nakreche

narty, na wiele sposobów, subiektywnie

Dwa zdjęcia dzięki którym zrozumiesz czemu warto spróbować freeride’u w Iranie 

7 Komentarzy

Dzisiejszy post tłumaczy, czemu warto spróbować freeride’u w Iranie – na podstawie dwóch fotografii zrobionych jedna po drugiej za pomocą kamery gopro.
Zacznijmy od pierwszego zdjęcia:

To „pocztówka”. Nie ma tu żadnego filtra, zdjęcie nie zaznało przycinania ani postprocessingu. Ot – zwykły zrzut z gopro. Jest bezchmurne niebo i niczym niedotknięty wcześniej stok. Stabilna baza. Na niej może 15 cm puchu, który padał mocno przez noc. Cudowne, dosłownie wymarzone warunki. Jeśli masz normalną pracę, ale starasz się sporo jeździć poza trasą, to w Europie takie warunki i nietknięty stok masz średnio raz w życiu przez parędziesiąt minut. Albo wcale. Można wręcz pomyśleć: „pojechał do Iranu i trafiło się ślepej kurze ziarno”.
Lecz dopiero po drugim zdjęciu, już nie tak ładnym jak pierwsze, można zrozumieć prawdziwe piękno freeride’u w Iranie.

Obie fotki zostały zrobione około godziny 12 w południe, druga parędziesiąt sekund po pierwszej. I chodzi o to, że wszystkie ślady na górze za moimi plecami zostały zrobione przez nas. Każda narysowana kreska należy do jednego z nas trzech: Kuby, Rafała lub mnie. Dzięki temu można zrozumieć, że takie pocztówki jak pierwsza fotka, mógłbym robić cały dzień, gdyby tylko starczyło karty na gopro!

Dla porównania: tak wyglądają kolejki przed otwarciem pierwszej gondoli w Revelstoke, w Kanadzie, po opadzie śniegu…

W Alpach zbocze takie jak to, w zasięgu trawersu z wyciągu (zaznaczam: bez przypinania fok!) byłoby zdewastowane w ciągu 30-40 minut. Kto wjechałby wyciągiem godzinę po otwarciu nie miałby już żadnej przyjemności z jazdy. Ludzie w Alpach czy Tatrach przypinają foki i dymają o 4 rano z czołówkami, żeby zjechać *raz* w takich warunkach. Potem powtarzają te idiotyczne porzekadła typu „there are no friends on powder day” itp. Na grupach i forach freeride, nikt nie powie gdzie została zrobiona fotka pierwszej kreski w Beskidach – będą, niczym grzybiarze, zazdrośnie kisić tajemnicę dla siebie w nadziei, że jak najmniej osób dowie się o danym miejscu.

W Iranie natomiast, z reguły jesteście jedynymi freeriderami w całym ośrodku. Jeździsz w takich warunkach tydzień. Cały czas, dopóki masz siłę. Jest oczywiście – jak wszędzie – paru nieporadnych deskarzy, niepotrafiących trawersować, którzy nie mają szans na dojechanie w takie miejsca. (Iran w ogóle jest jak Polska 25 lat temu – tam deski zaczynają być trendy 🙂 i bardzo dobrze!). W Iranie nie masz po prostu konkurencji. Narty, a przede wszystkich snowboard są dla nich same w sobie wystarczająco świetne, aby nie próbować czegokolwiek więcej. Podczas kiedy oni patrzą na ciebie trochę jak na szalonego Europejczyka, ty masz całą górę dla siebie.
I dlatego wrócę na pewno do Iranu zanim zostanie zadeptany. A kto mnie czyta – wie, że zawsze staram się dzielić informacjami. Link do dokładnej geolokalizacji mojej „pocztówki” jest tu: https://goo.gl/maps/782sux65wPv – to góra Tochal, u której podnóża rozciąga się Teheran – na pohybel grzybiarzom!

 

PS. w poprzednim poście – krótkie video z Dizin – zerknijcie, a jutro-pojutrze wrzucę poradnik dla ludzi wyjeżdżających na freeride do Iranu..

7 thoughts on “Dwa zdjęcia dzięki którym zrozumiesz czemu warto spróbować freeride’u w Iranie 

  1. Kiedy następny wyjazd do Iranu? 😀

  2. Pingback: Poradnik: freeride w Iranie | nakreche

  3. pisząc o takie posty sam za parę lat zaraz po modlitwie Al-Fadżr bedziesz zakładał czołówkę i dymał pod górę jeszcze przed otwarciem kolejki żeby zrobić pierwszy ślad…

    • celny komentarz :-)))
      liczę na to, że zostało jeszcze parę miejsc do wyeksplorowania na świecie… mam zamiar być tam przed innymi!!! 🙂
      serdeczne pozdro!
      R

  4. Planujemy wypad w lutym na 10 dni więc możliwe, że spróbujemy zaliczyć Dizin i Tochal za jednym zamachem:) Ale jakbyś miał wybrać tylko jeden, pod freeski rzecz jasna, to który? I czy uważasz, że jest sens szukać jakiegoś przewodnika na miejscu, co by zabrał na grubsze zjazdy, w bardziej przyczajonych miejscach? P.S. W Alpach są jeszcze spoko miejsca, gdzie nie musisz trzymać moczu z obawy o rozjeżdzany puch, np. Sportgastein – polecam i pozdrawiam;)

Skomentuj tutaj (pole email możesz zostawić puste)...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s