nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


2 Komentarze

Italia, słoneczna Italia

Każdy freerider, nawet taki najświetniejszy, ma czasem tak, że musi powozić się po trasie, poopalać, popić trochę Aperolu.

Pisałem wam już o tym, jak wyjechać tanio do Włoch na narty: tutaj. Dwa razy do roku otwieram ten wpis, i grzecznie postępuję według udzielonej przez samego siebie instrukcji. Tak też się stało tym razem. I znowu wylądowałem w Val di Sole.

O ile poza trasą nigdy nie jeżdżę w słuchawkach, o tyle po trasie mi się zdarza.

Tym razem dzielę się więc z Wami niezbyt narciarskim tematem – playlistami jakie towarzyszą mi tego wyjazdu w słuchawkach.

  • Pierwszą playlistę nazwałem „sexy”. Muzyka jest raczej wolniejsza niż szybsza, nastrojowa, sexy – i daleko od głównego nurtu: link jest tu.
  • Druga, to „alternative”. Nie usłyszycie tych kawałków w RMF ani Zetce. To najlepsza alternatywa jaką udało mi się uzbierać: link dostępny tutaj.

Apple Music na próbę jest za free (na androidach też).

Posłuchamy razem?


1 komentarz

Na emeryturze też chciałbym pojeździć

fotografia – źródło: sunfrog.com

ZAWARTOŚĆ SPONSOROWANA

Mam 39 lat (tak, cały czas wciąż jeszcze 39) i coraz częściej myślę o tym, że kiedyś skończę pracę i będę również chciał żyć aktywnie i jeździć na nartach w fajnych miejscach. Pewnie w wieku 70 lat nie będę jeździł poza trasą, ale na pewno kilkudniowego wyjazdu w Alpy nie chciałbym sobie odmawiać. Cenowo całkiem korzystne i często przeze mnie uczęszczane jest Val di Sole, czyli Dolina Słońca we Włoszech. Pomysł jazdy za 30 lat w Val di Sole wydaje się kuszący, ale czy realny?

Wiadomo przecież, że nasze emerytury będą bardzo skromne – kilka razy mniejsze od naszych zarobków.

Stawiam więc dziś narciarski problem: co zrobić, by 2 razy w roku na kilka dni wyjechać na trasy do Val di Sole, kiedy przestanę pracować?

Do jego rozwiązania przyjmuję następujące założenia:

Założenia dotyczące oszczędzania:

  • zakładam, że kolejny rząd cofnie krok wstecz zrobiony przez PiS, i że wiek emerytalny się podwyższy – przyjmuję granicę 67 lat – co oznacza, że na emeryturę przejdę za 28 lat
  • będę chciał uniknąć podatku Belki i będę chciał być „zmuszony” do regularnego odkładania – dlatego wybiorę konto IKE lub IKZE (o różnicach możecie przeczytać tutaj: https://www.nntfi.pl/finanse-po-godzinach/ike-czy-ikze)
  • zakładam średnio 4% przyrostu odłożonych środków rocznie – oczywiście nikt mi tego nie zagwarantuje, ale muszę coś przyjąć, i sensownie jest przyjąć coś odrobinę powyżej zakładanej inflacji
  • chciałbym jeździć na narty 2 razy w roku między 67 a 77 rokiem życia – czyli przez 10 lat (po 77 roku życia planuję już spokojniejsze rozrywki)

Założenia dotyczące wyjazdu narciarskiego:

  • przelot Ryanairem w dwie strony – 250PLN – będę miał dużo czasu by upolować najtańsze bilety
  • 4 noce na miejscu – 800PLN
  • transfer z lotniska – 300PLN
  • skipass na 4 dni – 160 EUR
  • zakładam, że sam będę gotował i produkty kupował w markecie (i pewnie będą tam wtedy podobne ceny co w Polsce), ale na stoku chciałbym wypić codziennie jedno Bombardino i jeden Aperol Spritz 😉 – w sumie przez 4 dni: 40 EUR
  • łącznie za dwa wyjazdy zapłacę więc około 4500 PLN
  • uwzględnię też inflację (niższą od przyrostu środków) – na poziomie powiedzmy 2,5%. Krótka formuła w excelu i okazuje się, że te 4500PLN dziś – za 28 lat będzie warte znacznie mniej, a wszystkie podane powyżej ceny będą proporcjonalnie wyższe, w sumie równe około 8980PLN
  • potrzebuję więc uzbierać tyle, aby wypłacać te 8980PLN rocznie z mojego IKE

Z kalkulatora dostępnego na stronie https://www.nntfi.pl/kalkulatory/kalkulator-ike wynika, że jeśli dziś zacznę wpłacać na IKE 200PLN miesięcznie, to w wieku 67 lat będę mógł wypłacić z konta około 12.400 PLN rocznie przez 10 lat. A zatem starczy nie tylko na dwa wyjazdy do Val di Sole, ale też na wypad do Zakopanego i jeszcze na jakieś odświeżenie/zakupy sprzętu narciarskiego. Myślę, że w ciągu 28 lat zlikwidują kretyński zakaz chodzenia poza trasą i szlakiem, więc może uda się wyskoczyć na jakieś fajne skitury.

Rozumiecie doskonale, że ten post jest sponsorowany – nie ma co walić wam ściemy. Ale kiedy już napisałem to wszystko powyżej… Pomyślałem… „cholera, to chyba ma sens”. I obok oszczędzania i budowania kapitału na różne inne sposoby – postanowiłem sam założyć konto IKE Plus i wpłacać tam wspomniane 200PLN miesięcznie. I mimo, że post jest sponsorowany, mimo, że moja umowa na jego napisanie NIE zakładała żadnych dodatkowych kroków – to macie na to moje słowo – założyłem właśnie IKE, bo trochę sam siebie przekonałem…

Więcej informacji na temat IKE Plus znajdziecie tu: https://www.nntfi.pl/emerytura/ike


5 Komentarzy

Dokąd na trasę?

Jak co roku, jest teraz taki moment, że z pewnością kilkoro znajomych zadzwoni do mnie i zada mi to samo pytanie: „Rafał, to gdzie pojechać na narty w Alpy? Poleć coś.”.

Nieważne czy narty z rodziną, z paczką, czy wyjazd męski czy w dwie pary… Warianty są różne. Ale lista wspólnych warunków jakie najczęściej słyszę w takich sytuacjach, to:

  1. ma być nie za drogo
  2. ma być nie za daleko
  3. ma być fajna pogoda
  4. ma być śnieg i dużo tras

 

Po takim wstępie od razu skreślam Francję i Szwajcarię. Nie da się tam dojechać „na raz” autem bez noclegu, a samolotem jest raczej za drogo. Po chwili zastanowienia odpadają również Niemcy – Alp tam za wiele nie ma, a te porządne miejsca w Niemczech, jak Garmisch-Partenkirchen do tanich na pewno nie należą.

W grze pozostają zatem Włochy i Austria, a tu rozstrzygającym warunkiem jest pogoda.

Bo choć czy to Tyrol (Austria), czy Południowy Tyrol (Włochy) – a geograficznie to z reguły nie więcej niż kilkadziesiąt kilometrów w linii prostej – istnieją w sieci wytłumaczenia naukowe, czemu statystycznie we Włoszech jest więcej słońca. Meteorolodzy ględzą coś, że te chmury jakoś magicznie zatrzymują się nad najwyższymi graniami oddzielającymi Austrię i Włochy i pozostają w Austrii, i że tworzą się bardziej na północnych niż południowych zboczach. Nie wiem dokładnie i chyba nie o to chodzi, żeby tłumaczyć czemu tak jest. Faktem jest, że jeśli sprawdzicie statystyki słonecznych dni w roku – miejscówki narciarskie w Austrii nie mają porównania do tych we Włoszech.

A więc Włochy. A co we Włoszech? Odrzucam od razu te dalekie z Polski regiony jak np. wspaniała Dolina Aosty, gdzie jedzie się autem tyle co do Francji. Trzeba wybierać Dolomity. Ponieważ kolejny warunek przekazywany przez znajomych mówi, że ma być sporo tras, stoków i pewny śnieg nawet wiosną, odrzucamy te mniejsze miejscowości, jak Vipiteno, Passo Tonale i kilka innych. Zostaje nam kilka największych: Kronplatz, Val Gardena, Bormio/Livigno czy Cortina d’Ampezzo no i słynna Madonna di Campiglio. Z tych wszystkich miejscówek moim zdaniem najbardziej przystępny cenowo zespół trzech kurortów w Dolinie Słońca: Folgarida, Marilleva i Madonna di Campiglio.

Rzućcie okiem np. na to – byłem tam kilka lat temu:

http://www.interhome.pl/wlochy/trentino-poludniowy-tyrol/marilleva-1400/apartamenty-residence-albare-it3650.200.16/

Czteroosobowe mieszkanie z wyposażoną kuchnią to koszt około 2200-2600 PLN za tydzień (cena różni się w zależności od miesiąca). Jeśli jedziecie we czwórkę – na głowę wychodzi 550-650 PLN! Na terenie kompleksu jest spożywczak, więc nie musicie stołować się w knajpach, ale najważniejsze jest to, że te mieszkania są położone niemal NA TRASIE: wychodzicie, zapinacie dechy i jazda.

Uprzedzam jednak: słowo „apartament” w tytule – to lekka przesada: ot, zwykły kwadrat w Alpach – nie liczcie na luksusy – kompleks ma już ze 30 lat i czasy świetności za sobą. Musicie też wiedzieć, że te mieszkania są po „tańszej” stronie górki – czyli we Folgaridzie i Marillevie, w przeciwieństwie do luksusowej i szpanerskiej Madonny. Oczywiście jeśli kupicie skipass na całe Val Di Sole – macie bezproblemowy dostęp do stoków w całej Dolinie czyli grubo powyżej 100 kilometrów tras. A jeśli jedziecie naprawdę późną wiosną i obawiacie się o śnieg – kilkanaście kilometrów dalej jest zawsze w razie czego lodowiec.

Podsumowując: polecam Wam Marillevę i uważam, że w takiej cenie ciężko będzie dostać czegoś co byłoby: nie za daleko, ze sporą szansą na fajną pogodę i z dostępem do takiej liczby tras.