nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie

Biwak zimą w wysokich górach: jedzenie

6 komentarzy

Jeśli chodzi o tematykę zimowego biwaku, pisałem już o śpiworze puchowym do temperatury -25 stopni i ultralekkiej karimacie. Przygotowując się do biwaku warto zapoznać się z tematyką jedzenia i picia. Poniżej produkty które zabrałem ze sobą na dwudniowe wyjście w góry, oraz krótkie ich omówienie:

20160225_184221048_iOS

  • jedzenie liofilizowane czyli „liofil”: odwodnione i zapakowane próżniowo produkty. Aby przyrządzić wystarczy wlać wprost do torebki określoną ilość wrzątku, wymieszać i zamknąć na 5-10 minut. Pasta bolognese i kurczak curry z torebki – pewnie jedzone w domu nie byłyby najsmaczniejsze. Ale po parugodzinnym wejściu na fokach, potem w rakach, a potem po dwóch godzinach pracy łopatą i budowaniu jamki – smakowały naprawdę ekstra
  • tabletki z elektrolitami/mikroelementami: powodem dla którego nie należy jeść stopionego śniegu bez dodatków jest bardzo niska zawartość mikroelementów (sód, potas, magnez, itd.). Gdybyśmy jedli stopiony śnieg, to po spożyciu wręcz „wysysałby” z naszego organizmu takie mikroelementy i bardzo szybko nabawilibyśmy się ich poważnego braku (najlżejsze objawy to skurcze). Dlatego w stopionym śniegu należy rozpuszczać tabletki. Może to być np. plusz, isostar, lub elektrolity z apteki. Wziąłem 10 tabletek, wystarczyło 5.
  • energia/cukier: na wypadek mocnego zmęczenia i konieczności dalszego wysiłku – „dopalacz”, czyli cukierki ze skondensowanym cukrem z kofeiną. W zasadzie na sytuacje awaryjne, ale podczas koszmarnie trudnego zjazdu rano – zużyliśmy z Marcinem po dwa. Pewnie dalibyśmy radę bez nich, ale nie ważą wiele i polecam zabrać to dla bezpieczeństwa
  • kabanosy: na rano, kiedy nie ma czasu, by gotować wrzątek na „liofila”, a trzeba zjeść coś na szybko, dobrym pomysłem wydają się być kabanosy (długi termin przydatności, dobra zawartość tłuszczu i białka)
  • płyny: wiadomo, że w podejściach skiturowych liczy się waga, zatem bez sensu przegiąć z ilością płynów. Miałem ze sobą butelkę izotonika, Marcin mając trochę większy plecak, wziął dodatkowo nieduży termos, który bardzo przydał się szczególnie rano, kiedy wiatr i temperatura na zewnątrz skutecznie zniechęciły nas do gotowania.
  • do tego wszystkiego konieczny był oczywiście jetboil: przenośna, lekka butla z gazem i palnikiem – służąca do topienia i gotowania śniegu – podstawy przygotowania liofila czy ciepłego izotonika.

 

6 thoughts on “Biwak zimą w wysokich górach: jedzenie

  1. A wódka? Wziąłeś wódkę?

  2. Nieduży termos? Porządny litrowy termos z litrem gorącego izostara który łapczywie piłeś. Następnym razem Ty będziesz dźwigał ten nieduży termos.

    • hahahaha :-)))) to mnie wypunktowałeś. Ok, ok: niosłeś porządny litrowy termos. Piłem łapczywie :-)))) Szybko się skończyło – pewnie dlatego wydawało mi się, że był nieduży.

  3. Starczyło jedzonka?
    Pozdrawiam 🙂

Skomentuj tutaj (pole email możesz zostawić puste)...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s