nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


5 Komentarzy

Memoriał Szymona Kempisty

Niestety nie mogłem być osobiście pod Strzechą Akademicką, ale udało się zorganizować wszystko wirtualnie. Pozytywna i profesjonalna organizacja, fajna aktywna i liczna publiczność. Bardzo przyjemnie było poopowiadać o swoich zjazdach w takiej atmosferze. I bardzo chcialbym być za rok osobiście w Białym Jarze. Pozdrowienia dla całej ekipy! Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.

http://www.karpacz.pl/pl/imprezy/vi-memorial-szymona-kempisty-1758

_DSC0090

_DSC0092

_DSC0101


4 Komentarze >

Kilka ostatnich tygodni było ciężkich, ale rokowania dla mojej córeczki są ostrożnie dobre. Przede wszystkim jest szansa, że wróci do domu zupełnie zdrowa. Zostawmy jednak moje sprawy osobiste, bo to przecież blog narciarski, a cała ta sytuacja miała i ma wpływ i na narty. Co prawda przepadło mi 2 lub 3 wyjazdy (w tym bilety w ostatni weekend do Wiednia), ale te wszystskie stresy i ciśnienia spowodowały, że schudłem dobre 5kg – a więc wynik którego nie udało mi się osiągnąć od lat, nawet przy przygotowaniach do maratonu! Służbowe garnitury trochę na mnie wiszą, ale czuję się jak małe piórko, jak leciusieńki koliberek unoszący się kilka centymetrów nad bananowcem 😉 a więc poza trasę – idealnie!

Jeśli córeczka wyszłaby do domu i rokowania byłyby wciąż dobre, to na 18-go marca mam bilety do Gruzji – na Kaukazie jeszcze nie miałem okazji jeździć. Trzymajcie więc kciuki za nią: jeśli polecę w Kaukaz – to znaczy, że wszystko  u niej gra…


7 Komentarzy

Dziękuję Gillette!

Dzisiejszym postem kończę (póki co) współpracę z Zespołem Gillette i chciałbym im za to niniejszym serdecznie podziękować. Miałem dziś okazję poznać cały Team: po pierwsze świetna organizacja całej imprezy Gillette Extreme Ride, po drugie pozytywnie zakręceni Brand Managerowie Gillette, po trzecie naprawdę dobry produkt. Dzięki współpracy mogłem wjechać na naprawdę fajne i niedostępne górki, mogłem przetestować produkt i raz jeszcze powtarzam: maszynka zdała test.

Poniżej jeszcze finalny film z Wyzwania Gillette Hokkaido 2014: ci którzy śledzili bloga, pewnie widzieli większość ujęć, więc jakoś szczególnie chyba ich nie zaskoczę. Dla przypomnienia, link – czym było Wyzwanie Gillette Hokkaido 2014.

Błąd
Ten film nie istnieje


3 Komentarze

Spotkanie…

Jeździ co roku w Alpy… Słyszał, że najlepiej to jest w Aspen i w Kolorado… Mówię nieśmiało, że chyba nie za bardzo… To znaczy, jak mieszkasz w Kolorado – to super na pewno. Jak w Krakowie mieszkałem, to jeździłem przecież do Kasiny Wielkiej i nie narzekałem. Ale, żeby tam specjalnie – to ja niespecjalnie… Przerywa, że w Kanadzie to jest dopiero podobno… Do Kanady to nawet jeżdżą Amerykanie, a Amerykanie przecież się chyba znają, tak? Raz nawet zjechał obok trasy w Kaprun… Kawałek co prawda, ale ciężko było. Wjechał w takie muldy czy w coś. Wybiło go w górę. Na metr albo dwa. Ale się wyratował. No i czarnymi jeździ. Samymi czarnymi. Bez problemu. Na swoich Voelklach. Stylem karwingowym. A na czym ja? Nie na Voelklach?! Co?! Na czym?! Haha! Voelkl to jest przecież jak BMW wśród nart. Kolega mu mówił, a kolega się zna. Ma najdroższy model z tego sezonu. Niemiecka technologia, nie pogadasz.

A tak w ogóle to poza trasą jest bez sensu! Albo, żeby tak podchodzić. Chyba by głupi był. On woli zjeżdżać po ubitym. No i po co do tej Japonii? Jakie oni tam góry mają? Co?! 1000 metrów?! Ha! On był na 3000. Po co to wszystko? On wsiada do swojego BMW, kilka godzin, dwie paki na liczniku i jest w Kaprun. I to jest komfort prawdziwy, na podgrzewanych fotelach, a nie w ekonomicznej klasie gnieść się tyle godzin. No chyba że na Sushi. Ale nie, w sumie też nie… Najlepsze Sushi jest w Warszawie. Czy jadłem w Sakanie?

Kurde…


5 Komentarzy >

Deskarz Shaun White po wykonaniu stutysięcznego skoku ze śmigłowca ze spadochronem i nakręceniu czterdziestego snowboardowego filmu w odległych stepach Andów, Kordylierów i Himalajów, gdzie został przysypany przez lawinę 14 razy i złamał kręgosłup 16 razy, zapytany czy konkurencje snowboardowe w Sochi są odrobinę niebezpieczne, odparł: „jest w tym trochę prawdy”, po czym wycofał się z zawodów. Równocześnie z fejsa znikneły foty Shauna (w trochę krótszych włosach niż dotychczas) jak sznuruje buty i odlicza dni do rozpoczęcia igrzysk. Te foty były naprawdę niezłe. Koleżanki udostępniały. Więc szkoda.

Jednocześnie nakreche.com wspiera Shauna, aby wytrwał w swojej decyzji. Zdecydowanie lepiej zaniechać skoku z wysokości 1,82cm (metr, osiemdziesiąt dwa centymetry) – to jest sporo, szczególnie wziąwszy pod uwagę, że śnieg w Soczi jest sztuczny i twardy. Zamiast tego, lepiej nakręcić drugą część Art of Flight z Redbullem. Tak trzymać Shaun! Nie przejmuj się głosami maluczkich nienawistników. Dyscypliny sportowej z której wycofał się Shaun, i tak nie było na Olimpiadzie więcej niż góra raz-dwa-razy. Więcej: http://sports.yahoo.com/blogs/olympics-fourth-place-medal/shaun-white-out-of-slopestyle-event-at-sochi-121203444.html

PS. nie ustaję w wysiłkach, aby zdobyć foty Shauna sznurującego buty (w trochę krótszych włosach niż dotychczas) i odliczającego dni do Soczi i wkleić je tutaj na bloga, aby koleżanki mogły udostępniać tego posta, jako namiastkę. Jeśli ktoś ma to foto – będę wdzięczny: blog.nakreche@gmail.com

===

Aktualizacja 6 lutego – Radku, dziękuję! Można teraz udostępniać!

Shaun White sznuruje buty. Łał.

Shaun White sznuruje buty. Łał.