nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


8 Komentarzy

Gogle z GPS’em i wyświetlaczem

Zeal Z3 GPS: potrafią podać na szybie prędkość, temperaturę albo kierunek do karczmy

Na rynku pojawiła się nowa nisza: gogle z GPS’em i wyświetlaczem HUD, parowane ze smartfonem. Nie jest to już jeden produkt-ciekawostka. O klientów inteligentnych gogli konkuruje kilku poważnych producentów, m.in. Oakley czy Zeal – warto więc przyjrzeć się tym produktom. Do czego zatem służą inteligentne gogle? Przejrzałem dostępne funkcje. Producenci dają możliwość:

  • podglądu aktualnej prędkości na stoku (chyba w razie kontroli radarowej)
  • mierzenia czasu spędzonego w powietrzu podczas skoków (to dla gimbazy – już widzę te wybite barki i nadgarstki przy zawodach pt. „będę miał dłuższy airtime od ciebie”)
  • sterowania muzyką (jeśli jesteśmy na tyle lekkomyślni, żeby robić to podczas jazdy na nartach)
  • integracji z mapami wybranych kurortów i „punkty użyteczności publicznej” stoków narciarskich, jak np. toaleta czy karczma (bez komentarza)

W zależności od modelu i producenta, gogle dają możliwość podglądu parametrów na malutkim ekraniku, bądź rzucają obraz na szybę gogli (HUD) tak, że mamy go cały czas przed oczyma. Sterowanie funkcjami odbywa się na dwa sposoby: albo przyciskami na goglach, albo przy użyciu bezprzewodowego, wodoszczelnego pilota noszonego na nadgarstku jak zegarek. Zaawansowane opcje konfiguracji wybieramy przy użyciu aplikacji na smartfonie z którym gogle komunikują się przez Bluetooth lub WiFi.

Moduł Recon wraz z wyświetlaczem instalowany w goglach

Moduł Recon wraz z wyświetlaczem instalowany w goglach

Strony producentów inteligentnych gogli:

Jedyną naprawdę użyteczną dla mnie funkcją jest odczyt aktualnej wysokości. Fajnie byłoby widzieć obok tego mapę topograficzną, ale domyślam się, że jakość i rozdzielczość ekranów na to jeszcze nie pozwala. Niestety jednak, mimo dostępnych czujników i możliwości technologicznych, żaden z producentów nie zdecydował się na podłączenie kompasu i nawigacji do wcześniej zdefiniowanych przez nas na mapie smartfona waypointów / punktów orientacyjnych. A wystarczyłyby po prostu kierunek, odległość i proste przełączanie między kilkoma zdefiniowanymi punktami. To uczyniłoby takie gogle naprawdę ciekawym produktem dla amatorów skiturów czy jazdy poza trasą.Niestety póki co nie przychodzi mi do głowy powód dla którego chciałbym widzieć informacje o prędkości czy temperaturze. Nigdy również nie słucham muzyki na nartach.

W chwili gdy piszę te słowa (październik 2015), dla mnie te gogle, to po prostu drogi gadżet bez żadnego sensownego zastosowania. Być może sytuacja zmieni się szybciej niż przypuszczamy, bo wydaje się, że sprawa użyteczności takich gogli sprowadza się jedynie do odpowiedniego ich oprogramowania.

Jeśli mamy akurat wolne 2-3 tysiące złotych i stać nas na wydanie ich na średnio potrzebne rzeczy – czemu nie. W przeciwnym wypadku – stanowczo odradzam „inteligentne gogle”, przynajmniej do czasu kiedy producenci nie wyposażą ich w naprawdę potrzebne funkcje.


22 Komentarze

Test gogli UVEX Downhill 2000

ZAWARTOŚĆ SPONSOROWANA

Moje dotychczasowe bolączki z goglami:

  • przy intensywnym wysiłku mocno parują i wiecznie muszę je wycierać; czasem są zaparowane już kilka sekund po wytarciu szmatką, i w takich momentach po prostu nie ma sensu ich zakładać.
  • są za jasne w słońcu – bolą oczy, a w krytycznych przypadkach dostaję zapalenia spojówek
  • są za ciemne we mgle – nic nie widać do tego stopnia, że trzeba je zdejmować
  • niewiele lepiej jest z szybami które potrafią się adaptować do warunków oświetlenia, czyli tzw. fotochromami – ponieważ mają często zbyt ograniczony zakres adaptacji
Uvex Downhill 2000 na stoku w Chile

UVEX Downhill 2000 na stoku w Chile

Dlatego z radością podszedłem do testu gogli UVEX’a: z jednej strony chciałem zobaczyć co też UVEX wymyślił, z drugiej – byłem ciekawy (ale też sceptyczny), czy firma poradziła sobie z rzeczami, które mnie irytowały w goglach do tej pory. Gogle miałem okazję testować podczas wypadu do Chile w sierpniu 2014 zarówno na trasie jak i poza trasą. Poniżej – moje wrażenia.

Parowanie

Szyby w goglach Downhill 2000 są podwójne i zespolone ze sobą: każda para składa się z szyby przezroczystej wewnętrznej pokrytej substancjami utrudniającymi skraplanie się pary wodnej i kolorowej szyby zewnętrznej filtrującej promieniowanie UV. Szyby zainstalowane są w wentylowanych oprawkach, które zapewniają dostęp świeżego powietrza i i są skonstruowane tak, aby odprowadzać na zewnątrz ogrzane powietrze. Uzupełnieniem tego zestawu jest membrana klimatyczna: wodoszczelna i wiatroszczelna, ale przepuszczająca na zewnątrz parę wodną – czyli pot, działająca na podobnej zasadzie, co membrany w nowoczesnych ubraniach sportowych. Dzięki tym wszystkim elementom gogle praktycznie nie parują. Podczas tygodniowej jazdy w Andach nie zdarzyło się to ani razu, pomimo wystawienia gogli na poważne próby. Intensywny wysiłek fizyczny, intensywne pocenie się, zakładanie gogli na czapkę na spoconej głowie, a potem wjazdy na wyciągach przy bezwietrznej pogodzie, itd. – mimo tych wszystkich czynności gogle nie zaparowały ani razu. Jestem przekonany, że moje stare gogle nie wytrzymałyby tego wszystkiego bez wielokrotnego, irytującego zaparowania.

Wymienne szyby

Cały bajer w goglach UVEX polega na tym, że mają wymienne szyby. Miałem okazję przetestować 3 rodzaje szyb w Chile. Ich oznaczenia to S0, S1, S2, S3, S4, gdzie S0 to szyby na jazdę nocną (białe, przeźroczyste), S1 na mgłę i chumry, s2 na umiarkowane zachmurzenie bądź zmienne warunki, S3 na słońce, S4 (najciemniejsze) na lodowiec i jasne słońce wysoko w górach.

Poniższe fotki zostały zrobione już w Polsce i pokazują wygląd poszczególnych używanych przeze mnie szyb:

Szyby S1: na mgłę i duże zachmurzenie. Żółty kolor wyostrza kształty.

Szyby S1: na mgłę i duże zachmurzenie. Żółty kolor wyostrza kształty.

Różowe szyby LiteMirror Pink: na średnie zachmurzenie i zmienne warunki

Różowe szyby S2 LiteMirror Pink: na średnie zachmurzenie, przejaśnienia i zmienne warunki

Szyby S3, typu Lustra LiteMirror Silver: na ostre słońce.

Szyby S3, typu lustra – LiteMirror Silver: na ostre słońce.

Wymiana szyb, nawet w rękawiczkach, nie zajmuje dłużej niż 30 sekund: są precyzyjnie dopasowane do oprawek, i dobrze, solidnie wykonane. Po kilkunastu wymianach szyb, guma oprawki nie jest wyrobiona, dalej przylega dobrze do szyb, nie ma luzów ani przedarć.

Dzięki wymiennym szybom – mamy WRESZCIE jasność dopasowaną do otaczających warunków. W dzisiejszym narciarstwie mamy prognozy pogody, które są precyzyjne i sprawdzają się w 90%. Dzięki temu, rano, po przestudiowaniu prognozy przed wypadem na narty, zakładamy odpowiednią szybę i cieszymy się komfortową jazdą aż do kolejnego dnia. To się naprawdę sprawdza!

Pozostałe technologie użyte w goglach

  • Technologia wykonania szkieł Decentered Lens pozwala na widzenie bez zniekształceń. Mówiąc szczerze, w innych goglach nie był to problem, więc nie poczułem tu dużej różnicy
  • Welurowa pianka dostosowuje się dobrze do kształtu twarzy – to również standard wykończeń gogli dobrych producentów.
  • Silikonowo-gumowy pasek zapobiega ślizganiu się gogli po kasku.

Na koniec wypada dodać, że gogle produkowane są w Niemczech, podczas kiedy większość konkurentów przeniosła produkcję do Chin. Wiem dobrze, że w bardzo wielu segmentach nie ustrzeżemy się przed produktami chińskimi. Ze często nie mamy wyboru i musimy kupować chińskie rzeczy. Pisałem już tu, na tym blogu kiedyś o CSR. Dla mnie ma znaczenie, czy moich gogli nie wykonał siedmiolatek za głodową stawkę, lub czy może nie stracił przy tym palców. Jeżeli mam wybór – kupuję produkty wykonane w krajach respektujących prawa pracownicze i nie trujących środowiska. Jeśli jest to dla ciebie argument – wybierzesz gogle UVEX.

Podsumowanie

Gogle UVEX sprawdziły się dobrze, szczególnie mając w pamięci problemy jakie miałem z innymi goglami dotychczas. Nie parują, da się je dostosować do warunków atmosferycznych, są dobrze i solidnie wykonane. Szczerze polecam. Cena gogli z jedną parą szyb to około 400PLN.

 


5 Komentarzy

Gogle czy okulary?

Często obserwuję instruktorów czy przewodników. Podpatruję trochę jak pracują, ale też patrzę na sprzęt jakiego używają. Jest jednak kilka rzeczy co do których ci ludzie nie są wcale zgodni: jedna z nich – to ochrona oczu. Wielu znajomych przewodników czy instruktorów używa gogli. Ale jest też co najmniej kilku, którzy w identycznych warunkach wolą jeździć w okularach… Co więc wybrać? Na co się zdecydować?

gogle

na Hokkiaido w goglach (buff na twarzy)

Każda z tych rzeczy ma swoje wady i zalety.

Oto wady gogli:

 

  • W bardzo ostrym słońcu lepiej od gogli radzą sobie dobre okulary
  • Gogle (nawet drogie modele z wielką szybą) mają mniejsze pole widzenia
  • Kiedy masz problem z przegrzewaniem się (np przy skiturach albo intensywnej jeździe poza trasą) – gogle będą dużo bardziej parować
  • Na naprawdę ciepłą pogodę, albo na duży wysiłek fizyczny – gogle są zbyt ciepłe

 

okulary

w Kaukazie w okularach (buff na czole)

Oto wady okularów:

 

  • Kask i okulary nie zawsze pasują do siebie
  • Okulary nie ochronią oczu od śniegu i wiatru tak dobrze jak gogle
  • Okulary nie nadają się na duży mróz
  • Kiedy upadniesz – okulary łatwiej spadną Ci w śnieg
  • Okulary nie ochraniają dużej części twarzy tak dobrze jak gogle (np. od gałęzi, firnu przy upadku itd)

Co robię ja? Jak pisałem wielokrotnie – zawsze jeżdżę z plecakiem i z reguły wożę ze sobą jedno i drugie. Dodatkowo – jeśli zabrałem akurat ciemne gogle na ostre słońce – do plecaka chowam jasne, żółte okulary na mgłę, a jeśli zakładam jasne gogle, wtedy do plecaka idą mocne okulary przeciwsłoneczne.

A Wy jaki macie patent? Jeśli jeździcie bez plecaka – wolicie okulary czy gogle?


4 Komentarze

Niepotrzebny (?) gadżet

Przeczytałem ostatnio o goglach z ekranem LCD:

http://m.onet.pl/gadzety/gadzety,pqb84?utm_medium=referral&utm_source=onetnews

Moja opinia: to nie jest potrzebne nikomu, a wystarczyłaby jedna bardzo ważna funkcja i bardzo poważnie zastanawiałbym się nad kupnem.

Po co komu prędkość z jaką się jedzie? Na stokach nie ma ograniczeń prędkości… Po co ludziom którzy jeżdżą poza trasą w dzikich terenach, gdzie często nie ma zasięgu podgląd na SMSy w goglach?! Nawet jeśli jeździsz po trasie – przecież możesz wyjąć telefon z kieszeni jak jedziesz gondolą… Po co przejechany dystans na nartach? Co zrobię z tymi danymi nieważne, czy na trasie, czy poza?

A wystarczyłby wąski, poziomy jednokolorowy ekran LCD sparowany z iOS lub Androidem, i wbudowany kompas pokazujący kierunek i odległość do ustawionego na telefonie Way-Point’a. Tak niewiele i tak wiele jednocześnie… Idąc na skitury, zjeżdżając na dziko bardzo często tracę czas na postój, wyciąganie mapy, orientowanie jej i wyznaczanie kierunku marszu lub jazdy. Gdyby gogle nie pokazywały durnej prędkości i SMS’ów – a miałyby ten prosty patent – na serio przemyślałbym kupno…

A tak… moim zdaniem – bez sensu…


Dodaj komentarz

Konsultanci Eksperci Fachowcy

Chciałem przed Świętami kupić sobie gogle. Poszedłem do Adventure Sports w Galerii Kazimierz. Szukałem Rossi albo Oakley’ów, ale w sumie nie byłem przekonany co do modelu i marki. Chciałem dotknąć, założyć, popaczeć (rzecz dzieje się w Krakowie).

Grzecznie pytam czy mogę zobaczyć jeden, drugi czy trzeci model. Dostaję co chcę, lecz sprzedawca niemal uroczystym tonem, jakby właśnie miało spotkać mnie coś wyjątkowego, oświadcza: „mam jednak dla Pana coś znacznie lepszego”. Chwila pauzy. Czuję, że zaraz stanie się coś wspaniałego. Napięcie rośnie. W końcu mówi: „DŻULBO. Mają zdecydowanie najlepszą optykę. W doskonałych cenach. To klasa sama w sobie.” Uśmiecha się z satysfakcją. Z oczu bije pewność siebie i ekspertyza.

Patrzę na gościa pytająco, bo nie do końca wiem czy myślimy o jednej marce. Słyszałem kilka razy o Julbo: to Francuzi i szczególnie we Francji są popularni (nazwę czyta się „żilbo” z akcentem na ostatnią sylabę). Ale nie chodzi przecież o wymowę­ – każdy może się pomylić. Julbo zawsze było dla mnie marką niszową. Nie jestem jakimś koszmarnym markowym koneserem, ale mimo wszystko wydaje mi się, że Rossi (na rynku sto lat) nie wciśnie mi kitu, nie rozkleją się po pół roku używania, nie będą mieć zniekształceń, itd. Być może Julbo też. Po prostu nie wiem. Nie znam się. Dzielę się wątpliwościami, lecz w słyszę kolejne zapewnienia, że Julbo jest po prostu najlepsze. Na moje kolejne wątpliwości przybiega drugi, bardziej agresywny pan z odsieczą zasypując mnie lawiną faktów:

-Kinga Baranowska wchodziła w nich na K2

-Używają ich himalaiści

-To najlepsze gogle na rynku

-Zdecydowanie najlepsza optyka

-Doskonała ergonomia i wspaniały dizajn

Ze spokojem mówię, że rozumiem, nawet może wierzę, ale szukam raczej gogli z wymienną szybą: jedna ciemna na słońce, a druga biała lub bardzo jasno żółta na mgłę/śnieg. Sprzedawcy są strapieni, bo chyba to całe Julbo nie ma takiego modelu. Nagle jeden wpada na pomysł:

-Ale tu jest najwyższy model Julbo: ma fotochromy. Ściemniają się na słońce i rozjaśniają na mgłę!

Biorę do ręki. W sklepie panuje raczej półmrok, a na pewno warunki dalekie od stoku pokrytego śniegiem, ale szyba gogli jest mimo to ciemnobrązowa. Powtarzam cierpliwie, że te fotochromy to chyba w ograniczonym zakresie i raczej ten zakres jest na jasne słońce, a ja szukam też rozwiązania też na mgłę i śnieg. Sprzedawca jest zrozpaczony. Zaczyna przykładać je do oczu i mówić, że przecież wcale nie są takie ciemne. I powtarza jak mantrę, że mają najlepszą-najlepszą optykę. Julbo-Julbo-Julbo-Julbo.

Mam wrażenie, że jeden sprzedawca – ten przyjaźniejszy zaraz się rozpłacze i zacznie mnie prosić żebym kupił cokolwiek od Julbo. A ten mniej przyjazny, od Kingi Baranowskiej, da mi po ryju jak zdecyduję się na nie-Julbo. Powiedziałem, że nie mam kasy i nic nie kupiłem. Bałem się dostać po ryju, bałem się, że mnie wyśmieją albo zbluzgają. A tak chciałem fajne gogle.

Ja naprawdę rozumiem, że Panowie z Adventure Sports są na dużej prowizji od tego całego Julbo. Ale czy NAPRAWDĘ nie znają umiaru? Utarło się dziwne przekonanie, że kupując w dedykowanych sklepach narciarskich otrzymacie fachową poradę. Miejcie więc ten przykład w pamięci, gdy czytacie wywiady w których zachęcają Was do kupowania tam, bo tylko tam są „prawdziwi eksperci”. Pamiętajcie na jak wiele fachowości możecie liczyć w sklepach narciarskich.

I jeszcze jedno: czy naprawdę uważacie, że w przypadku nart lub butów (a nie tylko gogli) Panowie z Adventure Sports polecą mi *naprawdę* to co dla mnie najlepsze?

I nie liczcie, że w innych sklepach jest lepiej.