szan w lutym 2015. Zaczynam badać temat, grzebać po forach, czytać przewodniki. Dziś dzielę się z Wami kilkoma ciekawostkami:

  • Kirgizja i Kirgistan to to samo.
  • Terytorium Kirgistanu to w 93% góry. Stolica to Biszkek. Biszkek leży w dolinie Chuy 🙂
  • Generalnie w Kirgistanie jest cyt. „w miarę bezpiecznie”. Wyjątki: samotnie podróżujące kobiety mogą obawiać się „porwań na żonę” (ostatnio porwali dwie Amerykanki), a wszyscy generalnie wypadków samochodowych (główna obok wódki przyczyna zgonów); Zdarza się też czasem fałszywa policja. Ale nie zabijają ani nie biją, tylko zwyczajnie kradną. No czyli generalnie „wesoła środkowa Azja” 😉
  • Tien-Szan – oznacza po chińsku „niebiańskie góry”. Sięgają rzeczywiście prawie do nieba – najwyższy szczyt łańcucha Tien-Szan to Pik Pobiedy – coś koło 7500 metrów, czyli grubo.
  • Mój przewodnik Lonely Planet nie pozostawia wątpliwości co do stopnia odludzia w górach Tien-Szan: „there is almost zero local population”, „expect no homestays or hitch-hiking”. Grrrr 😉
  • Średnie ceny: nocleg dla dwóch osób 10-15PLN, przekąska na ulicy 50gr-2PLN, dobra restauracja w Biszkek 20PLN, litr benzyny 2PLN. Helikopter Mi-8 na cały dzień heliski: 500USD. Ale. Przecież piszę bloga, więc jak napiszę, że było fajnie to mam nadzieję na grubą zniżkę albo w ogóle jakieś promo.
  • Sponsorzy wyprawy też są mile widziani: blog.nakreche@gmail.com
  • Ulubiony sport w Kirgistanie nazywa się Buzkaszi. Jest to… hmmm…. Polo zdechłą kozą. Są dwie drużyny. Chodzi o to aby wbić przeciwnikowi zdechłą kozę do bramki, a wszystko dzieje się na koniach. W grze właściwie nie ma żadnych zasad. Dozwolone jest bicie konii lub jeźdźców, przepychanie, strącanie z konia. Nie ma żadnych upomnień lub kar. No taka sytuacja po prostu.