nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie

Czemu jesteśmy takimi chujami?

9 Komentarzy

Wiedza tajemna

Ubiegły grudzień czy styczeń. Grupa fejsbukowa freeriderzy. W szczyrku spadło trochę świeżego. Facet wrzuca fotkę – fajne pole, sporo puchu, narciarz stawia piękną firankę za sobą. Daję mu lajka – warunki wyglądają naprawę extra. Ale po chwili myślę, że może w weekend będę miał chwilę by skoczyć w Beskid. Zadaję pytanie „czy mógłbyś napisać gdzie jest zrobiona fotka?”. Cisza. W końcu znajomy tego od fotki daje tylko smileysa.
Po kilku kolejnych fotkach i paru innych nieodpowiedzianych pytaniach „skąd to” – zaczynam rozumieć o co chodzi. Panowie są posiadaczami prawdziwej wiedzy tajemnej, a my – tłuszcza – porysujemy im stoki w sikret-spocie. Mamy się tylko zadowolić że łaskawy pan rzucił nam na fejsa ochłap-fotkę. Łaskawy pan? Nie – zwykły burak.

No friends

Mija jakiś czas. Czytam jakieś forum freeriderskie. Kolejny raz pojawia się hasło „no friends on a powder day”. W skrócie chodzi o to, że jak spadnie puch, to możesz zapomnieć o kolegach – musisz dbać o siebie, przepchać się po chamsku do gondoli – i olać wszystkich żeby tylko samemu założyć pierwszy ślad. Masz mieć w dupie kumpli, i oni powinni ci to potem wybaczyć bo przecież był świeży opad. Takie zwykłe, prymitywne skurwysyństwo. I jeszcze jak pięknie wytłumaczone. To może powinniśmy pójść dalej? Np. wpychać się w kolejki w supermarkecie jeśli nam się spieszy? Najłatwiej przed słabszych: przed staruszki!

Te straszne skutery

Znowu mija jakiś czas. Czytam znowu forum. Dziewczę na skitourach spotkało parę skuterów śnieżnych i wedle jej słów ich kierowcy źle się zachowywali, śmiecili. (cóż bywa: źle się zachowują czasem lekarze, czasem rowerzyści, czasem księża, a czasem uchodźcy… jednak ludzie, mieniący się inteligentnymi piętnują konkretne zachowania, a nie wszystkich ludzi należących do danej grupy… nie dzielą na „my” i „oni” niczym rządząca partia). Pod postem jednak hejt na kierowców skuterów śnieżnych. Wszystkich, wcale nie tych konkretnych. Jechanie po sterotypach. Grupowicze wymieniają się między sobą planami rozpinania żyłek między drzewami żeby skutery powstrzymać. Fala obrzydliwego, śmierdzącego hejtu.

Te straszne splitboardy

Inne forum, inna sytuacja: skitourowcy robią hejt na spliboarderów. Zakładają im w końcu bana na swoją grupę. Splitboarderzy nie mogą już na nią pisać, bo „robią bałagan”… Chyba też dlatego, że nie są „prawdziwymi narciarzami”… Tak jak czarni nie mogą być przecież „prawdziwymi polakami”.

Co się z nami stało? Czemu zachowujemy się tak dennie? Skąd w nas tyle jadu, nienawiści? Przecież wydawałoby się, że jesteśmy wyzwoloną grupą ludzi. Że sport, góry, prędkość, śnieg i wiatr dają nam dystans. Że jesteśmy uśmiechniętymi luzakami. A nie zgorzkniałymi looserami. Czy nie powinny łączyć nas wszystkich góry, miłość do tego samego sportu? Czy nie powinniśmy się cieszyć, że kolega będzie mógł fajnie zjechać w miejscu, w którym nam było dobrze tydzień temu?

Dostaję sporo maili od czytelników bloga i książki: komentujecie mało, ale po statsach i mojej skrzynce widać że czytacie. Nie wyobrażam sobie bym kogokolwiek mógł potraktować w taki sposób: zlać, przemilczeć i pysznić się, że udało mi się znaleźć pustą górkę… Dostałem dotychczas – nie przesadzam – grubo ponad 100 pytań – głównie dotyczących wyjazdów w dzikie miejsca. Zawsze znajdowałem czas by odpowiedzieć, czy pogadać przez telefon…

Zastanawiam się czasami, czy ten obrzydliwy hejt, to jakaś nasza narodowa przypadłość…

9 thoughts on “Czemu jesteśmy takimi chujami?

  1. Rafał,

    To jest szerszy temat, najlepiej na długą dyskusję z piwem, przy kominku, po całym dniu na nartach w puchu 😉
    Jestem jednym z tych co nabijają statystyki ale za dużo nie piszą. Z różnych powodów: braku czasu, ogólnie nieudzielania się w internecie, raczej konsumowania treści, może przesadnego chronienia swojej prywatności itp. Podziwiam takich jak Ty, którym się chce, mają odwagę publikować, dzielić się, inspirować innych, nawet nie wiedząc jak wielu. Wymaga to dużo czasu i samozaparcia a w nagrodę czętso dostaje się brak komentarzy albo hejt kretynów 😉
    Postaram się pisać tutaj częściej 🙂 Właśnie kupiłem Twoją książkę, poczytam przez święta, wcześniej nie miałem czasu, chociaż od początku kibicowałem wydaniu książki.

    Pozdrawiam, Rafał

    • Bardzo Ci dziękuję za ten koment. To ważne dla mnie. Po takim komentarzu – chce się pisać!
      Jeśli kiedykolwiek będziesz się wybierał się w którekolwiek miejsce w którym jeździłem – jestem do pełnej dyspozycji.

      • Cześć Rafał,

        Z góry wielkie dzięki 😉 Tak sobie marzę, że kiedyś uda się zgrać terminy i załapać się na jakąś Twoją wyprawę 😉 Przymierzam się do skiturów od dawna. Z braku czasu jeszcze tego nie spróbowałem chociaż mam znajomych, którzy od paru lat aktywnie bawią się w to. Muszę zrobić kurs lawinowy i poznać podstawy. Jazdę w puchu zaliczam gdziekolwiek się da, głównie w ośrodkach alpejskich, gdzieś między trasami, żeby było bezpiecznie bo ostatnio nawet z dziećmi, dla których największa frajda jest oczywiście w lesie. Freeride zaczynałem w latach 90. w Zębie i okolicach, np. w drodze powrotnej z Gubałówki, przez pola, żeby było szybciej na kolację u górali, kiedyś o tym pisałem 😉

        Pomyślności w Nowym Roku 🙂

  2. Nie daj się sam zapędzić w myślenie schematyczne – oni, my, nami;) Po prostu jest kilka buraków, którzy wolą się nie dzielić i… ich strata. Ja zawsze przedkładałem element towarzyski ponad turbo-warun, ale sam znam kilka osób, które wolą się zaszyć na swojej miejscówce niechętnie się nią dzieląc. Cóż, ja osobiście wolę się skupiać wokół tych pozytywnych ludzi i tym samym zjawisko, które opisujesz jakoś przechodzi obok – w mojej paczce jest nawet pomieszane środowisko nart i parapetów;)

  3. Heja, do głowy by mi nie przyszło, że nie powinienem jeździć z narciarzami bo katuję na „parapecie”. Podobnie jak nie kumam o co może chodzić ze splitboarderami, nie nadającymi się, bo inne coś tam.
    Najzwyczajniej upatruję w tych zachowaniach, o których piszesz Raf, brak akceptacji dla innych. I to w czasach kiedy jesteśmy i powinniśmy szanować wolność.

  4. Muszę powiedzieć, że nie stykam się na szerszą skalę z opisanymi zjawiskami i zastanawiam się czy to jest norma czy raczej patologia. Na razie uznałbym, że nie są to jakieś istotne zjawiska. Ale być może jestem w takich a nie innych obiegach informacji.

    Niechęć z dzielenia się szczegółami zjazdu może akurat wynikać z tego, że są w miejscach „nielegalnych” i nikt rozsądny nie będzie z tego się chwalić na otwartych forach.

Skomentuj tutaj (pole email jest nieobowiązkowe)...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.