nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie

Krippenstein: czysty ski-touring

6 komentarzy

Nasz cel tym razem to schronisko Wiesberghaus w samym centrum masywu Dachstein, powrót planujemy tego samego dnia. Wszystko zaczyna się bardzo pozytywnie. Od samego rana wydaje się, że nie musimy się spieszyć. Po luźnym i długim śniadaniu zbieramy się do kolejki i wyjeżdżamy na Hoher Krippenstein. Kawałek nartostradą i na wysokości około 1700m schodzimy z trasy, przypinamy foki i rozpoczynamy marsz. Teren zróżnicowany: trochę płaskiego, trochę podejść (ale nie bardzo ostrych – tylko takich gdzie raczej nie musisz robić zygzaków), trochę zjazdów, które bez odpinania fok zawsze nieporadnie wychodzą. Świeci słonko a w uszach słuchawki. Dopisują humory.

Po połowie drogi zaczyna psuć się pogoda. Marsz zajmuje nam trochę więcej niż się spodziewaliśmy: nie ma wytyczonych szlaków, czasem tylko spotykamy drogowskaz albo tyczke. Do tego od połowy drogi nie ma żadnych śladów – nikt tędy nie szedł od ostatniego opadu śniegu – czyli to my „wytyczamy” trasę, to po naszych śladach będą chodzić inni. W związku z tym musimy często wyciągać mapę, wspomagać się GPS’em, sprawdzać kierunek na kompasie, upewniać się, że nie błądzimy – wszystko sporo zajmuje. Oprócz tego jest duże zachmurzenie, więc przy braku żadnych śladów na śniegu – światło jest bardzo płaskie – często nie widać stromizny stoków, zdarza się nam w ostatniej chwili korygować kierunek podejścia czy zjazdu. To wszystko wydłuża nam marsz. W 3/4 drogi w myślach mamy zupę gulaszową którą zjemy w schronisku – chce nam się jej bardzo. Mamy nadzieję lekko podsuszyć rzeczy, napić się herbaty, odpocząć trochę. Dochodzimy do przełęczy z której widać już schronisko. Jednocześnie zaczyna sypać śnieg i widzimy bardzo niskie chmury sunące w naszą stronę. Oceniamy, że do schroniska mamy 30-40 minut. Na zegarku dochodzi trzecia. Czy damy radę wrócić przed zmierzchem? Mało czasu. Mam w plecaku latarkę czołową, ale wolałbym jej nie używać. Po krótkiej naradzie decyzja: wracamy. Zamiast gulaszowej wciągamy obrzydliwe żele energetyczne i wio z powrotem. Mapa poniżej pokazuje mniej-więcej naszą trasę.

Zrzut ekranu 2013-03-29 o 08.35.57

Założyliśmy foki i zeszliśmy z trasy w punkcie po prawej stronie z napisem „start”. Potem żółte punkty pośrednie do nawigacji. Schronisko to niebieski znacznik „target” po lewej. Niebieska strzałka to miejsce w którym zawróciliśmy. Jak widać: zaledwie 600 metrów w linii prostej od celu.

Rada dla wybierających się do Wiesberghaus: zacznijcie wcześniej niż my. A analiza na chłodno: zakładając, że w schronisku nie udałoby się (i nie chcielibyśmy) zanocować, że z powrotem byłaby mgła lub chmury i pamiętając, że nie mieliśmy namiotu, śpiworów, a plecaki mieliśmy przygotowane „na jeden dzień” – myślę, że była dobra decyzja. Tylko te żele ohydne.

6 thoughts on “Krippenstein: czysty ski-touring

  1. blablabla – test komentarza

  2. hehe, dobry pomysł z przeniesieniem bloga tutaj. normalne środowisko, brak bannerów, syndykacja – wreszcie porządny serwis.

  3. Pytanie do poprzedniej notki, bo tam nie dalo sie skomentowac…
    W poprzedniej notce na video zanim zaczynasz jechac – jest znak z napisem po niemiecku „nie jezdzic po sladach”. To rzeczywiscie zdjecie z Krippenstein? Jesli tak – to jaki jego sens?

    • do Krippenstein przyjeżdżają też ludzie, którzy jeżdżą bardzo dobrze albo wyśmienicie. skaczą z takich wysokości i zakładają takie ślady, których sam na pewno bym nie skoczył ani nie założył. dlatego jechać po czyichś śladach nie jest bezpiecznie.
      zdarzają się też base jumperzy, którzy przyjeżdżają z ekipą filmową kręcić reklamówkę: koleś dojeżdża do 200 metrów pionowego urwiska, skacze z nartami w przepaść i otwiera spadochron. tym śladem też nie chcesz podążać.
      o to chodzi w napisach „folgen sie nicht der spur” których fotka rzeczywiście przewija się przez film z poprzedniej notki… 😉
      pzdr!

  4. Hej Rafał! No no! Rozwijasz się! Zmiana na lepsze na pewno. Fajnie Cię czytać!

    PS. dobrze że zawróciliście.

Skomentuj tutaj (pole email możesz zostawić puste)...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s