nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie

Laponia: Heliskiing u św. Mikołaja

Dodaj komentarz

Święta za pasem, myślę więc, że dobrym tematem na notkę, będzie heliskiing daleko za kołem arktycznym, w domu Świętego Mikołaja: w Laponii.

Laponia to kolejne kultowe dla freerajdu miejsce na mapie, które musiałem zaliczyć. Poleciałem tam kompletnie sam. Trasa: najpierw LOTem do Sztokholmu, a potem na daleką północ trasą Sztokholm-Kiruna: linie lotnicze które mają ze dwa samoloty i których nazwy sobie nie przypomnę. Kabina pilotów nie jest oddzielona niczym od przedziału pasażerskiego, a serwis pokładowy ogranicza się do wiklinowego koszyka z kanapkami leżącym na siedzeniu za pilotami z którego każdy z sześciu pasażerów bierze sobie co uważa. „Terminal“ w Kirunie to też ciekawe słowo: to po prostu drewniana buda o rozmiarach 20×20 metrów, i możemy być naprawdę dumni z naszego krajowego terminala na lotnisku w Krakowie. (smiley)

Na lotnisku biorę zarezerwowane wcześniej auto z napędem na cztery koła. Z przodu gigantyczna armada halogenów, wymagająca do zasilania pokładowego reaktora atomowego. Czeka chyba na noc polarną. Wrzucam do auta walizkę, deski. Teraz jakieś trzysta kilometrów jeszcze dalej na północ wzdłuż jedynej drogi w okolicy łączącej Kirunę i port w Narvik. Jadąc drogą, najpierw stopniowo znika zasięg komórki, a potem po kolei wszystkie stacje FM z radia: wyszukiwanie kręci się w kółko, by po trzech cyklach pokazać dość rzadko spotykany na europejskich radiach napis „not found“. I tak miało być już cały czas. Bez radia, bez komórek – i wydawało mi się, że tę elektromagnetyczną pustkę niemal czuję w czystym arktycznym powietrzu…

Sama wizyta w Laponii daje masę frajdy nawet bez jazdy na nartach. Poczucie lokalnych klimatów, odludzia, czystej natury i wspaniałego jedzenia – pozostawia w pamięci ślad do końca życia. Wiele rzeczy, zupełnie dziwnych dla przybysza z zewnątrz, ludzie tutaj traktują w sposób oczywisty: rozmawiam z pilotem helikoptera, zwykły chit-chat o pogodzie. Pyta mnie gdzie się zatrzymałem… Mówię, że daleko… 60km na południe niedaleko rezerwatu Abisko… Pyta: u Dicka i Miny? Ze zdumieniem potwierdzam. –Pozdrów ich jak zobaczysz… No tak. Jestem w Laponii. Tutaj kogoś kto mieszka 60km dalej nazywa się sąsiadem i dobrym znajomym. Trochę inna skala.

Kiedy jadąc jedyną drogą mijasz samochód (a nie zdarza się to często), i w dodatku widzisz, że auto z przeciwka ma na dachu narty – to mrugacie sobie światłami i zatrzymujecie się po obu stronach drogi. Widzisz ludzi pierwszy raz w życiu, ale traktujesz ich, a oni ciebie – jak starych przyjaciół… –Gdzie jeździcie? –Jakie były warunki? –O – a tu moje fotki z wczoraj! –A może coś razem? To niesamowite jak przyjacielsko można potraktować nieznanego sobie człowieka, z którym łączy cię wspólne ześwirowanie w jednym temacie.

Siedemdziesiąty stopień szerokości północnej robi wrażenie – arktyczna Laponia jest najdalej wysuniętym miejscem na północ w jakim byłem. Kolejna związana z tym niespodzianka jaka mnie spotkała – to słońce. Kojarzycie film „Bezsenność” z Alem Pacino? Pamiętam pierwszą noc, kiedy zmęczony dojechałem do pensjonatu Dick’a i Miny, walnąłem się do łóżka i po jakimś czasie obudziło mnie słońce wpadające mi na twarz, dające ostre cienie w pokoju, zrywam się z myślą: „Cholera! Byłem umówiony z przewodnikiem! Śniadanie! Zaspałem! Shiiiiit!“. Biegam po pokoju. Szukam zegarka. Czemu nie dzwonił budzik? No tak. Wszystko jasne. Jest 2:30 w nocy. Dzień polarny.  W kolejne noce zasłaniałem już szczelnie okna. Przez moje kilkanaście dni na miejscu – słońce nie zaszło ani razu.

Góry i jazda…

Góry są na pewno niższe niż Alpy. Leżący na szwedzko-norweskiej granicy masyw Kebnekaise ma szczyty liczące niewiele ponad dwa tysiące metrów. Jednorazowy vertical do zjazdu to z reguły koło tysiąca metrów lub trochę mniej. Heliporty są w okolicy dwa lub trzy. Jeździsz z przewodnikiem i podkreślam, że nie udało mi się wybrać innej opcji (jak np. na Alasce) – inna sprawa, że nie miałem tu dobrej mapy, a bez tego ciężko byłoby jeździć bezpiecznie. Dobrze i tanio jest podłączyć się do jakiejś grupy (idealnie na czwartego): standardowo tutejsze Eurocoptery biorą na pokład przewodnika, pilota i czterech pasażerów.

Narty z przewodnikiem – choć cokolwiek mniej pionierskie – dają też przyjemność i możliwość skupienia się na samej jeździe. Odchodzi również dużo stresów: nie martwisz się o łączność z pilotem, warunki lawinowe, dobór trasy. Dobry guide zapewni też trasę po bardziej optymalnych warunkach śniegowych i w zależności od słońca, temperatury, wiatru i pory dnia polecicie tam gdzie jest naprawdę fajnie.

Trudność górek – w zależności od stopnia zaawansowania ekipy – da się wybierać bez problemu począwszy od płaskiej nudy, przez ciekawe nachylenia, a kończąc na zboczach z których bałbym się zjechać. Przewodnik przed wejściem do heli zrobi z Wami krótki wywiad, zorientuje się jak jeździcie, i pewnie pierwsza górka będzie trochę bardziej zachowawcza, ale już na kolejnych – o ile poziom członków ekipy jest zbliżony – czeka Was dobra zabawa. Jeden z spośród przewodników, z którymi jeździłem miał ciekawą zasadę. Otóż twierdził, że ludzie wspominają narty najfajniej, kiedy on ich wypchnie tak troszkę z ich „strefy komfortu” i kiedy przestaną czuć się zbyt pewnie. Może coś w tym jest: kilka razy rzeczywiście nie czułem się pewnie (smiley). Potem za to była fajna satysfakcja ze zjazdu i rzeczywiście miłe wspomnienia.

Laponia

lądowanie na Vassechoka, Heli o północy, zjazd z Vassentija, GPS @68deg north

Podsumowując: Heliski w Laponii, to dobra opcja z całkiem tanim dolotem na miejsce. Klasowa dzikość, zero ludzi, a wciąż jednak przecież to Unia Europejska  i Schengen. Jeśli próbujemy oszczędzać na helikopterze – to oprócz nart jest opcja wypadu do Narviku, można próbować robić fajne skitury (trzeba mieć mapę!), albo pójść do kompletnie pustego o tej porze roku parku narodowego Abisko.

Bardzo polecam Laponię wszystkim freerajderom.

Skomentuj tutaj (pole email możesz zostawić puste)...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s