nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


3 Komentarze

Hit wyjazdu…

W naszym Mitsu-Pajero leci co kilkanaście minut. Oszaleliśmy. Ten wspaniały hit piosenkarki Natali, zasłyszany najpierw w taxi a potem w pensjonacie zawładnął naszym wyjazdem do Gruzji. To prawdziwe szaleństwo! Mamy go na słuchawkach w telefonach… czy to podchodzimy na trudne odcinki, czy zjeżdżamy z potwornymi prędkościami, czy relaksujemy się z gruzińskim winem – Natali nadaje nam ton.

Posłuchajcie i wy…

Nasz rosyjski jest płochyj. Ale na tyle na ile rozumiemy postaramy się przybliżyć lirykę dla czytelników urodzonych w latach osiemdziesiątych i późniejszych, którzy nie mieli okazji nauki rosyjskiego w szkole…

W refrenie piosenki podmiot liryczny (Natali) wyraża swój podziw nad samochodem bohatera lirycznego (cyt. „O Boże kakaja maszina!”), po czym, przez wzgląd na jego auto, wyraża chęć posiadania potomostwa płci męskiej z bohaterem lirycznym (cyt. „Ja chacziu at tiebia syna”). To jednak nie wystarcza podmiotowi. Podmiot chce więcej. Potomstwo płci żeńskiej to kolejne życzenie podmiotu (cyt. „I ja chacziu at tiebia doczku”). Wydaje się, że kolejne żądania będą eskalować, i córka nie zaspokoi podmiotu, jednakże na córce podmiot poprzestaje swoich żądań w kierunku bohatera lirycznego (cyt. „Doczka i toczka” – dla niewprawnych czytelników: „Córka i kropka!”). Proste ale piękne, prawda?!

Jutro – podczas turów, zjazdów i czego tam jeszcze – w naszych uszach pobrzmiewać będzie Natali. Posłuchajcie jej i Wy!

PS. wybaczcie, że post nie o nartach – ale nie mogliśmy się powstrzymać. Jutro będzie o nartach. Promise.


Dodaj komentarz

Gruzja – ciekawostki…

Wyjazd do Gruzji, to chyba wyjazd, do którego przygotowywałem się najmniej czasu spośród wszystkich. Komplikacje prywatne, dużo pracy – to wszystko spowodowało, że w ciągu praktycznie kilku godzin zostałem „wyrwany z życia” i poleciałem do Tbilisi. Na szczęście Rafał stanął na wysokości zadania – ogarnął wszystko co było nieogarnięte: terenówkę, mapy, prognozy, sprzęt. Zrobił również research blogów i for internetowych o Gruzji – więc teraz mamy ciekawe spojrzenie na gruzińską rzeczywistość przez pryzmat tego co piszą ludzie.

Podzielę się kilkoma rzeczami:

  • Psy. Ponoć bywają dzikie i niebezpieczne. Internauci radzą, aby w każdego napotkanego psa rzucać kamieniami. Na szczęście nie stosowaliśmy się do reguły. Wszystkie które do nas podeszły były przyjazne i niegroźne. Ciekawe czy ktoś ukamienował sporo psów czytając te rady. (moje przemyślenie: polski pies nieważne czy dziki czy nie – zawsze drze ryja i szczeka i piana z pyska leci… o co kaman?)
  • Bezpieczeństwo. 20 lat temu było niebezpiecznie – porywali turystów, napadali na banki. Sakaszwili podniósł pensję policjantów, był bezlitosny dla korupcji w policji, i kolejno na wszystkich mafiozów nasłał jednostki anty-terrorystyczne i większość pozabijał a nielicznych zamknął. W Gruzji jest teraz bardzo bezpiecznie. Podobno. Potwierdzimy w niedzielę.
  • Stosunek do Polaków. Jest rzeczywiście pozytywny. Sami nawet jechaliśmy aleją Lecha Kaczyńskiego – to główna arteria z lotniska do centrum Tbilisi. Poza Kaczyńskim był jeszcze Gruzin Grigorij z Czterech Pancernych – za to też nas lubią.
  • Wjazd do Gruzji od strony Abchazji: jeśli wjedziesz do Gruzji przez ruskie terytoria, czyli od Abchazji albo Osetii – jesteś od razu aresztowany i generalnie masz przesrane. Nie jeździjcie po Abchazji.

Jutro napiszę więcej o nartach 😉 Póki co – na zdrowie – gruzińskie wina są okay 😉

photo


3 Komentarze

Gruzja – dzień #1

Było świetnie.
Nasze ostrożne prognozy się sprawdziły, a decyzja o zabraniu sprzętu turowego – okazała się strzałem w dziesiątkę: górne wyciągi były jeszcze popsute, a pogoda już piękna.
Przez ostatnie dni spadł metr śniegu (to pokazuje jak „prawdziwe” są raporty ze snowforecast, i jak bardzo nie należy ich czytać).
Ponieważ śnieg padał przy huraganowym wietrze – nie było puchu, ale „trzymający” przewiany gips, więc może nie idealnie, ale na pewno mogło być gorzej.
Zrobiliśmy z Rafałem ok 1150 metrów verticala (500 działającymi wyciągami + 650 na fokach) – dobre kilkugodzinne podejście w dziczy – a potem zjazd. Świetny dzień. Nie spodziewaliśmy się tego.

Tyle na gorąco – a wieczorem napiszę coś więcej o samej Gruzji i Kaukazie.

20140319-171631.jpg


4 Komentarze

Dziś – Gruzja!

Decyzja podjęta wczoraj wieczorem: wylatujemy do Gruzji. Naszym sponsorem na wyjazd jest hostel w Tbilisi: operahostel.pl

Mówiąc szczerze obawiamy się trochę warunków: śniegu jest bardzo mało i wygląda na to, że będzie bardzo trudno wyjechać poza trasę. Jako, że nigdy nie jeździłem na Kaukazie – myślę, że potraktujemy cały wyjazd jako przygodę i ew. rozeznanie i przygotowanie do sezonów, w których warunki będą lepsze. W najgorszym scenariuszu spędzimy kilka relaksacyjnych dni na trasach, napijemy sie gruzińskiego wina i zwiedzimy Tbilisi – myślę, że na zakończenie sezonu nie będzie źle!


5 Komentarzy

Memoriał Szymona Kempisty

Niestety nie mogłem być osobiście pod Strzechą Akademicką, ale udało się zorganizować wszystko wirtualnie. Pozytywna i profesjonalna organizacja, fajna aktywna i liczna publiczność. Bardzo przyjemnie było poopowiadać o swoich zjazdach w takiej atmosferze. I bardzo chcialbym być za rok osobiście w Białym Jarze. Pozdrowienia dla całej ekipy! Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.

http://www.karpacz.pl/pl/imprezy/vi-memorial-szymona-kempisty-1758

_DSC0090

_DSC0092

_DSC0101