nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


10 komentarzy

Spot Gen3: test i recenzja

Właśnie dostałem od firmy SPOT LLC, nadajnik satelitarny SPOT GEN3. Serdeczne pozdrowienia dla SPOT LLC, i zgodnie z umową robię test urządzenia…

Do czego służy SPOT?

Spot jest odbiornikiem sygnału GPS oraz jednokierunkowym nadajnikiem satelitarnym wykorzystującym sieć satelitów Globalstar. Spot potrafi nadać do satelity Wasze położenie wraz z określonym komunikatem. Ten komunikat (określony wcześniej) zostanie następnie przekazany przez satelity do centrum operacyjnego SPOT i w zależności od jego treści w odpowiedni sposób przetworzony. Urządzenie ma możliwość nadawania następujących typów komunikatów:

GEN3_lead

  • śledzenie: Twoja pozycja zostaje po prostu zapisania na serwerach SPOT. Istnieje możliwość konfiguracji strony i śledzenia Twojej pozycji na google maps przez osoby którym wyślemy linka. (np. przez Twoją rodzinę, znajomych)
  • dwa komunikaty standardowe: Twoja pozycja wraz ze wcześniej zdefiniowanym jednym dwóch komunikatów zostanie wysłana do uprzednio zdefiniowanej listy mailingowej. (np. „Cześć, u mnie wszystko okay. Dobrej Nocy!”)
  • HELP: w momencie kiedy Twoje życie NIE jest zagrożone, ale potrzebujesz pomocy (np. złapałeś gumę, skończyło ci się paliwo, itd) – komunikat HELP wysyłany jest do uprzednio zdefiniowanej listy mailingowej (UWAGA: o komunikacie HELP nie są informowane żadne służby ratunkowe)
  • SOS: w sytuacji zagrożenia życia, informowane są służby SAR (Search & Rescue) danego kraju/obszaru na którym się znajdujemy, oraz koordynująca jednostka poszukiwawczo-ratunkowa GEOS International Emergency Response Coordination Center (IERCC). W zależności od obszaru na którym się znajdujesz, GEOS zawiadomi policję, straż przybrzeżną, ambasady, jednostki poszukiwawcze, górskie pogotowia, itd. GEOS zadzwoni również do wcześniej zdefiniowanych kontaktów aby dowiedzieć się dodatkowych szczegółów nt. Twojego wyposażenia, umiejętności, planu podróży, i innych szczegółów, które mogą pomóc jednostkom poszukiwawczym. Dlatego powinniśmy przed podróżą zapewnić, aby kontakty zdefiniowane w serwisie SPOT były aktualne.

Dla kogo jest SPOT?

Spot jest dla ludzi, których wyprawy odbywają się poza terenem na którym jest zasięg telefonów komórkowych, czyli np. pilotów, podróżników, alpinistów, rybaków, backpackersów, żeglarzy, kierowców off-road, myśliwych oraz rzecz jasna: narciarzy pozatrasowych. 🙂

W sytuacji kiedy nie ma zasięgu komórkowego, SPOT pozwala na stałą, niezawodną transmisję Twojego położenia, a także wezwanie pomocy gdy jest to konieczne.

Czy SPOT jest jedyny na rynku? Czy jest konkurencja do niego?

Nie jest jedyny. Jest konkurencja. Nazywa sie Delorme inReach. Warto przedyskutować różnice między oboma nadajnikami – bo są istotne…

SPOT GEN3

Delorme inReach SE

Simplex/Duplex SPOT jest nadajnikiem jednokierunkowym, co oznacza, że nie jest w stanie dostać potwierdzenia, że komunikat został wysłany i odebrany przez satelitę. Jeśli np. jesteśmy na skraju obszaru zasięgu satelity, albo nasz nadajnik nie jest skierowany pionowo w górę – może zdarzyć się, że sygnał nie zostanie odebrany przez satelitę. W przypadku SPOT’a nie dowiemy się o tym. Delorme inReach SE jest nadajnikiem dwukierunkowym (duplex), co oznacza, że będziemy mieć potwierdzenie, że wysłany przez nas sygnał został odebrany przez satelitę i przekazany dalej.
Baterie 4 alkaliczne litowo-jonowe paluszki odporne na niskie temperatury. Urządzenie będzie działać i wysyłać komunikaty przez kilka tygodni bez konieczności wymiany baterii. W razie potrzeby możemy zabrać ze sobą drugi komplet baterii. Wewnętrzna bateria ładowana przez ładowarkę – starcza na maksymalnie kilka dni w zależności od warunków. To niestety główny problem tego rozwiązania. Aby być pewnym działania urządzenia od którego zależy nasze życie trzeba go codziennie ładować. Często podczas podróży nie ma kontaktów i napięcia – wtedy Delorme inReach staje się nieprzydatny.
Zasięg SPOT jest obsługiwany przez flotę 40 satelitów Globalstar. Ich orbity nie pokrywają obszarów ekstremalnie wysuniętych na północ i południe. Oznacza to, że SPOT nie będzie działał na Antarktydzie, oraz na Spitsbergenie, północnej Grenlandii i południowej Patagonii. Poza tym, aby zapewnić komunikację, satelita musi znajdować się w zasięgu stacji naziemnej Globalstar. Obecnie istnieje kilka luk w rozmieszczeniu stacji naziemnych – głównie na środku oceanów oraz jedna na terytorium Indii. Dokładny zasięg opisany jest poniżej. Delorme InReach obsługiwany jest przez flotę niemal 70 satelitów Iridium obejmującą bez wyjątków 100% powierzchni kuli ziemskiej. To znacząca przewaga Delorme o ile wybieramy się w ekstremalnie północne lub południowe obszary.
Wygląd/wielkość/obsługa SPOT jest bardzo zwarty, niewielki i trywialny w obsłudze. Jest wielkości grubej puderniczki. Delorme InReach ma sporo większe rozmiary, porównywalne do pierwszych telefonów komórkowych Centertela. Do obsługi nadajnika jest stworzony dość toporny system operacyjny i kolorowy energożerny wyświetlacz.
Koszt i abonament Koszt SPOT’a w Polsce zaczyna się od około 1000 PLN, a w USA od 100 dolarów. Abonament na SPOT’a kosztuje 100-150 dolarów rocznie. Są też opcje miesięczne. Nie znalazłem Delorme w Polsce, w Stanach jest trzykrotnie droższy niż SPOT: cena zaczyna się od 300 dolarów. Abonament na Delorme zawierający śledzenie to 25 dolarów miesięcznie (nie da się go zawiesić), czyli ok. 300 dolarów rocznie. To sporo drożej niż SPOT.

Co wybieram? Cóż. Mam w ręku SPOT’a i uważam, że jest cholernie dobrym urządzeniem. Nie zdecydowałbym się na pewno na Delorme ze względu na konieczność częstego ładowania i wewnętrzną baterię, słabo odporną na niskie temperatury.

Zasięg SPOT’a

Tutaj trzeba być ostrożnym. Poniżej moja osobista specyfikacja zasięgu ze szczególnym uwzględnieniem gór i obszarów często pokrytych śniegiem.

W zasięgu: cała Europa (m.in. całe Alpy, Norwegia, Laponia, Tatry, Karpaty, Pireneje), całe kontynentalne Stany i Kanada, Alaska, Japonia, Kamczatka, duża część Chile, Islandia, część Grenlandii, Kaukaz, duża część Pamiru, Tien-Szan, Nowa Zelandia.

Poza zasięgiem: arktyczna część Kanady, Spitsbergen, Patagonia, Antarktyda, północna część Grenlandii, Himalaje, część Karakorum, część Tien-Szan i Pamiru.

spot_coverage_feb12_14

oficjalna mapa zasięgu (czerwiec 2014)

Podsumowanie

Bardzo polecam SPOT’a wszystkim narciarzom pozatrasowym. Z pewnością stanie się stałym towarzyszem moich wycieczek, co będziecie też widzieć na tym blogu…

SPOT’a kupicie i więcej o nim przeczytacie TUTAJ.

 


17 komentarzy

Chile – przygotowania

Lama, Andy, Chile :-)

Lama, Andy, Chile 🙂

Dla tych, którzy nie ogarnęli ostatniego posta: rzutem na taśmę zdobyłem okazję roku – bilety do Santiago de Chile w drugiej połowie sierpnia – czyli w szczycie puchowego sezonu w Andach za mocno niewiarygodną cenę: 1000pln.

Do wylotu do Chile zostało mi 7 tygodni – przygotowania w pełni! Tym razem lecę zupełnie sam! Podekscytowałem się jak małolat… Tym samym dzisiejszy post będzie lekko frywolny i słabo ogarnięty – mam nadzieję, że mi to wybaczycie… Żeby wczuć się w klimat lepiej, zanim zaczniecie czytać dalej – kliknijcie play poniżej… (w tej piosence niejaka Bebe ugania sie za facetem po mieście przez tytułowe siedem godzin [Siete Horas]). Jeśli wolicie mp3 – jest tutaj.

Natomiast obok na fotce możecie podziwiać chilijskie lamy w Andach 🙂

 

A więc co jest grane, w sprawie Chile, w punktach:

1. Kondycja…

2. Opcje na jazdę

  • jeszcze nie zdecydowałem się na konfigurację sprzętową którą zabiorę ze sobą. (freeride czy freetouring)
  • znalazłem posiadacza ratraka 150km od Santiago!
  • znalazłem dobre górki niedaleko Los Andes (100km od Santiago) na skitury.
  • oprócz tego może uda się heliski (helicoptero), jeśli tylko dostanę jakieś promocyjne warunki albo podłączę się do grupy… na pierwszy rzut oka, wygląda na to, że heliski nie jest tak bardzo uregulowane jak w Europie… to dobry znak! 🙂
  • intensywnie eksploruję tematy – czekam na odpowiedzi mailowe przynajmniej z 4-5 źródeł

3. Słownictwo

Ponoć w Chile z angielskim krucho… Umiem się już przedstawić (Me llamo Rafael), zapytać o drogę do toalety, oraz powiedzieć kilka przydatnych fraz:

  • ¿Cuánto cuesta llegar a esa montaña? – Ile kosztuje, aby dostać się na tamtą górę?
  • ¿Qué nivel de riesgo de aludes es hoy? – Jaki stopień zagrożenia lawinowego dziś mamy?
  • Dejeme ahi, por favor – Proszę zostawić mnie tam.
  • Me paseo bastante mal. ¿Me lleva de nuevo por favor? – Jeżdżę raczej słabo. Czy na pewno wróci pan po mnie?

4. Przewodnik

Jak zwykle korzystam z LonelyPlanet. Zaawansowanym obieżyświatom nie muszę polecać. Początkującym polecam gorąco! To absolutnie najepsze przewodniki na rynku. „Chile” jest w drodze i będzie u mnie za 2-3 dni. Ta lektura jest bardzo istotna przy samotnej podróży na drugi koniec świata.

Zrzut ekranu 2014-06-21 o 18.26.565. Miejscówka

Ponieważ górki, które planuję odwiedzić są w odległości 50-200km od Santiago w różnych kierunkach, zatrzymam się w samym Santiago. To chyba też niezły wybór, bo przecież lecę sam. Znalazłem fajną jedynkę w hostelu ze śniadaniami za 300PLN za całe 6 nocy.

Po obejrzeniu zdjęcia pokoju (obok) pomyślałem, że nie będę miał jak otworzyć w nim walizki, ale po chwili przypomniałem sobie, że przecież nie lecę z walizką, tylko pakuję się do pokrowca na narty! 🙂

Nie, nie zakładam śniadań wysokiej jakości.

6. i bardzo ważne na koniec…

(trrrrrr-tam-da-dam!) Wiele wskazuje, że będę miał partnera ekspedycji do Chile! Tzn. nie chodzi mi, że z kimś tam lecę. Nie mam też na myśli mężczyzny w nieformalym związku uczuciowym. Chodzi mi o partnera-sponsora. Jeszcze nie mogę pisać konkretów, bo nie ma umowy. Ale wszystko jest na dobrej drodze! Trzymajcie kciuki!

Ukłony! Vamonos!

R.


7 komentarzy

Chile w Sierpniu!!!

1024px-Flag_of_Chile.svg

Chile

Kiedyś widziałem taki napis: „są tylko dwie pory roku: zima i czekanie na zimę”. Teraz dochodzę do wniosku, że właściwsze byłoby hasło: Jest jedna pora roku: zima. Wystarczy tylko ją znaleźć.

Sprawdźcie fly4free – Iberia wciąż ma bilety do Santiago de Chile na drugą połowę sierpnia – czyli najlepszy puch w Andach – poniżej 250 euro ze wszystkimi opłatami!!! Przewóz nart w cenie biletu. Taka okazja trafia się przez kilka-kilkanaście godzin raz na rok albo i rzadziej.

Mam bilet! Będzie gruuubo!!!


5 komentarzy

Spitsbergen

Od dłuższego czasu czytam dużo o Spitsbergenie… Nie wiecie co to jest Spitsbergen? Hmm… to taka norweska wyspa.

Zobaczcie sami…

Zrzut ekranu 2014-06-11 o 22.09.38

Tu powyżej jest mapa Europy. Taka z googla. Jest nawet na niej trochę Norwegii i Oslo. Tu nie ma Spitsbergenu. Ale zróbmy zoom out.

Zrzut ekranu 2014-06-11 o 22.09.55

Tu jest już m.in. cała kontynentalna Norwegia, Uzbekistan, Islandia, kawał Arfyki. Spitsbergenu wciąż jednak nie ma. Jeszcze jeden zoom out.

Zrzut ekranu 2014-06-11 o 22.10.16

Tak. Tu mamy prawie całą Afrykę, całe Chiny i Brazylię. I na mapie powyżej Spitsbergen jest! Widzicie takie coś na samej górze mapy po środku? To właśnie on. To najdalsze na północ na stałe zamieszkane miejsce na Ziemi. Szerokość geograficzna powoduje, że w zasadzie albo jest tu cały czas polarna noc, albo polarny dzień. Tak na oko, z Polski jest na Spitsbergen tak samo daleko jak do Kongo. Albo do Chin. Czyli daleko. Czyli będzie dziko, góry, natura, śnieg i zimno – wszystko co lubię, żeby pojeździć na nartach.

No więc chcę tam polecieć w maju 2015. Nie mam jeszcze biletów, ale intensywnie eksploruję temat. Radary włączone.

Na czym jednak polega jeden z problemów, o którym chcę dziś wspomnieć? Ano na tym, że poza zamieszkaną osadę na Spitsbergenie (jest to jakaś baza naukowa, baza wojskowa) nie wolno wypuszczać się bez broni ze względu na niedźwiedzie polarne. A niedźwiedzie polarne, to nie są jakieś potulne tatrzańskie misie, albo milusie grizzly z Kanady, które zaatakują Cię tylko jak będziesz cuchnął rybą jak stary piętnastowieczny kuter rybacki, albo jak rzucisz się z tasakiem na maluchy jakiejś niedźwiedzicy. Nie. Niedźwiedź polarny to pieprzona, krwawa bezwzględna bestia, która zapoluje na ciebie z wielką chęcią jak tylko cię wyczuje, bo po prostu stanowisz dla niej dobre źródło białka. Zdarzają się niestety takie przypadki jak ten w zeszłym roku, kiedy ktoś nie umie obsłużyć broni: http://sysselmannen.no/en/News/No-criminal-charges-against-British-School-after-the-polar-bear-attack/.

A więc musisz być uzbrojony. I to nie w byle pistolecinę, ale konkretny karabin wyborowy / sztucer, o kalibrze, który potrafi zatrzymać niedźwiedzia. A jak sztucer, to i pozwolenie na broń. Inaczej z nart dupa. Poczyniłem więc kroki i zdobyłem z pobliskiego sądu świadectwo niekaralności, przetłumaczyłem na angielski i wysłałem wraz z wypełnionym formularzem i uprzejmą prośbą o pozwolenie na wypożyczenie i używanie broni do samego Gubernatora Spitsbergenu. Dziś dostałem odpowiedź: pozwolenie jest w trakcie wyrabiania… Dostanę je pół roku przed planowanym przylotem na Spitsbergen! 🙂

No to teraz muszę:

1. znaleźć bilety

2. nauczyć się strzelać

3. znaleźć skutery śnieżne (doświadczenie mamy z Rafałem z Japonii – chyba damy radę)