nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


Dodaj komentarz

Tochal nie zawiódł

Czytaliście poprzedni post o Iranie? To zapomnijcie wszystko co napisalem. 😉 W każdym razie Tochal nie zawiódł. Dwa dni rysowania świeżych kresek. Bomba. Orgazm.

Ale czemu na Tochal nie ma freeriderów? Ciężko mi powiedzieć. Słyszałem opinię, że „podobno jest płasko” – i to ze dwa razy. Tylko że ten kto tak mówi, na pewno nigdy nie był na Tochal. Faktycznie sama stacja narciarska jest malutka – dwa krzesełka, i do nich dwie łatwe trasy. Ale w zasięgu krótkiego trawersu z wyciągu są naprawdę fajne ściany, a jeśli zdecydujecie się przypiąć foki na pół godziny – stromizna jest naprawdę dowolna – do wyboru, do koloru – w tym taka, którą ja pewnie bym nie zjechał.

Na całym Tochal NIE BYŁO żadnego freeridera (może nie licząc paru deskarzy, którym trawersowanie mocno nie szło). Wszystko dla nas. Także tego. Fajnie było.