nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


4 Komentarze

Osaka…

Parafrazując poetę „it’s not all about the destination… it’s also a bit about the journey”…
Lot do Sapporo dopiero jutro. Plan na dziś – Osaka z Jet Lagiem…

2014-01-24 14.55.08

Wiedzieliście, że w Japonii nie jest niczym dziwnym oddawanie moczu przy drzewie w miejscu publicznym, a nie do zaakceptowania jest wydmuchanie nosa?


5 Komentarzy

Wyruszamy…

20140123-051837.jpg

Yukimushi [Yuki (śnieg) mushi (owad)] to małe, białe muszki. Zwiastują one w Japonii śnieg, który przypominają swoim wyglądem. Nikt z mieszkańców Japonii nie zaprzeczy: gdy pojawiają się yukimushi-śnieg tuż tuż. Wiemy dobrze, że na Hokkaido Yukimushi musiały pojawić się już dawno! 🙂

Pozdrowienia z Okęcia!


4 Komentarze

Hokkaido – pakujemy się

2014-01-21 15.52.06Co bierzecie na narty? Bo ja zrobiłem właśnie listę:

  • buty turowe (waga, ech… ale wygodne)
  • narty (rossi s7, 12cm pod butem! ech! 🙂 uśmiecham się! )
  • kije teleskopowe, szeroki talerz
  • spodnie narciarskie
  • goretex
  • primaloft
  • drugie dżinsy
  • drugi polar
  • bielizna sportowa (tak wiem, wiszę Wam posta na blogu o tym)
  • bielizna
  • kask
  • latarka czołowa
  • gogle
  • okulary
  • bluza (starczy miejsca?)
  • 2x maszynka Gillette plus pianka
  • kosmetyki
  • krem przeciwsłoneczny i szminka
  • mac, zasilacz, dysk, pendrajwy
  • stoppery do uszu (koledzy będą chrapać?)
  • adapter 110V/220V (nie wiedziałem, że w Japonii są takie wtyczki jak w Stanach)
  • kamera gopro
  • aparat canon z zoomem 200mm
  • monopod
  • akcesoria do gopro
  • buff i kominiarka
  • wilgotne chusteczki
  • klapki
  • rękawice (grube czy cienkie? TBD)
  • czapka
  • ręcznik turystyczny
  • telefon w pancernej obudowie
  • słuchawki
  • wydruki rezerwacji
  • paszport, portfel
  • apteczka
  • folia NRC
  • sonda lawinowa
  • łopata
  • beacon lawinowy
  • polisa ubezpieczeniowa
  • zapasowa bateria usb

jest coś o czym nie wspomniałem, a Wy zawsze pakujecie?

Co to jest Wyzwanie Gillette Hokkaido 2014? Kliknij TU.


10 Komentarzy

A kondycja?

No tak. Do Wyzwania Gillette Hokkaido 2014 zostało już tylko kilka dni… Wy też pewnie wybieracie się na narty. Czy na pewno się przygotowaliście? Co z Waszą kondycją? Zobaczmy co na ten temat mówią fachowcy.

Men’sHealth: „dobrzy narciarze, niezależnie od umiejętności”

Mój ulubiony Men’sHealth podchodzi do sprawy bardzo fachowo. Przynajmniej 6 tygodni przed wyjazdem, zaleca szybkie chodzenie po rowach (?!), i ćwiczenie wytrzymałości po to aby podejsc po komórkę która wypadnie z ręki na wyciągu (?!). Proponuje też trening ktory bedzie „charakteryzował dobrego narciarza – niezależnie od umiejętności” (WTF?!!!!). Zanim carvingowiec „pomknie pełną prędkością” (!?) na „cukrze” (WTF?!), powinien poćwiczyć np. nadgarstki, brzuch, (!) pojezdzic na rolkach.  Zdaniem fachowcow od narciarstwa z Men’sHealth, ważne na stoku są też: orientacja w terenie i refleks – które zalecają szlifować na dyskotekach. Nie ściemniam. Całość możecie przeczytać tu: http://www.menshealth.pl/fitness/Sucha-zaprawa-przed-sezonem-zimowym,3751,1

TVN: mięśnie rąk i hantle – inaczej leżymy

TVN nie zostaje w tyle. Stawia np. na mięśnie rąk, żeby trzymać orczyk na całej trasie (ja tam trzymam orczyk pod dupą, ale ja się nie znam). Jako pierwsze aksesorium służące do przygotowania do nart, trenerzy z TVN polecają zestaw hantli za 150pln. 🙂 Przysięgam!. Na szczęście po chwili piszą, że hantle można zastąpić butelką wody mineralnej (nie wiem tylko czy pić, czy pakować biceps?). Na koniec poradnika trener personalny przestrzega, że jeśli pominiemy kondycyjne przygotowanie do sezonu narciarskiego, grożą nam poważne konsekwencje. „Może się zdarzyć i tak, że po pierwszym dniu na nartach, przez kolejne 3-4 nie będziemy w stanie wstać z łóżka z powodu dokuczliwego bólu mięśni” – pisze ów fachowiec. A zatem: hantle w dłoń, bo inaczej nie wstaniemy z łóżka! Całość do przeczytania tutaj: http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/jak-sie-przygotowac-do-nart-i-deski,16338,1,0.html

Posh Spice (źródło: sunskier.com)

Posh Spice (źródło: sunskier.com)

Polki.pl: Wyglądaj niczym Posh Spice!

Z kolei portal polki.pl w artykule pt. „Kondycja przed wyjazdem na narty” zauważa, że ćwiczenia i kondycja to jedno. Ale przecież seksowny wygląd na stoku też bardzo się liczy i jako przykład daje Posh Spice. Brawo. Zgadzam się z polki.pl w całej rozciągłości. No i fajnie byłoby pojeździć z Posh Spice bez Davida. Ręce trzyma może odrobinkę za szeroko, ale ten brzuch… i ten styl… Pełen tekst dostępny tu: http://polki.pl/fitness_odchudzanie_artykul,10012233.html

Niestety nie znalazłem żadnego poradnika w moim drugim (zaraz po Men’sHealth) faworycie – magazynie CKM. Kaman CKM! Może w tym sezonie coś napiszecie?! Orientacja w terenie na dyskotekach, cukier, hantle przed nartami, i Posh Spice…

No to może teraz chwilę na poważnie?

Tyle tytułem żartów. Mówiąc na serio, nie jestem trenerem ani fizjoterapeutą – nie doradzę Wam autorytatywnie. Mogę jedynie:

  1. odesłać Was do specjalisty (tylko wybierzcie jakiegoś prawdziwego, a nie z Men’sHealth),
  2. podzielić się tym co robię ja, przy czym zastrzegam, że ja na pewno nie robię tego tak dobrze jak robić się powinno (bo cierpię na chroniczny brak czasu np. na siłownię).

A więc: dużo biegam cały rok… Otwarcie sezonu na trasach jest już za mną – w listopadzie w Soelden, i przyznaję, że na trasy nie przygotowałem się jakoś specjalnie: na koniec września udało mi się ukończyć pełen maraton, do którego przygotowywałem się całą wiosnę i lato, potem w październiku też trochę pobiegałem – i tyle.

Przede mną zdecydowanie bardziej poważne Wyzwanie Gillette Hokkaido 2014 i sporo off-piste, więc i podchodzę do przygotowań poważniej. Plan był taki, żeby biegać na nartach, ale ponieważ zimę mamy kiepską – nie było dotychczas takiej opcji. A więc biegam normalnie, przynajmniej 3 razy w tygodniu:

  • dwa razy krótszy dystans (ok. 5km),
  • jeden trochę dłuższy (ok.10km) – weekend albo święto.

Tempo raczej nieszybkie, relaksujące 6′-6’30”/km, np: http://go.nike.com/01fjgkkc

Po bieganiu trochę ćwiczeń:

  • 50-70 przysiadów,
  • krzesełko,
  • trochę brzuszków,
  • ew. jakieś nożyce na brzuchu, kołyska, żeby wzmocnić grzbiet.

Na koniec rozciąganie.

Całość w krótszej wersji zajmuje mi 45 minut, w dłuższej – w weekend – 1h20min. Bez potrzeby dojazdu gdziekolwiek, stania w korkach, powrotu, itd. To mój patent na przygotowanie do nart. Wydaje mi się, że zamiast wymyślać coś niestworzonego, czemu potem normalny, pracujący człowiek nie będzie w stanie sprostać – lepiej wymyśleć realistyczny plan, i potem się go trzymać. Tyle ode mnie!

Czym jest Wyzwanie Gillette Hokkaido 2014? Kliknij tu.

===

Aktualizacja 18 stycznia: w komentarzach – Druh Maruda poleca Ski Workout! Trwa 30 minut i jest świetny!


23 Komentarze

Wyzwanie Gillette Hokkaido 2014

Klamka zapadła, umowa podpisana, mam sponsora, i jestem tym straaaasznie podekscytowany! Muszę się tym podzielić z Wami. To pierwszy post o Wyzwaniu Gillette Hokkaido 2014, więc pomyślałem, że podczas pisania kolejnych postów z wyprawy, ta strona posłuży jako referencja i wyjaśnienie po co lecę na Hokkaido. Najprościej będzie, jeśli wyjaśnię co jest grane w formie pytań i odpowiedzi. A zatem:

To ten nowy szejwer do testów

To ten nowy szejwer do testów

Co to jest Wyzwanie Gillette Hokkaido 2014? O co w tym chodzi?

Chodzi o to aby sprawdzić, czy w ekstremalnych warunkach pogodowych, kiedy skóra staje się wysuszona i wrażliwa, nowe maszynki Gillette Fusion ProGlide SilverTouch dają radę ogolić skórę bez podrażnień.

Czemu właśnie Hokkaido? 

Bo właśnie na Hokkaido panują ekstremalne warunki pogodowe: począwszy od ostrych, kilkudziesięcio stopniowych mrozów, poprzez silny, urywający głowę wiatr i gigantyczne, jedne z największych na świecie opady śniegu.

A jak znaleźli cię ludzie z Gillette?

Hmmm. Wygląda na to, że team z Gillette czyta blogi! Pisałem tu jakiś czas temu, że planuję wyprawę na Hokkaido, że będzie tam jakiś freeride na nartach… Ludzie z Gillette przeczytali to i widocznie uznali, że fajnie byłoby przetestować ich nową maszynkę w takich warunkach. Uważają, że jest tak dobra, że da radę. Hmmm. Pożyjemy, zobaczymy… 😉

A co z tego masz?

Na pewno dzięki ich wsparciu będę mógł wjechać na dużo, dużo więcej fajnych górek.

Będziesz wlatywał na górę helikopterem jak przy poprzednich wyprawach?

Jak pisałem na początku, na Hokkaido wieje bardzo silny wiatr, a najlepszy puch na świecie zapewniają ciężkie i nisko zawieszone chmury znad Morza Ochockiego. W tak trudnych warunkach nie latają helikoptery. Mój plan, to zorganizować jakiś ratrak i użyć go zamiast helikoptera. Mam nadzieję, że się to uda.

Będziesz teraz pisał o tej maszynce?

Przede wszystkim będę pisał o nartach – jak dotychczas. W takim samym stylu i tak samo szczerze/autentycznie/głupio/nieomylnie (niepotrzebne skreślić) jak dotychczas. A oprócz tego, o ile okaże się, że maszynka Gillette jest niezła – mogą rzeczywiście pojawiać się odniesienia i moja ocena tego produktu podczas tej wyprawy. Całość zyskuje też nową nazwę: 23 stycznia wylatuję na Wyzwanie Gillette Hokkaido 2014.


Dodaj komentarz >

Przelot na narty do Francji (Grenoble):

Nie muszę dodawać, że z Grenoble mamy rzut beretem do Trzech Dolin, czy Val d’Isere…


4 Komentarze >

Hokkaido Sushi

Hokkaido Sushi

Powoli dopinają się szczegóły naszej wyprawy na Hokkaido – wylatujemy z Warszawy 23 stycznia. Dla kogokolwiek wybierającego się na Hokkaido, w szczególności do Niseko – garść linków:

1. tanie linie lotnicze (połączenia do Sapporo z Tokio i Osaki – już od 90PLN za bilet z opłatami)

2. ratraki, skutery, przewodnicy:

Mt Yotei, Hokkaido

Mt Yotei, Hokkaido

3. warunki lawinowe i śniegowe w Niseko i całej Japonii – app’ka na iPhone’a (bardzo wyczerpujący opis warunków dla Niseko): https://itunes.apple.com/us/app/snowjapan-ski-snowboard-in/id393489843?mt

4. zakwaterowanie (banał, ale działa idealnie również w Japonii) – Booking: http://www.booking.com

5. mapy

Village of Samurais, Hokkaido

Village of Samurais, Hokkaido

6. przewodniki

7. pozostałe

Baza tych linków pewnie będzie się powiększać – jeśli szczególnie Cię to interesuje – zajrzyj tu raz jeszcze w lutym…