nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


Dodaj komentarz

Test plecaka Pieps Jetforce

Zalety Pieps JetForce:

  • Możliwość kilkukrotnego użycia w ciągu dnia
  • Po użyciu – brak konieczności napełniania/uzbrajania plecaka w specjalistycznych punktach, kupowania nabojów, itd – natychmiast po złożeniu plecak jest gotowy do ponownego użycia
  • Po paru minutach od uruchomienia balonu wentylator zmienia kierunek i automatycznie chowa balon. W scenariuszu zasypania daje to dodatkową komorę powietrzną do oddychania.
  • Przemyślane mocowanie nart do plecaka (jednak brak możliwości A-frame, ze wzg. na poduszkę)
  • Dwie niezależne kieszenie, dobre rozplanowanie, łatwy dostęp

Wady Pieps JetForce:

  • Dodatkowa waga baterii
  • Jak każdy plecak z poduszką – po uruchomieniu JetForce stawia istotny opór aerodynamiczny i utrudnia znacznie wyjechanie z pędzącej lawiny
  • Bateria i wentylator zajmują dużo miejsca – w efekcie z plecaka ponad 30 litrowego – pozostaje 24 litry do załadowania
  • Cena
  • Niezbyt wygodne/twarde pasy na ramiona

Serdecznie podziękowania dla Kuby za udostępnienie plecaka, dla Rafała za nagrywanie (test nagrany jeszcze w Iranie). Test poskutkował tym, że sam kupiłem JetForce – bardzo podobny ale od BlackDiamonda – model Halo 28. Postaram się zrobić dokładniejszy test tego plecaka w ciągu najbliższych tygodni.


4 Komentarze

Jak przeżyć pod lawiną: airbag czy avalung?

Lawiny są główną przyczyną śmierci narciarzy pozatrasowych. W samych tylko Alpach rocznie w lawinach ginie parędzięsiąt osób. Jednak stosunkowo nieduży procent ludzi ginie z powodu obrażeń wywołanych zejściem lawiny: zdarza się to głównie w lawinach z wiosennego, mokrego, ciężkiego śniegu, oraz w lawinach śnieżno-kamiennych. W normalnych, śnieżnych lawinach schodzących zimą, ludzie giną głównie z powodu uduszenia: po zejściu lawiny, człowiek jest uwięziony pod śniegiem, i w miarę oddychania, śnieg wkoło głowy wysyca się dwutlenkiem węgla z wydychanego powietrza. Dodatkowo roztopiony śnieg wokół ust szybko zamarza tworząc lodową skorupę, która nie przepuszcza świeżego tlenu. W takich warunkach, po 20-25 minutach od zejścia lawiny dusi się 80% narciarzy.

By temu zaradzić jeździmy w specjalnych plecakach. Na świecie obowiązują dwa standardy plecaków używanych podczas zejścia lawiny. Oba mają zupełnie inny mechanizm działania. W Europie bardzo szeroko rozpowszechnione są plecaki lawinowe typu airbag: duża poduszka powietrzna jest wyzwalana ręcznie przez narciarza podczas zejścia lawiny. Sprężone powietrze w ułamek sekundy wypełnia wielkie balony przy plecaku. Doświadczenia pokazują, że okruchy w lawinie o mniejszej gęstości i większej objętości (a więc narciarz z otwartymi poduszkami) znacznie częściej pozostają na wierzchu zatrzymującej się lawiny. Dzięki tej poduszce narciarz ma więc większą szansę utrzymać się na powierzchni lawiny i nie zostać zasypanym.

Po lewej airbag ABS z odpalonymi poduchami, po prawej Black Diamond Avalung - przy szelce widać niebieski ustnik Avalung

Po lewej airbag ABS z odpalonymi poduchami. Po prawej Black Diamond Avalung: przy szelce widać niebieską rurkę i żółty ustnik Avalunga

Ciekawy jednak jest fakt, który chciałbym poruszyć w tej notce: jeżdżąc poza Europą – np. na Alasce – zauważyłem, że dużo popularniejsze wśród narciarzy i przewodników były plecaki typu Avalung. O co w nich chodzi? Plecak typu Avalung ma ustnik i prowadzącą do niego rurkę od urządzenia do rozprowadzania toksycznego dwutlenku węgla w okolicy pleców, zamiast w pobliżu ust. Doświadczenie pokazuje, że w przypadku zasypania średni czas przeżycia człowieka oddychającego za pomocą Avalunga pod lawiną wydłuża się z kilkunastu minut do paru godzin. Czemu Amerykanie, a często również Azjaci chętniej używają Avalunga zamiast Airbaga? Warto się przyjrzeć ich argumentom:

  • Kiedy zaczyna schodzić lawina – naszym głównym zadaniem, podczas gdy lawina jest jeszcze w ruchu, jest walka o wyjechanie z niej. Przy podcięciu deski śniegu i „slajdzie” – o ile wciąż jesteśmy na nartach – powinniśmy skoncetrować swoje wysiłki nad nabraniem dużej prędkości i ucieczce w bok z lawiny. Jeśli lawina nas podcięła, należy spróbować stanąć na narty i postępować jak wyżej. Odpalenie poduszek znacznie ogranicza szybkie, płynne ruchy i szybką jazdę na nartach. W zasadzie plecak z odpalonymi poduszkami skazuje nas na niekontrolowany spadek w lawinie – mając jedynie nadzieję, że gdy wszystko się zatrzyma – pozostaniemy na wierzchu.
  • Większe okruchy śniegu (a więc narciarz z odpalonymi poduszkami) przenoszone są na czoło schodzącej lawiny – tam gdzie działają największe siły. Istnieje zwiększone ryzyko obrażeń spowodowanych tymi siłami. Bez plecaka z odpalonymi poduszkami, nawet jeśli przypadkowo zostaniemy przeniesieni na czoło lawiny, jest szansa, że lawina nas „połknie”, po czym wyrzuci z powrotem na wierzch gdzieś z tyłu, gdzie będziemy mogli kontynuować walkę i próbować przemieścić się w bok schodzącej lawiny tam gdzie siły są najmniejsze.
  • studnia śnieżna

    studnia śnieżna

    Avalung pomoże nam również w scenariuszu wypadku nie-lawinowego. Podczas jazdy w lesie, szczególnie po burzach śnieżnych, istnieje ryzyko wpadnięcia do tzw. studni śnieżnych, które tworzą się wkoło drzew. Doświadczenie pokazuje, że ludzie nie są w stanie wydostać się z takiej studni o własnych siłach i często giną dusząc się.

  • Z airbagiem bywają problemy związane z przewożeniem go samolotem. Ze względu na ładunek wybuchowy do uwolnienia poduszki – musimy zgłosić przewóz airbaga załodze. Teoretycznie kapitan może nie wyrazić zgody na jego przewiezienie. Miałem kiedyś z tym problem, chociaż ponoć obecnie jest z tym dużo lepiej. Z Avalungiem nie ma problemów przy przewożeniu go samolotem.

Dlatego właśnie większość przewodników, których spotkałem na Alasce nie lubi poduszek i preferuje Avalung. Czy Avalung jest idealny? Na pewno nie. Pamiętajmy, że trzeba wsadzić ustnik do ust – co może być trudne kiedy lawina nas już kotłuje. Że jak już zostaniemy zasypani, nawet z prawidłowo użytym Avalungiem udusimy się i tak po paru godzinach, i że wtedy zaczyna też w grę wchodzić hipotermia. I tak dalej, i tak dalej.

Należy mieć więc w głowie wszystkie za i przeciw przy wyborze swojego rozwiązania. W tej notce moim celem jest podniesienie często zapominanych zalet rozwiązania Avalung i wskazanie jego przewag nad Airbagiem w określonych scenariuszach. Wybór należy rzecz jasna do Was.

Poniższy film zarejestrowany na Alasce kamerą GoPro pokazuje prawdziwy przypadek zasypania przez lawinę narciarza wyposażonego w Avalung, oraz następującą po nim akcję ratowniczą:


7 Komentarzy

Nowy plecak lawinowy od Black Diamond: Jetforce Airbag

Na rynku pojawił się nowy plecak lawinowy od firmy Black Diamond. Wydaje się, że jest istotnie różny od plecaków lawinowych produkowanych dotychczas, w tym od słynnych ABS’ów. Główna różnica polega na użyciu wysokowydajnego wentylatora na baterie w celu napełnienia poduszek powietrznych. Rozwiązanie to posiada interesujące cechy i zalety:

  • Nie potrzebujesz nabojów sprężonego powietrza. Po prostu, w przypadku użycia poduszki, po powrocie do domu ładujesz baterię i jesteś gotowy do wypadu następnego dnia. Dzięki temu, możesz trenować odpalanie plecaka i w zasadzie nic to nie kosztuje.
  • Jedna bateria wystarcza na 3 odpalenia, a więc nawet w trakcie jednego dnia możesz uruchomić poduszkę kilka razy. Dzięki temu przy złapaniu nawet przez niewielką lawinę – unikasz myślenia „a może dam radę wyjechać” i nie musisz „oszczędzać” poduszki. Jeśli czujesz się odrobinę zagrożony – odpalasz.
  • Po około trzech minutach od uruchomienia, wentylator zmienia kierunek i poduszka jest zasysana do środka. Dzięki temu: po pierwsze dużo łatwiej składa się ją do kolejnego użycia, ale co ważniejsze, w przypadku całkowitego zasypania, za twoją głową powstaje potężna kieszeń powietrzna, która istotnie przedłuży czas twojego przeżycia.
  • Ponieważ w plecaku nie ma pojemników pod wysokim ciśnieniem ani ładunków pirotechnicznych – możesz go bez problemu przewozić samolotem.

Plecak jest sprzedawany w trzech pojemnościach: 11, 28 i 40 litrów – a więc sensowne jednodniowe modele.

Jedyną wadą jest bardzo wysoka cena: w chwili obecnej około 850 euro.

Specyfikacja:

http://eu.blackdiamondequipment.com/en/jetforce-airbag/ 

Więcej o plecaku możecie obejrzeć na tym video:

 


5 Komentarzy

Samolotem z nartami

źródło: Swiss

źródło: Swiss

Ten post to zbiór porad nt. targania ze sobą nart samolotem – różni się zdecydowanie od tego co możecie poczytać na portalach narciarskich, i powstał na bazie moich osobistych doświadczeń.

Czy na pewno brać ze sobą?

Zanim zdecydujesz się spakować narty w podróż lotniczą, musisz odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: czy to się opłaca? Jeśli na miejscu, do którego jedziesz/lecisz jest możliwość pożyczenia nart i lecisz na mniej niż 10 dni – być może znacznie taniej narty pożyczyć. Dodatkową zaletą tego rozwiązania jest możliwość przetestowania sobie różnych modeli nart. W tej sytuacji dobrym rozwiązaniem jest spakować tylko buty narciarskie (unikacie grzyba, macie but wygrzany i dopasowany do stopy, itd…)

Przykład: moja podróż na Alaskę odbywała się przez 5 lotnisk / 4 loty w każdą stronę. Za dopłatę za przewóz nart za te 8 lotów musiałbym zapłacić drugie tyle co za sam bardzo tani bilet. Okazało się, że na miejscu w górach masywu Chugach mogę pożyczyć narty. Była to bardzo dobra decyzja: oprócz wielokrotnie mniejszej ceny, mogłem pojeździć na wielu modelach, które zawsze chciałem przetestować: K2 DarkSide, K2 Pontoon, i kilka topowych modeli Dynastara.

Ok – jeśli jednak zdecydowałeś się zabrać narty: reguły linii lotniczych

Jeśli jesteś przekonany, że chcesz wziąć ze sobą narty – powinieneś zapoznać się z regułami przewozu u przewoźnika. Jeśli lecisz klasą ekonomiczną normalnymi liniami lotniczymi, standardowo obowiązująca reguła to: jedna sztuka bagażu LUB przewóz sprzętu sportowego do 23kg. Jeśli wybierzesz sprzęt sportowy zamiast normalnego bagażu – większość linii odprawi Ci *dwie* sztuki bagażu: narty i buty (czasem trzeba się o to wykłócić z osobami przy odprawie, bo nie wiedzą o tym!). Będziesz mógł spakować dużo rzeczy do pokrowca na narty i buty pod warunkiem, że ich łączna waga nie przekroczy zadanego przez linie lotnicze limitu. Pamiętaj jednak, że w tej sytuacji nie możesz odprawić normalnej sztuki bagażu. Swoje rzeczy musisz rozdysponować między pokrowce i bagaż podręczny.

Jeśli masz np. kartę frequent traveller albo senator w LOT/Lufthansa – przysługuje Ci przewóz nart oprócz standardowej sztuki bagażu: http://www.miles-and-more.com/online/portal/mam/pl/program/information?nodeid=2547184&l=en&cid=1000340

Jeśli lecisz tanimi liniami – przygotuj się na spore dopłaty za przewóz nart, ale sprawdzaj też promocje. Np. na początku zimy Wizzair często ma 2-3 dni, kiedy do rezerwacji biletu przysługuje przewóz nart za darmo: przykład: https://nakreche.com/2013/10/15/narty-za-darmo-z-wizzair-do-dzis/

Pamiętaj, że często w porcie docelowym narty nie wyjadą na podajniku wraz z innymi torbami. Szukaj punktu oznaczonego jako „oversized luggage”. Niestety nie ma tutaj sprawdzonej reguły. W części lotnisk narty wyjeżdżają razem z walizkami (mimo istnienia punktu bagażu ponadwymiarowego), w innej części przynoszą je do takich punktów. W praktyce będziesz pewnie krążyć między podajnikiem bagażu a punktem bagażu ponadwymiarowego, sprawdzając gdzie są narty.

Lotniska, gdzie narty były dostarczone na normalny podajnik: Oslo – Gardenmoen, Kiruna, Osaka, Tokio, Sapooro

Lotniska, gdzie narty były dostarczone do punktu „oversize”: Warszawa, Kraków, Sztokholm – Arlanda, Wiedeń, Mediolan – Malpensa, Molde, Zurych

Pamiętaj, że w Europie przymkną oko na 2-3kg nadbagażu, ale w Stanach czy Azji z reguły limit kilogramów egzekwują bardzo restrykcyjnie. Zdarzyło się, że podczas odprawy wyegzekwowano ode mnie maksymalne odchylenie pół kilograma! Bywa, że w takich sytuacjach musisz ad-hoc przepakować rzeczy do bagażu podręcznego, żeby nie dopłacać. W takich sytuacjach pamiętaj: najcięższe są jeansy i książki 🙂

Lecicie we dwóch / dwie / dwójkę?

Jeśli lecicie we dwójkę – najlepiej podzielić się bagażem. Sprawdzony patent, to kupno pokrowca na dwie pary nart (ale na allegro, nie w skiteam’ie – jest dużo taniej!), a następnie:

  • jedna osoba nadaje sprzęt sportowy: dwie pary nart i jedną parę butów, wypełniając pozostałe miejsce w pokrowcach ubraniami itp, pamiętając o limicie wagi,
  • druga osoba nadaje normalną walizkę z jedną parą butów.

Bagaż podręczny, bagaż rejestrowany, ABS

Pamiętaj, aby do bagażu rejestrowanego włożyć łopatę i sondę lawinową. To szczególnie istotne, bo zwykle wozisz je w plecaku, więc możesz o tym zapomnieć. Jeśli obsługa podczas kontroli bezpieczeństwa każe wyjąć Ci łopatę lub sondę – i zobaczy ich ostre krawędzie – najprawdopodobniej je stracisz.

Jeśli przewozisz plecak lawinowy typu ABS – pamiętaj, że zawiera on nieduży ładunek pirotechniczny. Zgodnie z procedurą, nie powinieneś tego plecaka odprawiać w bagażu rejestrowanym, powinieneś go zabezpieczyć przed przypadkowym „odpaleniem”, zabrać ze sobą i zgłosić to personelowi pokładowemu przed wejściem na pokład. Miałem kiedyś spore problemy z przewiezieniem takiego plecaka – na przewóz musiał wyrazić zgodę kapitan. Przekonała go ulotka z zarządzeniami IATA, oraz specyfikacja ABS’a, które miałem przy sobie. Zastanów się, czy nie lepiej wypożyczyć ABS’a na miejscu jeśli jest taka możliwość. Więcej: https://www.abs-airbag.com/us/abs-in-planes.html

Aktualizacja 30 marca: interesujące rady od Druha Marudy w komentarzach. Dzięki!