nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


5 Komentarzy

Alpy z maluchami

Nie przypuszczalem nigdy, że nauka dzieci jazdy na nartach to wysiłek, ktory kosztuje tyle energii co bycie na przodku w kopalni albo żniwa tępą kosą zamiast kombajnu.
Moje dwa czteroletnie potwory spowodowały, że po trzech godzinach na przemian z jedną i drugą można było przekręcić mnie przez wyżymaczkę. Skiturowe podejście z różnicą poziomów 1500 metrów to przy tym pikuś. Postaram się opisać w kilku kolejnych notkach coś o szkoleniu maluchów i sprzęcie narciarskim – ale póki co – nie mam siły. Potrzebuję masażu, spa, odżywki białkowej i dwudziestu godzin snu.

2015/01/img_1434.jpg


6 Komentarzy

Wywiad red. Małgosi Lisak w Radiu Plus – część druga

2014-11-20 08.26.00-2Jeśli podobała się Wam część pierwsza wywiadu, to może posłuchacie mnie i tym razem. Mówię głównie o wyprawie na Alaskę: o pogodzie i warunkach śniegowych, o naturze i zwierzętach, o jedzeniu, o helikopterach, o power landing, o alaskańskiej dziczy – i oczywiście przede wszystkim o nartach. Tak jak poprzednio – miła rozmówczyni, ciepła atmosfera. Pokochałem radio!

A tutaj była część pierwsza


21 Komentarzy

Wywiad red. Małgosi Lisak w Radiu Plus – część pierwsza

Dziś bardzo ważny dla mnie wpis: pierwsza część niezwykle miłej rozmowy z red. Małgosią Lisak dla Radia Plus. Rozmawiamy między innymi o tym jak pierwszy raz „zjechać z trasy”, o tym co to są ski-tury, heli-ski, o bezpieczeństwie, lawinach, sprzęcie, sponsorach i o tym, czym dla mnie jest narciarstwo pozatrasowe. Jeśli znajdziecie 10 minut na wysłuchanie – polecam serdecznie:

 

Kolejna część o Alasce… Gosiu! Dzięki! 😉

2014-11-20 08.26.00-2


Dodaj komentarz

Sölden – kontynuacja…

Niestety czas wracac do pracy – a szkoda – od 7 stycznia w Soelden maja krecic nowego Bonda! Niestety nie wystąpię.
Na początku trochę ponarzekałem, ale w sumie jednak było fajnie. Otworzyli dużo więcej wyciągów (pewnie ktoś czyta bloga) i tłum się zluzował. Miałem okazję pożyczyć najwyższy model gigantowy Atomica i oficjalną „wyścigówkę” zjazdową Salomona i przetestować je na słynnej Schwarzkogl – opiszę wkrótce wrażenia, a póki co – trochę fotek z Soelden…

/home/wpcom/public_html/wp-content/blogs.dir/e4f/49188765/files/2015/01/img_1251.jpg

/home/wpcom/public_html/wp-content/blogs.dir/e4f/49188765/files/2015/01/img_1250.jpg

/home/wpcom/public_html/wp-content/blogs.dir/e4f/49188765/files/2015/01/img_1249.jpg


5 Komentarzy >

No i sypnęło wreszcie.

Jeśli jak ja – macie możliwość wyskoczenia gdzieś bez wcześniejszych planów – okazuje się że można znaleźć coś w Zako nawet na Sylwestra bez drenowania kieszeni dosłownie w ostatniej chwili. Jak? To mój prywatny patent: wchodzicie na booking.com na 3 lub 7 dni przed planowaną datą przyjazdu między godziną 20 i 24 i odświeżacie je często. Powinny się pokazywać nowe (w tym całkiem tanie) oferty. Chodzi o to, że do terminu 3 lub 7 dni przed przyjazdem sporo ludzi trzyma rezerwację z bezpłatnym odwołaniem i wtedy właśnie zwalnia pokój (bo mają lepszy, bo decydują zostać w domu, bo się rozchorowali, itd). Ja znalazłem pokój z łazienką w Zakopanem za stówkę za dobę w Sylwestra.

Jeśli narzekacie na korki – pisałem o tym już tutaj: https://nakreche.com/2013/02/17/kasprowy-dzisiaj/ – i na BOGA: kupcie łańcuchy i pamiętajcie, żeby nie polegać na samych zimówkach. (o praniu mózgów producentów opon pisałem już tutaj: nakreche.com/2012/12/10/opony-zimowe-yada-yada-yada-hmmmm/ ).


2 Komentarze

Konkurs Lirene: Góry i Słońce

2014_10_28_09_10_36_odzywczy_krem_na_zime_10e0202_mDziś mamy konkurs. Wraz z producentem kosmetyków Lirene – w tym odżywczego kremu na zimę Lirene organizujemy tu i teraz konkurs pt. „Góry i Słońce”, w którym do wygrania są trzy duże i fajne zestawy kosmetyków Lirene dla facetów. Nie trzeba wcale wiele, żeby je wygrać! (nie trzeba być nawet facetem, można wygrać dla faceta swojego albo jakiegoś innego).

Zasady konkursu:

  • Aby wziąć udział w konkursie należy wysłać fotografię przedstawiającą góry i słońce na adres blog.nakreche@gmail.com
  • Fotki mogą (nie muszą) przedstawiać osoby biorące udział w konkursie, może przedstawiać Waszą rodzinę na tle gór, z nartami lub bez, ale może też być sam fajny górski krajobraz, mogą to być Alpy, Tatry, czy Beskidy, no jakiekolwiek góry wysokie lub niskie, o jakiejkolwiek porze roku, a jedyny warunek to po prostu spełnienie tematu konkursu: „Góry i Słońce”.
  • Mail MUSI zawierać informację „Jestem właścicielem praw autorskich do załączonych fotografii i w razie wygranej zgadzam się na ich publikację na blogu.”, a także podpis: imię i nazwisko osoby je wysyłającej
  • Jury konkursowe składa się z dwóch osób: właściciela bloga nakreche.com oraz przedstawiciela firmy Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris – producenta kosmetyków Lirene
  • Konkurs trwa 5 dni od daty rozpoczęcia, po którym to czasie Jury wyłania zgodnie trzy finałowe fotki, publikuje je na blogu i wysyła do zwycięzców fajne zestawy kosmetyków Lirene

Fajny konkurs? Wysyłajcie – zestawy są duże i fajne – warto!

=======

Aktualizacja 19 grudnia:

Przyszło kilka fotek – serdeczne dzięki za to. Ale szczerze mówiąc myślałem, że przyjdzie więcej – jesteście chyba mocno zajęci przygotowaniami przedświątecznymi… Cały czas spora szansa wygrania kosmetyków!

=======

Aktualizacja 23 grudnia:

Serdeczne dzięki – przyszło kilkanaście fotek – więc było z czego wybierać. Nagrody idą do Moniki Remiszewskiej, Marcina Bernata i Arkadiusza Drozda. A oto fotki:

fot. Arkadiusz Drozd

fot. Arkadiusz Drozd

 

fot. Marcin Bernat

fot. Marcin Bernat

 

fot. Monika Remiszewska

„Facet, góry i słońce” fot. Monika Remiszewska


12 Komentarzy

Czysta furia

Mamy już bilety na Spitzbergen na kwiecień (tak, tak – okazja od SAS o której pisałem). Przygotowania są na etapie bardzo wczesnym.

1. Noclegi są tam koszmarnie drogie – znalazłem miejsca w czteroosobowym pokoju w jakimś hostelu urządzonym w barakach po górnikach z zamkniętej już kopalni: http://www.gjestehuset102.no/

2. Wypożyczenie skutera i broni – to jedyne dostępne miejsce: http://www.spitsbergentravel.com/Start/Equipment/Snowmobile-rental/ – weźmiemy taką maszynkę na dwa lub trzy dni.

3. Mapa topo wyspy: http://toposvalbard.npolar.no – poziomice co 50 metrów – nie jest zła. (dzięki Kuba)

4. Niedźwiedzie polarne – poradnik: http://www.visitnorway.com/upload/PDF/.com/Polar-bear-safety-at-Svalbard.pdf – jest dość obszerny, ale kilka zdań z niego:

Obszar w który należy celować

Obszar w który należy celować

  • Polecane są bardzo silne karabiny strzelca wyborowego, kaliber 30-06, .308 lub większy.
  • W przypadku spotkania z niedźwiedziem miej broń w pogotowiu, załaduj pierwszy nabój do komory kiedy poczujesz się zagrożony lub kiedy niedźwiedź cię zauważy
  • Jeżeli niedźwiedź idzie w twoim kierunku, ujawnij swoją obecność: zacznij klaskać i krzyczeć. Wiele z niedźwiedzi zawróci w tym momencie. Nie licz jednak, że głodny niedźwiedź odejdzie.
  • Jeżeli niedźwiedź dalej idzie w twoim kierunku, użyj pistoletu sygnałowego lub petard jeśli je posiadasz, aby spróbować go odstraszyć. Jeśli masz wyszkolonego Husky’iego, spuść go ze smyczy w tym momencie.
  • Jeżeli niedźwiedz dalej idzie w twoim kierunku i nie okazuje stachu – strzelaj by zabić. Najgroźniejszy niedźwiedź to ranny niedźwiedź. Nie celuj w głowę: czaszka jest osłonięta silnymi mięśniami, a podatny obszar głowy jest bardzo mały. Celuj w klatkę piersiową i bark.
  • Kontynuuj strzelanie aż do momentu kiedy niedźwiedź leży nieruchomo.
  • Nie podchodź do niedźwiedzia, dopóki nie będziesz na 100% pewny, że nie żyje. Nawet wtedy nie podchodź do niego z przodu.
  • Zawiadom gubernatora Svalbard
  • Bądź przygotowany na kolejne niedźwiedzie. Jeśli był jeden, jest istotna szansa, że pojawią się kolejne.

5. Trening strzelecki… Działo się. Postrzelaliśmy trochę z Rafałem z Mausera. Tak jak zasugerował w komentarzach na blogu Tomek (dzięki!) – celność to jedno, ale szybkość strzelania i sprawność obsługi broni jest niemal równie ważna, bo szarżujący niedźwiedź osiąga nawet 40-50 kilometrów na godzinę i zbliża się naprawdę szybko.

Przy okazji dowiedzieliśmy się kilku ciekawych informacji od instruktora – bardzo doświadczonego człowieka z dużą wiedzą… Nasze podstawowe pytanie, to: czemu na niedźwiedzia używa się wielkiego, ciężkiego i dość topornego w obsłudze Mausera, a nie choćby sprawdzonego Kałasznikowa czy amerykańskiego M4. Odpowiedź jest prosta: Kałasznikow mógłby nie zrobić za wiele pędzącej na adrenalinie bestii, a wszelkie pistolety, colty, magnumy zmierzwiłyby mu co najwyżej futerko. Strzelba, czy breneka nie ma szans na długim dystansie, i jedynie Mauser powali niedźwiedzia z pięćdziesięciu czy stu metrów. Wygląda więc na to, że Norwegowie się znają. I rzeczywiście przetestowaliśmy to: „klepnięcie” w bark Kałacha jest niczym klaps w pupę dla narzeczonej w porównaniu do pierdolnięcia Mausera. Do tej pory mam posiniaczony bark… A poniżej video.