Nie przypuszczalem nigdy, że nauka dzieci jazdy na nartach to wysiłek, ktory kosztuje tyle energii co bycie na przodku w kopalni albo żniwa tępą kosą zamiast kombajnu.
Moje dwa czteroletnie potwory spowodowały, że po trzech godzinach na przemian z jedną i drugą można było przekręcić mnie przez wyżymaczkę. Skiturowe podejście z różnicą poziomów 1500 metrów to przy tym pikuś. Postaram się opisać w kilku kolejnych notkach coś o szkoleniu maluchów i sprzęcie narciarskim – ale póki co – nie mam siły. Potrzebuję masażu, spa, odżywki białkowej i dwudziestu godzin snu.
Author Archives: nakreche
Wywiad red. Małgosi Lisak w Radiu Plus – część druga
Jeśli podobała się Wam część pierwsza wywiadu, to może posłuchacie mnie i tym razem. Mówię głównie o wyprawie na Alaskę: o pogodzie i warunkach śniegowych, o naturze i zwierzętach, o jedzeniu, o helikopterach, o power landing, o alaskańskiej dziczy – i oczywiście przede wszystkim o nartach. Tak jak poprzednio – miła rozmówczyni, ciepła atmosfera. Pokochałem radio!
Test narty z pucharu świata: Salomon X-Race
Ostatnio w Soelden miałem okazję przetestować narty wyścigowe z pucharu świata (tzw. „world cup’owe”) Salomon X-Race o długości 180cm. Salomon oznacza je również kodem „free to go fast” – co wróży nieźle fanom dużych prędkości. Czy tak jest rzeczywiście? Zobaczmy…

Narta ładnie się prezentuje. Szczególnie w porównaniu do freeride’owych nart na których zwykle jeżdżę, Salomon wydawał mi się bardzo smukły z piękną talią, niczym Cindy Crawford. (co prawda nie 90-60-90 😉 , ale 102-67-87) – dawno nie jeździłem na narcie, która pod butem miałaby mniej niż 7 centymetrów. I to się czuje: kiedy wjedziesz w odrobinę głębszy śnieg, poczujesz natychmiast, że na tym modelu nie tędy droga. Chudzina Salomona nie daje sobie rady, co chwila jest „łapana” w zakrętach. W kopnym śniegu to nie jazda, ale raczej w moim przypadku walka.
Wystarczy jednak wjechać na twardy, dobrze ubity stok, by poczuć to, do czego ta narta została stworzona. Idealne trzymanie w zakrętach i w dużych przechyłach. Krawędzie wycinające niemal dziury w oblodzeniach. Bardzo duża twardość i sprężystość narty, a co za tym idzie pewność jazdy, pełna kontrola i panowanie przy dużych prędkościach. Przy 80-90 km/h, kiedy mój miękki freeride’owy Rossi Super7 zaczyna się niepewnie trząść i wibrować – tutaj dopiero zaczyna się zabawa! Przy dużej prędkości i dobrym dociśnięciu narty w zakręcie i wyczuciu jej sprężystości narta sama nas „wyrzuca” z jednego zakrętu w drugi i jazda staje się niesamowitą przyjemnością – popatrzcie sami:

…i po pół sekundy dostajemy tę energię w prezencie: narta wyrzuca nas w powietrze niczym sprężyna przy przejściu w kolejny skręt 🙂
Takie wejście w rytm wymaga trochę wprawy i dobrze jest wyczuć tę specyficzną amplitudę przy trochę wolniejszej jeździe dociskając nartę / kucając rytmicznie. Ale kiedy już wyczujemy nartę i wejdziemy w większy zakres prędkości – przyjemność z jazdy jest naprawdę duża, i co ważne, wszystko odbywa sie z zachowaniem pełnej kontroli.
Jazda wyścigówką Salomona była dla mnie dużą przyjemnością. Jeśli jesteście w górach i nie macie swoich desek – warto poprosić w wypożyczalni o ten model. Szczególnie jeśli wstaliście rano, stoki są puste i dobrze ubite – gwarantuję wam dobrą zabawę.
Wywiad red. Małgosi Lisak w Radiu Plus – część pierwsza
Dziś bardzo ważny dla mnie wpis: pierwsza część niezwykle miłej rozmowy z red. Małgosią Lisak dla Radia Plus. Rozmawiamy między innymi o tym jak pierwszy raz „zjechać z trasy”, o tym co to są ski-tury, heli-ski, o bezpieczeństwie, lawinach, sprzęcie, sponsorach i o tym, czym dla mnie jest narciarstwo pozatrasowe. Jeśli znajdziecie 10 minut na wysłuchanie – polecam serdecznie:
Kolejna część o Alasce… Gosiu! Dzięki! 😉
Sölden – kontynuacja…
Niestety czas wracac do pracy – a szkoda – od 7 stycznia w Soelden maja krecic nowego Bonda! Niestety nie wystąpię.
Na początku trochę ponarzekałem, ale w sumie jednak było fajnie. Otworzyli dużo więcej wyciągów (pewnie ktoś czyta bloga) i tłum się zluzował. Miałem okazję pożyczyć najwyższy model gigantowy Atomica i oficjalną „wyścigówkę” zjazdową Salomona i przetestować je na słynnej Schwarzkogl – opiszę wkrótce wrażenia, a póki co – trochę fotek z Soelden…
Dziś – Sölden
Soleden ma dzis u mnie pierwszego minusa w zyciu:
-w Austrii spadly wczoraj mega deszcze ktore wymyly ze sniegu wiekszosc nisko polozonych resortów – i wszyscy przyjechali tu.
-wysoko wieje b mocny wiatr – wiec lodowce zamkniete – tlum jest jeszcze bardziej gesty
-jest ruskie swieto, wiec ruskich jest ponadprzecietnie duzo nawet tu. Co chwila widzisz pijanych ruskich w jeansach albo „ojca rodziny” – putina -wrzeszczacego na swoje dzieci.
Skutek tego jest taki ze jest mocny tlum.
Z drugiej strony – to jedno z niewielu miejsc gdzie da sie jezdzic. No i jest jednak nadzieja na jutro: wiatr ma oslabnac i zamierzam zaczac naprawde wczesnie… Dam znac!









