nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


13 Komentarzy

Rodzaje śniegu

Eskimosi są w stanie ponoć rozróżnić ponad 200 rodzajów śniegu. Przegooglowałem kilkanaście źródeł na ten temat, i moim zdaniem żadne z nich w pełni nie wyczerpuje tematu, a już na pewno nie odnosi się wystarczająco do jazdy na nartach. Pozwólcie więc, że spróbuję…

Zrzut ekranu 2014-02-17 o 17.20.07

W tle można posłuchać „Snow” by Red Hot Chili Peppers (kliknijcie „play” poniżej), a w tabelce rodzaje śniegu, które ja umiem rozróżnić, w kolejności mojej osobistej preferencji do jazdy na nartach. Pominąłem coś?

 

Puch  Nie będę oryginalny. Puch rządzi. Z tą tylko różnicą, że bardzo wielu ludzi i portali używa modnej nazwy „puch” („idziemy na puch”, „jazda w puchu”, „puchowy raj”), kiedy tak naprawdę nigdy w puchu nie jeździli, ani nawet go nie widzieli. Jeżdżąc poza trasami od ponad 10 lat – w prawdziwym puchu przejeździłem maksymalnie kilka dni: jeśli miałeś okazję jeździć w prawdziwym puchu po pas albo głębszym – jesteś szczęściarzem. Co ciekawe, jazda w prawdziwym puchu nie wymaga dużych umiejętności technicznych: jeśli masz odpowiednie narty – po prostu płyniesz w śniegu bez większego wysiłku. Istnieje tylko zagrożenie lawinowe o którym trzeba pamiętać.
Zsiadły puch  Kiedy puch poleży kilkadziesiąt godzin, nie ma wiatru i nie świeci na niego słońce – śnieg zapada się pod własnym ciężarem i tworzy się zsiadły puch. Jest go istotnie mniej (np. po opadzie 20cm na drugi dzień jest tylko 10-15cm zsiadłego puchu) i jest cięższy od świeżego puchu, ale w dalszym ciągu fajnie się w nim jeździ. Po jeździe w zsiadłym puchu widzisz dużo wyraźniej swój ślad, niż ma to miejsce w świeżym puchu.
Gips  Kiedy na puch powieje wiatr, albo już w czasie opadu mocno wieje – tworzy się gips. Jest dużo bardziej zbity i ciężki niż puch, ale da się w nim fajnie jeździć pod warunkiem nabrania istotnej prędkości i mocnych kolan. Jeśli jeździsz po gipsie, a w pobliżu jest las – warto rozważyć wjechanie do niego: jest poważna szansa, że w lesie nie wiało tak mocno i nie ma gipsu, a zamiast niego jest puch lub zsiadły puch.
Lodoszreń  Jeżeli za dnia świeci słońce, a nocą panuje mróz, tworzy się szreń. Jeżeli takie warunki panują wiele dni z rzędu, a warstwa szreni jest wystarczająco gruba, żeby cię utrzymać bez zapadania się głąb – też można po takim śniegu fajnie pojeździć. Pod lodoszrenią jest zsiadły puch, ale wcale nie chcesz się do niego dostać. Jeśli szreń jest gruba – dobrze wybierać takie stoki, które złapały trochę słońca i ją zmiękczyły. Często takie warunki są zbliżone do ubitego śniegu na stokach narciarskich. Dają dobre trzymanie w zakrętach.
Firn  Firn to małe, nieregularne, mokre grudki lodu – występuje często na lodowcach. Nadaje się całkiem dobrze do jazdy, występuje zarówno na trasach jak i poza nimi. Typowo wiosenny śnieg.
Ubity  Czym jest ubity śnieg – każdy wie. Występuje na przygotowanych trasach narciarskich. Da się po nim jeździć szybko, można uprawiać funcarving, body-carving, itd. W tej tabelce jest to też dla mnie punkt decydujący. Jeśli właśnie leży rodzaj śniegu będący powyżej tego miejsca w tabelce – wolę jeździć poza trasą, jeśli jest poniżej – wolę zostać na trasie.
Sztuczny ubity  To samo co powyżej, ale cokolwiek bardziej mokry, ciężki i grudkowy. Po ubiciu jest w sumie podobny do zwykłego śniegu ubitego, ale jest trochę od niego wolniejszy.
Mokry  Ciężki, nasiąknięty śnieg na skutek dodatnich temperatur przez pewien okres czasu. Niezbyt przyjemny do jazdy. Jazda poza trasą wymaga siły fizycznej, wymaga dużo podskoków i dostawiania nart. Mokry śnieg jest wolny, klei się do nart i mocno utrudnia trawersowanie gór.
Szreń łamliwa  Tu zaczynają się poważne schody… Szreń łamliwa tworzy się identycznie jak lodoszreń, ale krócej: w dzień świeci słońce i roztapia warstwę, w nocy mróz mrozi i tak przez kilka dni. Na górze tworzy się twarda warstwa, a pod spodem jest miękko. Szreń łamliwa jest na tyle wytrzymała, że nie łamie się przy jeździe na wprost, ale załamuje się przy kantowaniu i skrętach. Jazda na szreni łamliwej przestaje być dla mnie przyjemnością, a zaczyna być walką o przetrwanie.
Lód  Jeździliście 20 lat temu na Nosalu na samej górze? Jak nie, no to nie wiecie, co znaczy prawdziwy lód na stoku… 😉 Lód, jak sama nazwa wskazuje, to po prostu kurewsko twarda, nie załamywalna warstwa, do której potrzebujesz krawędzi ostrych jak brzytwa. Przy nieostrych krawędziach narta nie daje oporu bocznego i ślizga się swobodnie – dlatego na lodzie łatwo stracić równowagę, a upadek nie należy do przyjemnych. Lód występuje też w dzikich terenach, np. wiosną w zacienionych wąwozach i rynnach na lodowcach. Jeśli występuje poza trasą, jazda jest bardzo niebezpieczna nie tylko ze względu na uraz przy upadku, ale też przez niemożność zatrzymania się i niekontrolowany ześlizg po stoku. Przy podejściach turowych po lodzie potrzebujesz harszli. Po jednym dniu jazdy na lodzie, z reguły twoje krawędzie wymagają ponownego ostrzenia.
Zawiesina  Kiedy głębokiego śniegu jest dużo, ale temperatura przez wiele dni i nocy grubo przekracza zero po dodatniej stronie, ze śniegu tworzy się wodno-śnieżna zawiesina – koloid, która nie daje żadnego oporu bocznego. W takiej zawiesinie jazda na nartach jest po prostu niemożliwa: niezależnie od tego jak ustawisz nartę – zsuwa się ona w dół po najkrótszej drodze, bez możliwości kantowania ani ustawienia kierunku. Jeśli zawiesiny jest grubo – po tym jak włożysz w nią nartę, zawiesina zalewa nartę od góry.


Dodaj komentarz

po szyję albo czubek głowy…

Kiedy płyniesz w naprawdę głębokim i lekkim jak kurz puchu – nie musisz mieć nawet szczególnie dużych umiejętności. Wpadasz w swój rytm, masz narty pod kontrolą i możesz po prostu rozkoszować się jazdą. Masz w sobie spokój, nie walczysz ze szrenią, z cudzym śladem, narty poruszają się łatwo, płynnie, a jazda nie wymaga siły fizycznej.

Czasem, kiedy wszystko przykryte jest równiutko, a na Twojej drodze są małe niecki albo uskoki – możesz zapaść się w nich po szyję albo po prostu utonąć w puchu zupełnie. Przestajesz wtedy na chwilę cokolwiek widzieć. Musisz wówczas trochę przyśpieszyć, a po wyjechaniu na wierzch, tylko przetrzeć gogle i po prostu pojechać dalej…

Gdybym wrzucił tylko fotkę po prawej, nigdy byście nie uwierzyli, że to co na niej widać, to moja głowa i kawałek ręki, prawda? Pisalibyście: „fotografujesz jakieś kamienie na śniegu i wciskasz kit”. Ale jeśli widać też, co dzieje się ułamek sekundy wcześniej, to chyba uwierzycie?

Puch Hokkaido

Puch Hokkaido

Ciężko opisać to uczucie słowami… Bardzo nie chciałbym używać frazesów i kliszy, ale jest w tym jednak coś poetyckiego, coś transcendentalnego. I właśnie dla tego uczucia chciałbym tu kiedyś wrócić. Wypada powiedzieć: Dziękuję Gillette, Sayonara Hokkaido! Będę tęsknił…


6 Komentarzy

Izolatory

Kontynuując moje posty szafiarskie, dziś chciałem napisać o warstwie izolującej.

Na początek, wyobraź sobie skiturowe podejście lub wymagający fizycznie zjazd poza trasą. Jesteś ubrany/ubrana lekko: bielizna termiczna, jakiś niezbyt gruby polar i nieocieplona kurtka z membrany. Zjeżdżasz, podchodzisz, wykonujesz jakiś wysiłek – wszystko jest okay – nie jest ci zimno. I nagle następuje chwila przerwy: może akurat siedzisz na krzesełku które powoli jedzie w górę i pizga w ciebie wiatr, może czekasz na helikopter, a może odpoczywasz po intensywnym turowym podejściu i coś właśnie pałaszujesz. Po kilku minutach w tym stroju, w temperaturze poniżej zera robi ci się zimno. Na takie właśnie okazje w Twoim plecaku jest ci niezbędna dodatkowa wydajna izolacja. Dodatkowy polar nie zagrzeje cię za bardzo – potrzeba ci czegoś znacznie lepszego. Na rynku istnieją trzy wiodące rodzaje izolatorów:

  • Naturalny puch gęsi lub kaczy
  • Syntetyczna tkanina Thinsulate
  • Syntetyczna tkanina Primaloft

Puch gęsi jest najlepszym izolatorem z nich wszystkich: w testach izolacji wypada zdecydowanie najlepiej, jest również najlżejszy, najtrwalszy i pakuje się do najmniejszych rozmiarów. Byłoby idealnie gdyby nie jedna zasadnicza wada: puch nasiąka wodą. Nawet jeśli masz na sobie dobry wodoszczelny Gore-tex, po tym jak się spocisz – puchówka namoknie jak pielucha. Co gorsza zrobi się ciężka i przestanie cię izolować. Puch koszmarnie ciężko wysuszyć, a nie ma nic gorszego niż wiecznie wilgotna puchowa kurtka. Z tego powodu dla mnie puch odpada i wyobrażam sobie jedyną sytuację, gdzie puchówka wygra z syntetykiem: Antarktyda. Jest najbardziej suchym kontynentem na świecie i jest tam zbyt zimno, aby było wilgotno. Jeśli nie jedziesz na Antarktydę: wybierz syntetyk. Masz alergię: wybierz syntetyk. Jesteś weganką – wybierz syntetyk (przy jego produkcji nie zabito żadnego ptaka).

W grze pozostają więc dwie, dość porównywalne tkaniny syntetyczne: Thinsulate i Primaloft. Zadna z nich nie nasiąka wodą. Primaloft, przy zadanej masie izoluje odrobinę lepiej, i pakuje się do małych rozmiarów trochę lepiej niż Thinsulate. Thinsulate natomiast jest ponoć odrobinę trwalszy niż Primaloft. Nie jestem w stanie tego zweryfikować, ale różne asy na forach twierdzą, że parametry obu tkanin pogarszają się w czasie, przy czym degradacja Thinsulate następuje cokolwiek wolniej niż degradacja Primaloft – jeśli ma to dla ciebie znaczenie. Jest jeszcze jeden argument za Thinsulate: jest tańszy, przy czym nie jest to duża różnica w cenie.

Mój wybór to Primaloft ze względu na lepsze parametry i lepszą „pakowalność” do plecaka. Tradycyjnie już prę ostro na szkło i prezentuję się tutaj w Primalofcie firmy Spyder.

Dobrze dopasowany Primaloft można zakładać zarówno pod, jak i na membranę. (przy czym pod membranę jest znacznie wydajniejszy. na membranę ma sens tylko na krótko i tylko wtedy gdy nie pada)

Dobrze dopasowany Primaloft można zakładać zarówno pod, jak i na membranę. (przy czym pod membranę jest znacznie wydajniejszy. na membranę ma sens tylko na krótko i tylko wtedy gdy nie pada)

Spakowany primaloft. Dla porównania rozmiarów: smartfon.

Spakowany primaloft. Dla porównania rozmiarów: smartfon.

Dodatkowe uwagi przy kupnie izolatora:

  • Kurtka powinna być dopasowana. Przymierzaj na polar: nie powinna wisieć, powinna być lekko taliowana i przylegać – wtedy będzie lepiej spełniać swoje zadanie
  • Dobrze, gdy w zestawie z kurtką jest worek do którego można ją ubić, lub gdy jest wyposażona w dużą wewnętrzną kieszeń do której się ją samą wkłada
  • Jeśli szukasz dobrych promocji, nie musisz mieć koniecznie modeli z ostatniego sezonu w modnych kolorach i możesz trochę pojeździć lub poszukać w necie – znajdziesz kurtki Primaloft i Thinsulate poniżej 400PLN.

Jeśli jesteś zainteresowany moimi innymi szafiarskimi postami, to zachęcam do przeczytania:

To jak: mam pisać teraz o bieliźnie, czy nie? 🙂