nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie


8 Komentarzy

Zorganizowane narty dla rodzin z Oltonem – opinia/ocena

Chciałem dziś opisać i ocenić zorganizowaną formę wypoczynku narciarskiego – dedykowaną dla całych rodzin z dziećmi. W styczniu spędziłem tydzień ze szkołą Olton: http://www.olton.com.pl/news/3,wyjazdy-zima.html we włoskim San Martino di Castrozza. W tym poście skupię się osobno na ocenie zarówno takiej formy wyjazdu narciarskiego, oraz na ocenie tej konkretnej szkoły narciarskiej. Zaznaczam, że post nie jest sponsorowany: za jego umieszczenie na blogu nie przyjąłem żadnych korzyści. Nawiasem mówiąc: bloggerzy zapominają często, że wyraźne umieszczenie takiej informacji jest wymagane przez prawo.

Formuła szkoły

zawody dla dzieci

W cenie wyjazdu zostały zawarte:

  • siedem noclegów w hotelu średniej klasy (około 3 gwiazdki)
  • śniadania i obiadokolacje
  • lekcje dla moich córek (6 lat) w godzinach: 10:00-12:30 oraz 13:30-15:30 przez czas trwania wyjazdu (6 dni)
  • skipassy (6 dni)

W cenie wyjazdu NIE zostały zawarte:

  • ubezpieczenia
  • dojazd lub dolot na miejsce
  • lunch na stoku w przerwie między zajęciami, tzn. 12:30 – 13:30

Ocena formuły wyjazdu

przecudne widoki w San Martino

Na tego typu wyjeździe byłem pierwszy raz – dotychczas zawsze sam uczyłem swoje córki i organizowałem wyjazdy sam. Wydaje się, że formuła wyjazdu zorganizowanego ma istotne przewagi nad wyjazdem organizowanym prywatnie:

  • CENA: ze względu na to, że szkoła rezerwuje niemal cały hotel, dziesiątki skipassów i wypełnia całkowicie instruktorom grafik – wydaje się, że nawet ze swoim zarobkiem, jest w stanie zorganizować to o 10-20% taniej, niż gdybym wszystko kupował sam i osobno
  • INTEGRACJA: Moje córki są jeszcze nieśmiałe, i wyobrażam sobie, że gdybym oddał je do jakiejś losowej szkółki – mógłby to być problem: nie chodziłyby zbyt chętnie… (na długo przed wyjazdem podchodziły mnie na różne sposoby, aby jeździć ze mną). W tej formule, jednak instruktorzy są z dziećmi nie tylko na stoku, ale również wieczorami, robią dla nich różne fajne gry i zabawy. Moje dziewczyny już po pierwszym dniu jazdy, bardzo czekały na kolejny dzień. Była okazja do integracji zarówno z instruktorami jak i z innymi dziećmi. Ten aspekt szkoły oceniam bardzo pozytywnie.
  • Nauka PO POLSKU: we Włoszech nie jest to oczywiste. Rzecz jasna polskich instruktorów można znaleźć i we Włoszech czy Austrii, ale ceny o jakie spytałem w ubiegłych sezonach przyprawiły mnie o zawrót głowy (50 EUR/h). W tym przypadku po pierwsze mamy gwarancje, że instruktor będzie mówił po polsku, po drugie, że cena jest sensowna, z góry znana i zawarta w łącznej cenie wyjazdu

Powinienem też uczciwie wskazać parę „cieni” tej formy wyjazdu nad wyjazdem organizowanym samemu:

  • RODACY. Mam czasem przesyt naszymi rodakami przy wyjazdach zagranicznych, o ile wiecie co mam na myśli… Oczywiście 95% z nas zachowuje się z klasą i kulturalnie, ale te 5% przyprawia mnie zawsze o ból głowy. Tak było i tym razem: byli ludzie którzy rzucali się na bufet i nakładali sobie kopczyki jedzenia, które niemal spadało z talerza, zdarzali się tacy, którzy robili awantury obsłudze hotelu (np. o to, że nie zapłacą city tax w wys. 1 EUR/dziennie). W tej formule wyjazdu musimy uzbroić się w cierpliwość i znosić te 5% kochanych rodaków, które zapewne będzie bardziej rzucać się w oczy niż pozostałe 95% normalnych, fajnych ludzi
  • Zakładając, że coś na wyjeździe byłoby nie po naszej myśli (np. instruktor, jedzenie, hotel) – mamy niewielką możliwość zmiany tego czynnika. U Oltona wszystko wyszło okay, ale wyobrażam sobie, że jeśli organizowałbym wyjazd sam – miałbym większy wpływ gdyby coś „nie zagrało”. Dlatego pewnie lepiej korzystać ze szkół i wyjazdów sprawdzonych przez siebie, bądź poleconych przez kogoś, kogo opinię szanujemy.

Ocena szkoły Olton

Aperol 😉

Moim zdaniem, szkoła Olton jest godna polecenia. Na szczególną uwagę zasługują następujące punkty:

  • Instruktorzy. Pisałem już osobny post o super instruktorze, jakiego dostały moje córki TUTAJ. To punkt nie do przecenienia. Jestem przekonany, że podczas tych 6 dni jazdy nauczyły się więcej, niż nauczyłbym je sam. Moje sześciolatki ostatniego dnia zjechały czarną trasą. Jestem z nich bardzo dumny.
  • Właściciel. Komunikatywny, pozytywny, z indywidualnym podejściem. Jeździ na nartach i na bieżąco „dogląda” biznesu. To chyba ważne i jestem przekonany, że przysłowie „pańskie oko konia tuczy” działa w tym przypadku bardzo dobrze.
  • Hotel. Bardzo dobra obsługa, bardzo dobre jedzenie. Mimo, że we Włoszech jestem średnio 3-4 razy w roku, to był chyba pierwszy raz, gdy za każdym razem jadłem typowo włoskie kolacje… Najpierw Antipasti lub Contorno, potem Primi Piatti (makaron pod różnymi postaciami, w różnych sosach i konfiguracjach), wreszcie Secondi Piatti (danie główne: mięso lub ryba) i na koniec deser. Wszystko do wyboru w formie menu (codziennie ok. 3-4 różnych Primi, 3-4 Secondi, 2-3 desery), osobne kid’s menu (pizza, sznycelki, kiełbaska, pasta pomodorro – każde dziecko znajdzie coś dla siebie). Jedzenie było genialne. Jedyny minus jaki przychodzi mi do głowy, to potencjalne parę kilo do przodu dla osób o słabej woli.
  • Wybór miejsca: San Martino. Nie byłem tam nigdy wcześniej. Ośrodek jest całkiem spory (dużo tras o każdej trudności), ale jest w nim ZNACZNIE bardziej pusto niż w obleganych Bormio, Livigno, Madonna di Campiglio, Marilleva, Kronplatz, itd. W czasie tygodnia (poza weekendami), na czerwone i czarne trasy wjeżdża puste około 80-90% kanap. Trasy są puste i dzięki temu pod koniec dnia w dobrym stanie. Bardzo ważne jest przy tym bezpieczeństwo dzieciaków: wiemy wszyscy jak wielu jest na stokach szybko jeżdżących koszmarnych idiotów bez kontroli i umiejętności: na zatłoczonych trasach o wypadek znacznie łatwiej niż w pustym San Martino. Należy dodać, że San Martino jest tańsze niż wymienione stacje narciarskie. Przykładowe porównanie cen na stoku: Aperol Spritz w San Martino: 3 EUR, w Madonna: 6 EUR. Spetzle w San Martino: 8 EUR, w Madonna: 12 EUR, itd.

Ciężko znaleźć mi minusy tej konkretnej szkoły. Ja bardzo chętnie wrócę do Oltona za rok, o ile będzie miał dla mnie miejsce. Adres WWW szkoły: http://www.olton.com.pl

A co u mnie poza tym? Odliczam dni do Maroko! Nie jeździłem nigdy w Afryce! 🙂